Feliks Koneczny - "Dzieje administracji w Polsce w zarysie"

Polska przez cały czas swej pierwszej niepodległości nie posiadała wcale kodeksu cywilnego, ani karnego. Nie gorszmy się! społeczeństwa anglosaskie nie posiadają tego dotychczas! ani Anglja, ani Stany Zjednoczone nie maja jeszcze owych grubych ksiąg, starających się przewidzieć wszystko a wszystko, co tylko człowiekowi wydarzyć się może. Anglja i Stany Zjednoczone posiadają atoli najlepsze na świecie sądownictwo, a wymiar sprawiedliwości jest u nich najszybszy, najbezwzględniejszy i najtańszy. Przymioty te zawisły widocznie nie od kodeksów.

W dziedzinie dokładniejszego spisania prawa sądowego Litwa wyprzedziła Polskę. Kto później zaczyna, może zacząć od szczebla wyższego, bo korzysta z doświadczenia drugich. Niejedno na Litwie było spisane i opisane lepiej, niż w Koronie; czy lepiej wykonane, zobaczymy w następnym rozdziale.

Możnowładztwo litewskie wcale nie życzyło sobie, by Litwa przejmowała demokratyczne urządzenia z Polski. Chcąc zyskać u króla pewność, że na Litwie nie przestanie nigdy obowiązywać odrębne prawo litewskie, nadające możnowładztwu szaloną przewagę w życiu publicznem, starali się o spisanie prawa litewskiego. Tak powstał tak zwany Statut Litewski, ułożony pod przewodem kanclerza litewskiego, Alberta Gasztołda, w roku 1529 w trzech językach; ruskim, łacińskim i polskim (letuwski nie był jeszcze piśmiennym).

Sejm litewski z roku 1514 wyraził życzenie, żeby wprowadzić w całem państwie jednakie prawo spisane, ale sam sejm nie zajął się wykonaniem sprawy, czekając, aż monarcha tem sam się zajmie. W roku 1522 trzeba było prośbę powtórzyć. Natenczas rząd sam ułożył projekt, który był omawiany na sejmie, częściowo poprawiany, aż w roku 1529 zyskał moc obowiązującą. Nazywa się prawodawstwo to "pierwszym statutem litewskim". Zawiera ściślejszą kodyfikację prawa publicznego i obowiązków wojskowych, tudzież prawo sądowe, znacznie odmienne od polskiego (prawo karne kodyfikowano częściowo już przedtem w roku 1468 w t. zw. "sudiebniku" Kazimierza Jagiellończyka). Cały statut spisany jest po rusku, bo letuwski język nie był piśmiennym. Jak nazwa sama przypomina "statuty" Kazimierza Wielkiego, tak też w rzeczy samej są w statucie litewskim niektóre momenty, których źródłem było niewątpliwie ustawodawstwo wiślicko - piotrkowskie.

Już w roku 1534 zmieniono statut częściowo, wprowadzając nietylko zmiany tu i ówdzie, ale też uzupełnienia. Ale w roku 1544 sejm zwrócił się do rządu wielkoksiążęcego z prośbą o ogólną poprawę statutu. Ponieważ, chodziło tym razem o demokratyzację ustawodawstwa, możnowładztwo nie popierało sprawy. Przewlekano długo; dopiero w roku 1551 wysadzono komisję prawniczą do dzieła poprawy; nowy statut był gotów dopiero w r. 1561, a moc obowiązującą zdołał pozyskać aż w roku 1566. Zowie go się "statutem litewskim drugim".

W trzy lata zaledwie wybrano ponownie komisję do poprawy statutu, a tym razem sprawa przewlekała się jeszcze dłużej, aż wreszcie w roku 1588 ogłoszony został trzeci statut litewski, pełen wpływów prawa polskiego. Spisany był także po rusku i w tym języku drukiem zaraz ogłoszony tegoż samego roku 1588. Ale to wydanie ruskie, urzędowe, miało być pierwszem i ostatniem. W r. 1614 pojawiło się tłumaczenie polskie i odtąd tylko polski tekst przedrukowywano w pięciu następnych wydaniach. Obowiązywał ten "trzeci statut" w ziemiach W. Księstwa litewskiego aż do r. 1840.

Statut pierwszy z r. 1529 nakazywał, żeby namiestnik zasiadał na sądach nie sam, lecz w towarzystwie i przy pomocy dwóch ziemian. W ten sposób wytworzyli się sędziowie obywatelscy, na podobieństwo polskich sędziów ziemskich; później i nazwę przyswojono.

Do sprawowania sądownictwa najwyższego musiał W. Książę mieć oczywiście odpowiednio urządzoną kancelarję. Z razu ciężar ten spadał na kanclerzy i marszałków; często wyznaczał W. Książę do pewnej sprawy umyślnego referenta z pośród panów Rady, a potem kogokolwiek wogóle uznał za stosowne tem obarczyć. Referent miał zbadać akty sprawy i wystąpić ze swym wnioskiem, który miał atoli znaczenie tylko doradcze, zgoła wyroku wielkoksiążęcego nie krępując. Kancelarja sądowa wielkoksiążęca była przeciążona, tem bardziej, że osoby na wyższych stanowiskach, zwłaszcza wszyscy kniaziowie i panowie Rady podlegali tylko monarszemu sądowi, a obok tego każdy a każdy miał prawo żądać od razu oddania swej sprawy samemu W. Księciu. Ten ciężar zdjęto ze sądownictwa wielkoksiążęcego dopiero w drugim statucie roku 1566. Odtąd dopiero istnieje na Litwie przymus wyczerpywania instancyj niższych. Pozostały atoli pewne sprawy, zarezerwowane zawsze najwyższej instancji, np. skargi na urzędników z powodu krzywd popełnionych w urzędowaniu, spory pomiędzy stronami rozmaitych stanów, kwestje szlachectwa i t. p.; tudzież zdrada główna i przestępstwa wojskowe.

Sądownictwo zorganizowało się z ziem Wielkiego Księstwa litewskiego najpierw na Podlasiu na wzór polski, bo też Podlasie było najbardziej polskiem, zaludnionem w znacznej części starem osadnictwem polskiem. Już w XV wieku spotykamy tam sędziego, podsędka i pisarza ziemskich, wkrótce i podkomorzego, t. j. specjalnego sędziego do spraw o granice posiadłości ziemskich.

Od roku 1565 mają Korona i Litwa jednakie sądownictwo pierwszej instancji, t. j. sądy ziemskie, grodzkie i podkomorskie. Do ziemskiego pozywała się szlachta w sprawach cywilnych. Składał się z sędziego, podsędka i pisarza. Wszyscy musieli być ze szlachty osiadłej w okręgu sądu, a pełnili urząd dożywotnio. Kto raz został wybrany sędzią, już się wyborcom zasługiwać nie musiał, bo zyskiwał całkowitą od nich niezależność. Każde województwo wybierało na sejmiku po czterech kandydatów na dany wakans w sądzie ziemskim, a król jednego z nich mianował na urząd sędziego, czy podsędka, czy pisarza ziemskiego. Sąd objeżdżał całe województwo, tak, ażeby w każdym powiecie trzy razy do roku odbywały się roki; objechać więc trzeba było całe województwo w ciągu roku trzy razy. Niektóre t. zw. "ziemie", t. j. krainy za małe na województwo, lecz posiadające pewną autonomję, gdyż w okresie dzielnicowym stanowiły osobne księstwo - posiadały także osobne sądy ziemskie.

Na Litwie nie było objeżdżania województw, bo każdy powiat miał własny sąd ziemski. Pozostawało to w związku z tem, że na Litwie każdy powiat miał własny sejmik. Było tedy sądów ziemskich na Litwie 30. Wybory i nominacje dokonywały się tak samo, jak w Koronie.

Sądy grodzkie były do spraw karnych. Kierował sądem starosta, ale rzadko tylko sądził osobiście. Wyręczał się podstarościm, którego sam sobie dobierał z pośród szlachty powiatowej. Obok niego zasiadali w sądzie sędzia grodzki i pisarz grodzki, także ze szlachty osiadłej w tym samym okręgu sądowym. Pozew można było podać do grodu każdej chwili; roki odbywały się co miesiąc. Sędzia powadził śledztwo i przygotowywał ceły proces, referował, a wyrok podpisywał podstarości lub w ważniejszych wypadkach starosta. "Gród" posiadał "prawo miecza", t. j. mógł skazywać na karę śmierci. Przy każdym sądzie grodzkim było więzienie dwojakie: zwyczajne, hańbiące, i t. zw. "wieża", areszt niehańbiący, za przestępstwa popełniane bez złej woli, zwłaszcza w sprawach porządku publicznego. W Koronie groziła kara śmierci (względnie dłuższego więzienia) za gwałt, podpalenie, mężobójstwo i rozbój. Statut litewski drugi wylicza dokładniej te sprawy karne: najazd na dom szlachecki, gwałt w mieście, pożoga, rozbój na drodze publicznej, zgwałcenie, kradzież, fałszerstwo, mężobójstwo.

Podkomorskie sądy tyczyły się tylko spraw o granice posiadłości. W Koronie sejmik wojewódzki wybierał kandydatów, z których jednego nominował król dożywotnio, Na Litwie każdy powiat miał swego podkomorzego, ale nie pochodził z wyboru, tylko bezpośrednio z nominacji monarchy. Podkomorzy sam dobierał sobie do pomocy jednego lub dwóch komorników, którzy przygotowywali sprawę, zbierali materjał, dowody i t. d., lecz wyrok wydawał tylko sam podkomorzy. Komornicy musieli również być szlachtą osiadłą z tego samego okręgu. Był to urząd nadzwyczaj poważany i postawiony wysoko. Podkomorzy uchodził za pierwszego w powiecie, w Koronie w całem nawet województwie; w zaszczycie szedł zaraz po wojewodzie i kasztelanie. W Prusiech Królewskich podkomorzowie należeli nawet do senatu obok tamtych dostojników.

Trzeci statut litewski stanowił, że sejmiki wybierają czterech kandydatów na urząd podkomorzego, z których król jednego mianuje; podczas gdy w Koronie wybór sam decydował.

Jak na Litwie, podobnież w Koronie przewlekała się ciągle sprawa zaległości przed sądem najwyższym królewskim; sposób zaradzenia złemu wyszedł nareszcie z Korony za panowania króla Stefana.

Kiedy w drugiej połowie XV wieku szerzyło się poczucie równości wobec prawa z możnowładztwem, poczęto sobie uważać za ujmę, żeby mieć nad sobą sędzią równego siebie współobywatela i zaczynano coraz częściej apelować do króla. W końcu wszystkie istniejące sądy zamieniały się w pośrednie tylko instancje, a ponieważ sędziami bywali znienawidzeni wielmożowie, więc naprzekór nim apelowano coraz gęściej.

Zygmunt Stary ustanowił w roku 1507 dla szybszego wymiaru sprawiedliwości urząd referendarski. Było ich dwóch, duchowny i świecki. Bawili zawsze przy królu towarzysząc mu w podróżach, ażeby zawsze każda skarga mogła być wysłuchaną przez biegłego w prawie (kanonicznem lub ziemskiem). Oni referowali żądania stron, przedstawiali opinię swą kanclerzowi czy podkanclerzemu, który w razie potrzeby prosił króla o decyzję. Chodziło tedy o to, żeby zawsze był na dworze ktoś mający czas do przyjęcia petentów; toteż referendarze mieli przepisane godziny urzędowe po mszy do obiadu i po obiedzie do wieczerzy. Urząd ten taką sobie zyskał powagę, iż za Batorego ubiegali się o niego już członkowie najpierwszych rodzin kraju. Sejm roku 1537 nakazał, by referendarze ograniczali się do wysłuchania skarg, nie mieszając się do sądów.

Król zasiadał na sądach zazwyczaj podczas sejmu; czem zaś bardziej rozwijał się sejm, tem mniej było czasu na sądy. Już w roku 1493 zastrzeżono, żeby król nie rozpoczynał sądów wcześniej, jak w sześć dni po rozpoczęciu sejmu, boby inaczej ciężko było doczekać się otwarcia sejmu! W roku 1538 ograniczono czas sądów sejmowych na środy i piątki każdego z sześciu tygodni sejmowania.

Sądy te były nadzwyczaj uciążliwe, zwłaszcza dla mniej zamożnych, boć trzeba było przyjeżdżać z daleka i nie miało się pewności, czy król będzie miał czas sprawę załatwić. Miał zresztą król prawo najzupełniejsze odbywać sądy zawsze i gdziekolwiek. Wydawano też pozwy przed t. zw. sąd zadworny, nie oznaczając ściśle terminu, tylko wzywając na pewien dzień po przyjeździe króla na dane miejsce, np. sąd odbędzie się na trzeci dzień po przyjeździe króla do Łęczycy. Przy ówczesnych środkach komunikacyjnych nie łatwo było przewidzieć ściśle datę przyjazdu; samemu jednak należało przyjechać tam raczej wcześniej, niż później i czekać na króla. Wobec tego nigdy nikt nie mógł wiedzieć dokładnie, kiedy i gdzie sprawa jego będzie sądzoną.

Pomimo to jednak upierano się przy zasadzie, że król musi wykonywać osobiście czynności najwyższego sędziego. Zdawało się współczesnym, jakoby, podając się pod wyrok sędziego, oddawali się zarazem osobiście w zależność od niego. Apelacyj namnożyło się już tyle, iż król musiałby nie robić nic innego, jak tylko sądzić bez ustanku. Próbowano za Zygmunta Starego zaradzić temu zastojowi sprawiedliwości, ale nie zaradzono złemu. Mylne pojęcia czyniły niemożliwą trafną reformę. Skoro ogół był przekonany, że powinno być tak, żeby król osobiście sądy sprawował, przypisywano winę zaległości starości i słabowitości króla - zamiast powiedzieć sobie, że rzecz cała szwankuje, bo oparta jest na mylnej zasadzie, na błędnych zapatrywaniach.

W roku 1543, pojawił się wreszcie projekt stałego sądu najwyższego, urzędującego przez cały rok bez dalszej apelacji. Sędziowie mieli pochodzić z wyborów, ażeby i zwykła szlachta miała dostęp do godności sędziowskiej przy tym trybunale. Ale ledwie tylko kilku posłów rzecz zrozumiało i popierało. Ogół długo jeszcze obstawał przy tem, że tylko król sam osobiście może sądzić w najwyższej instancji. Projekt był rozumny, lecz przedwczesny na rozumy współczesnych - podobnie jak przedwczesnemi były projekty powszechnego ogólnego podatku, projekt kmiecego wojska i t. p.

Reforma sądownictwa zaprzątała wciąż umysły. Pojawiały się projekty znakomite. Andrzej Frycz Modrzewski, a później także Andrzej Ciesielski radzili, żeby sędziowie byli mianowani i płatni; te pomysły, dla nas tak proste, były współczesnym nietylko niezrozumiałe, ale wstrętne; według ówczesnych pojęć sędziowie musieli być wybieralni.

Rosła tymczasem w nieskończoność ilość spraw zaległych przed królewskim sądem. Zygmunt August (1548- 1572) zajmował się gorliwie reformą sądownictwa i ustanawiał - jużto z Izbą poselską, jużto bez niej, a nawet wbrew niej - rozmaite sądy czasowe, mające go wyręczyć w sprawowaniu najwyższej instancji. Spierano się znów o skład sądu, żeby i szlachta miała dostęp do godności w najwyższym trybunale, a nietylko sami senatorowie. Król uznał słuszność żądania, lecz wyłoniły się dalsze wątpliwości o sposób wybierania sędziów, po ilu ich ma być i czy ustanowić na całą Koronę jeden wielki sąd, czy osobny w każdem województwie i t. p. Przez cały czas panowania Zygmunta Augusta robiono jakby próby rozmaite, a szlachta czasem króla popierała, lecz częściej mu przeszkadzała, bojąc się po prostu sądu, któryby był najwyższą instancją, a bez króla. Zdawało im się, jakby mieli się zrzekać cennego swego prawa. Ledwie w końcu zdołano usunąć ten przesąd i przynajmniej grunt w umysłach przygotować do reformy, której miano ostatecznie dokonać za Stefana Batorego (1576-1586).

Podobnież nie mogli współcześni pojąć, jak mogłoby być dla wszystkich jednakie prawo karne. W całej Europie inaczej sądzono kmiecia, a inaczej szlachcica. Andrzej Frycz Modrzewski, domagający się równego prawa dla wszystkich, był zjawiskiem dziwnem i jedynem. Przynosi to imieniowi polskiemu zaszczyt, że taki pomysł pojawił się u nas już w XVI wieku; nie przynosi ujmy, że pozostał pomysłem. Ten sam Modrzewski domagał się, żeby za mężobójstwo karać śmiercią. I to było przedwczesnem! Pozostano przy grzywnach, które niegdyś, za Kazimierza Wielkiego, stanowiły karę ciężką, bo mogły doprowadzić do ruiny majątkowej - ale za Zygmunta Augusta wychodziło to w praktyce na to, iż kto miał pieniądze na grzywnę sądową, mógł zabijać; a więc sumienie tylko stało na straży porządku społecznego.

Możnaby przytaczać jeszcze wiele przykładów (z Polski i nie Polski), jak potrzeba całych pokoleń na to, by słuszny pomysł uskutecznić; trzeba dziesiątków lat, zanim ogół zrozumie, że pewien pomysł, długo zwalczany, jest naprawdę słusznym i potrzebnym.

Szlachta była już za Zygmunta Augusta w zupełności za dokonaniem reformy najwyższego sądownictwa, ale możnowładztwo miało wiele zastrzeżeń. Dążenie do ustanowienia trybunału najwyższego posiadało cechę dążności demokratycznej i stąd nie zawsze wszystkim było miłem. Dużo zabrałoby to miejsca, gdyby chcieć wyliczyć wszystkie projekty, kompromisy, uzupełnienia i ustępstwa, jakie wzajemnie czyniono, mniej lub więcej dobrowolnie a często pod przymusem za panowania Zygmunta Augusta w tej sprawie, coraz bardziej naglącej. Około roku 1565 rzecz wydawała się już dojrzałą i blizką szczęśliwego końca, a jednak ostateczne jej załatwienie tak się jeszcze o przeszło dziesiątek lat opóźniło, iż wypada dopiero na następne panowanie. Zgon Zygmunta Augusta (1572) i dwa bezkrólewia wpłynęły tem bardziej na przedłużenie zwłoki. Dopiero w roku 1578 sejm uchwalił ordynację trybunału koronnego. Ponieważ wypadło to na panowanie króla Stefana Batorego, jemu przypisywano długo zasługę utworzenia trybunałów. Batory zastał jednakowoż rzecz niemal gotową, obmyślaną szczegółowo przez długie lata przedtem, a sam dał tylko sankcję dawnemu planowi demokracji szlacheckiej, który z powodu zbiegu niepomyślnych okoliczności nie doczekał się uchwały sejmowej za ostatniego Jagiellona.

Trybunał koronny kompetentnym stawał się we wszystkich tych sprawach cywilnych, które sądzone już były przez instancje niższe, a więc przez sądy ziemskie, grodzkie (starościńskie), podkomorskie - i w sprawach karnych z zakresu t. zw. artykułów starościńskich, które sądzone już były w grodzie; tudzież w sprawach urzędowych starostów i urzędników grodzkich, jeżeli kto z nich dopuścił się przewinienia przy wymiarze sprawiedliwości lub przy egzekwowaniu wyroków.

Władza trybunału rozciąga się na szlachtę i duchowieństwo. To ostatnie podlega mu jednak tylko o tyle, o ile rozchodzi się o rozstrzygnięcie środka prawnego przeciw wyrokowi wydanemu przez sąd świecki niższej instancji (gród, ziemstwo, podkomorstwo), o ile instancja ta posiadała w danym wypadku kompetencję niewątpliwą. Ograniczenie to weszło do uchwały na żądanie duchowieństwa, a skutkiem tego bardzo niewiele tylko spraw duchowieństwa tyczyć mogących należało do kompetencji trybunału. Szlachta przypuszczała, że zakres ten rozszerzy się w przyszłości, przy dalszych reformach.

Obszar trybunału koronnego obejmuje tylko te ziemie Korony, które liczyły się do niej przed rokiem 1569. Prusy Królewskie pozostają nadal przy swej odrębnej prowincjonalnej organizacji sądowej. Województwa południowo-ruskie, które przyłączyły się do Korony w roku 1569, a więc kijowskie, wołyńskie i bracławskie, otrzymują osobny sąd najwyższy w Łucku; osobny, bo dla nich pozostaje obowiązującym nadal statut litewski. Reszta ziem Korony podlega trybunałowi "koronnemu", urzędującemu w Piotrkowie.

W skład tego trybunału wchodzą sędziowie, zwani deputatami, pochodzący z wyborów. Jest sześciu deputatów duchownych, których wyznaczają kapituły, porozumiawszy się między sobą w sposób, który im samym jest pozostawiony. Deputatów szlacheckich wybiera Wielkopolska 16, Małopolska 11. Wyborów dokonuje się na sejmikach t. zw. deputackich. zwoływanych do miejsc, gdzie dotychczas "według starodawnego zwyczaju" wybierano urzędników sądowych ziemskich. Sejmiki te odbywają się corocznie w poniedziałek po święcie Narodzenia N. Maryi Panny, ale w Podlaskiem i w ziemi Dobrzyńskiej w poniedziałek przed sw. Bartłomiejem. Po dwóch deputatów wybierają województwa poznańskie, kaliskie, płockie, mazowieckie, rawskie, sandomierskie, podlaskie i ruskie. Inne województwa wybierają po jednym deputacie. Nadto po jednym wybierają ziemie wieluńska, dobrzyńska i księstwo Oświęcimskie z Zatorskiem. Ruskie województwo odbywa wybory deputatów na dwóch miejscach; ziemie lwowska, sanocka i przemyska wybierają jednego deputata w Wiszni, a drugiego ziemie chełmska i halicka naprzemian w Chełmie i w Haliczu. Ogółem tedy komplet deputatów świeckich wynosi 27, wraz z duchownymi 33.

Wybierać można takiego tylko, kto posiada osiadłość w ziemi, z której ma być wybranym (jak to obowiązywało przy wszystkich wogóle urzędach). Ciekawe są obostrzenia co do wyboru powtórnego. Przed upływem czterech lat nie można być wybranym ponownie inaczej, jak tylko jednomyślnie; zresztą bowiem wystarczała większość głosów. Jeżeli jednak kto posiadał własność ziemską w drugiem województwie, mógł być tam wybrany deputatem choćby zaraz następnego roku; chodziło tylko o to, żeby nie z tego samego województwa czy ziemi. Pauza owa czteroletnia obowiązywała też tylko szlacheckich deputatów, a nie duchownych.

Deputaci zjeżdżają na kadencje trybunalskie dla Wielkopolski do Piotrkowa, dla Małopolski do Lublina. Jest tedy trybunał jeden z dwiema kadencjami każdego roku, zmieniając miejsce pobytu. Deputaci składają przysięgę sędziowską. Obok rzeczy rozumiejących się same przez się mieściło się w rocie przysięgi tej zobowiązanie, że się stronom nie będzie udzielać żadnych rad ni przestróg, tudzież zapewnienie, że deputat o wybór się nie ubiegał. Od wyroku płaci się po 15 groszy i ta opłata sądowa stanowi jedyne źródło wynagrodzenia szlacheckich deputatów; duchowieństwo wyznaczało jednak swoim deputatom stałe płace.

Na sejmiki deputackie, ani na miejsce urzędowania trybunału, nie wolno wchodzić z bronią palną; kara za to gruba, bo aż 50 grzywien. Przez trzy tygodnie przed rozpoczęciem kadencji, przez całą kadencję i jeszcze przez trzy tygodnie po ukończonej kadencji karane bywa zabójstwo lub choćby zranienie w miejscu urzędowania trybunału, jako najgrubsza zbrodnia kryminalna, nawet karą śmierci.

Sprawy sądzą się w Piotrkowie czy w Lublinie według pewnej ogłoszonej przedtem kolei województw pozwanych stron, tak, iż strony mogą sobie obliczyć mniej więcej czas, kiedy wypada im przyjechać; pozew musi być doręczony przynajmniej na dwa tygodnie przed terminem. Od roku 1601 oznaczano na każdy powiat osobny regestr spraw.

Wyrok trybunału, wydany na piśmie, staje się prawomocnym natychmiast. Egzekucja należy do starostwa grodzkiego.

W Wielkiem Księstwie Litewskiem zaprowadzono podobny trybunał zaraz w trzy lata potem, w roku 1581. Sejmiki deputackie odbywały się stale na Gromnice. Zmujdź zastrzegła sobie ustanowienie osobnego sądu najwyższego, lecz nie uczyniła tego i wnosiła dalej apelacje do króla; w roku atoli 1588 przystąpiła wreszcie do ogólnolitewskiego trybunału. Deputatów wybierano na Litwie powiatami, a skoro powiatów (bez Żmujdzi) było 23, więc po dwóch wybierając z powiatu było deputatów 46, a potem jeszcze trzech ze Zmujdzi, razem 49. Ponownie wybranym można być po dwóch latach; a zaraz najbliższego roku, jeżeli jednomyślnie.

Litewski trybunał odbywał kadencje w Wilnie, w Trokach, w Nowogródku i Mińsku. Od roku 1589 zmieniono to w taki sposób, że w Wilnie zasiadał trybunat każdego roku, a nadto naprzemian co drugi rok w Nowogródku i Mińsku; Troki wyłączono (odległe są od Wilna zaledwie o półczwartej mili). Zresztą urządzenie litewskiego trybunału było takie samo, jak koronnego.

  NA POCZĄTEK ROZDZIAŁU  
POWRÓT NA STRONĘ GŁÓWNĄ POWRÓT DO MENU Biblioteka wirtualna Spis treści