Feliks Koneczny - "Dzieje administracji w Polsce w zarysie"

Zawiodły nadzieje odrodzenia Polski, a zawód był tem tragiczniejszy, że pokładano nadzieję w tem, co uchodzić musiało za węgieł niewzruszony budowy państwa: we własnej pracy, zapobiegliwości, we własnem doskonaleniu się. Nagle wśród najbardziej rozwiniętej akcji - jakby paraliż, z zewnątrz wszystko owionąwszy, razi martwotą najżywotniejsze przedsięwzięcia.

Pod rosyjskim zaborem niemal niczego nie zmieniano w urządzeniach krajowych, a zreformowany przez Komisję Edukacyjną uniwersytet wileński tworzył nadal przybytek rozwoju intellektu polskiego. Pozostały nietylko dawne tytuły, ale też urzędy administracji polskiej i podział kraju na powiaty; jednakże w miarę wymierania urzędników coraz rzadziej dopuszczano do wyboru nowych, a poczęto tu i ówdzie wprowadzać urzędy rosyjskie. Samorząd ocaliła tylko szlachta, wybierająca nadal marszałków powiatowych - ale nie było już ustroju parlamentarnego, i samorząd ten musiał zanikać. Resztki polskiego ustroju jakby zawisły w powietrzu, pozbawione związku z nowemi urządzeniami, które czekały, żeby im miejsce zrobić. Ciekawym przykładem jest pozostawienie szlacheckiego ustroju powiatu, chociaż nie było województwa. Zaznaczyć należy, że pod rosyjskim zaborem nie było z początku zgoła żadnego ucisku narodowego. Moskwa działała systematycznie: wpierw postanowiono osłabić katolicyzm, a walkę z Kościołem rozpoczęto od unji, która od samego początku podległa wielkiemu prześladowaniu.

Około r. 1795, kiedy rozbiór trzeci powiększał tak znacznie obszar zaboru rosyjskiego, pozaprowadzano już wszędzie na ziemiach zabranych generał-gubernatorów i gubernatorów cywilnych; rozszerzono te urządzenia na nowy zabór.

W zaborze pruskim zabrano się od razu do usilnej polityki germanizacyjnej, starając się zarazem o pozbawienie Polaków własności ziemskiej w przeróżne sposoby, chytre, podstępne i jawnie bezprawne. W roku 1777 w "regencji" kwidzyńskiej Polak kupił majątek od Niemca. Prezes regencji dostał za to naganę w dosadnych słowach: "Zamiarem Jego Królewskiej Mości (Fryderyka II) jest kupować dobra polskiej hołoty, aby się jej pozbyć, a Niemców utrzymać przy ziemi, gdyż ci tylko są pożądani". Królewszczyzny po dziewięciu latach oddano w zawiadowanie specjalnym urzędom. Kolonizacja niemiecka zaczyna się od razu w roku 1773.

Ziemie, przywłaszczone przez Prusy w trzech rozbiorach, podzielone były na trzy prowincje: Prusy południowe z departamentami poznańskim, kaliskim i warszawskim; Prusy Nowowschodnie z departamentami płockim i białostockim i Śląsk Nowy, t. j. księstwo siewierskie z zabranym skrawkiem województwa krakowskiego. Ustawy sądowe wprowadzono od razu pruskie (Corpus iuris Fridericiani) i poczęto do tego stosować prawo prywatne. W r. 1797 wprowadzono do wszelkich spraw cywilnych pruskie "Allgemeines Landrecht".

W każdym z pięciu departamentów były urzędy zwane początkowo "Kriegs-und-Domaenen-Kammer". Należało do nich zaopatrywanie wojska, zarząd królewszczyzn, pobór podatków, bezpieczeństwo publiczne i policja wogóle, szkolnictwo i nadzór nad duchowieństwem. Urzędnikami wykonawczymi są landrat w powiecie, stadtrat w mieście; pomocnikami ich są kreisrat w mieście, justycjarjusz na wsi, w królewszczyznach amtman. W każdym departamencie jest regencja złożona z dwóch wydziałów, wyznaczonych do sądownictwa. Naczelny prezes regencji ze swym wydziałem sprawuje instancję wyższą; wydział niższy ma na czele dyrektora. Spory od 200 talarów wyżej mogą odwoływać się do Berlina. Regencje sądzą sprawy kryminalne, prócz najdrobniejszych. Do drobiazgów sądowych były "Kreisjustizkommissionen" i "Kreisgerichte".

Austrja nie prześladowała niby Kościoła, sama katolicka; ale cesarz Józef II. (1780-1790) miał swoje pojęcia o Kościele, które wychodziły na to, że duchowieństwo winno być narzędziem do tem wszechstronniejszej egzekucji wszelkiego widzimisię absolutnego monarchy. Reformy osławione "józefińskie" obejmowały jednak nietylko sprawy kościelne, ale cały krąg życia publicznego; naczelną zaś ich zasadą było, że wszystko, co podlega cesarzowi, ma być zgermanizowane. W r. 1785 nakazano, że musi ustąpić z urzędu, kto w ciągu trzech lat nie wyuczy się języka niemieckiego. Nastał zalew kraju przez urzędników niemieckich (i zgermanizowanych Czechów). Szlachta utraciła w zaborze austrjackim od razu swój samorząd, a samo używanie dawnych polskich tytułów ścigane było olbrzymią grzywną 500 dukatów. Urządzono we Lwowie namiestnictwo, pod którego zwierzchnictwem podzielono kraj zabrany na sześć cyrkułów, zawiadywanych przez niemiecko - czeskich urzędników. Stosując życie publiczne do niemieckich prowincyj austrjackich, zaprowadzono podział szlachty na "stany" "magnacki" i "rycerski", którym pozwolono od r. 1782 wybierać "deputatów" na "sejmy postulatowe" galicyjsko - lodomeryjskie, z prawem upraszania namiestnika, żeby był łaskaw złożyć u stóp tronu wyrazy wiernopoddańcze, z dodatkiem najpokorniejszej prośby o coś takiego, co rządowi miłe. Królewszczyzny skonfiskowano od razu; tenutarjuszów pozostawiono jeszcze dożywotnio, ale kazano płacić do skarbu połowę dochodów. Zaprowadzono od razu pobór rekruta, nieznany zgoła w Polsce.

W stosunkach administracji wiejskiej pozostawiono sądownictwo dziedziców, lecz kazano im trzymać osobnych urzędników sądowych, t. zw. justycjarjuszów, którzy musieli posiadać aprobatę urzędu cyrkularnego.

Od roku 1777 podzieloną była "Galicja" na 6 cyrkułów i 19 dystryktów. W r. 1782 nowy podział na 18 urzędów cyrkularnych, oprócz księstwa oświęcimsko-zatorskiego, które tworzyło osobny okręg administracyjny. Na czele cyrkułu stał Kreishauptman, a nad całym krajem gubernator. W r. 1785 wprowadzono język niemiecki do sądów. Ustawa ogólno-austrjacka sądowa z roku 1781 została wprowadzoną również w Galicji; poprawiona i uzupełniona w roku 1796 miała przetrwać całe stolecie. Kodeks karny wydano w r. 1787, poprawiony w r. 1803 obowiązywał aż do r. 1852.

Gubernator miał przy swym boku radców gubernjalnych. Z kompetencji jego wyłączono skarbowe sprawy, tworząc osobną Izbę skarbową, zwaną Finanzstelle.

Kreishauptman i dyrektorowie dystryktów mieli do pomocy kancelarje, złożone z pomocnika, praktykanta, sekretarza, trzech kancelistów i aktuaryusza; przy dyrektorach komisarz, a kancelistów dwóch. Wszyscy ci urzędnicy stanowią tylko pomoc kancelaryjną, lecz na tok spraw nie wpływają bezpośrednio. Władzę ma tylko sam kreishauptman, względnie kreisdirector. Nowy to był dla Polaka system administracyjny, system władzy jednoosobowej, w przeciwieństwie do kolegialności władz polskich.

W r. 1782 przeprowadzono nowy podział na okręgów 18; w każdym cyrkule już po 3-4 komisarzy, sekretarz, dwóch kancelistów i praktykanci. Kreishauptman obowiązany był dwa razy do roku objechać swój cyrkuł. Od tego też roku należało do tych urzędów wszystko, co nie było sprawą sądową. Instrukcje rozesłane z gubernium lwowskiego rozróżniały pięć grup zajęć administracyjnych: Statystyka i dozorowanie ruchu ludności; ze spraw wojskowych przygotowanie poboru rekruta, nadzór nad urlopnikami, dostarczanie kwater, żywności podczas przemarszów, podwód i t. d.; obwieszczanie ustaw i rozporządzeń, policja bezpieczeństwa, policja budowlana, sanitarna, pożarna, łowiecka; nadzór nad duchowieństwem wszystkich wyznań; sprawy włościan, któremi zajmowano się ze szczególnem upodobaniem, ażeby poróżniać chatę z dworem. Sprawy te, od obwieszczania ustaw począwszy aż do interesów włościańskich, nazywano działem "politycznym" urzędów i uważano je za istotną część urzędowania. Następny dział: ekonomiczny, obejmował zarządzenia mające na celu dozór nad rolnictwem, handlem, przemysłem i popieranie tych dziedzin wytwórczości - ale w Galicji starano się właśnie o to, żeby się żadna gałąź gospodarstwa społecznego nie rozwinęła, a przemysłowi utrudniano rozwój wszelkimi sposobami. Wreszcie należały do Kreishauptmana wszelkie sprawy dochodów publicznych, oprócz jednak samego wybierania podatków, od czego były osobne urzędy.

W taki sam sposób urządzono "Galicję Nową", zabraną po trzecim rozbiorze w r. 1795.

Od r. 1784 zorganizowano na nową modłę gminę wiejską. Na miejsce dawnego wójta ustanowiono w każdej wsi sędziego i przysiężnych na miejsce ławników. Na każde 50 chat wypadało po dwóch przysiężnych z wyboru gromady. Na sędziego proponowała gromada dziedzicowi trzech kandydatów, z których jednego zatwierdzała. Byli to więc włościanie; za bezpłatne sprawowanie swych funkcji zwolnieni byli od części robocizn.

Po miastach ustanowiono burmistrza, syndyka, asesorów, kasjera i kontrolera; w mniejszych miastach można było niektóre urzędy łączyć w jednem ręku. Kandydaci musieli zdawać egzaminy według osobnych przepisów ściśle określone; ogłaszano konkursy na wakanse. Wytwarzała się warstwa specjalistów do urzędów miejskich. Od r. 1805 zniesiono wybory, a urzędników mianował kreishauptman lub (wyższych) gubernator. Tak złożone magistraty zarządzały majątkiem miejskim i policją, stanowiąc władzę administracyjną lokalną; lecz wszystko oddane było pod kontrolę urzędu obwodowego (Kreis). Do kontroli na miejscu powołano wydziały miejskie z wyborów przez posesjonatów; wydziałowych bywało 12-40.

Samorząd miejski był nader ograniczony, czego dowodem przepis, wydany w roku 1807 co do wydatków miejskich. Wszelki wydatek ponad 25 guldenów austrjackich musiał być zatwierdzony przez Kreis, a ponad 50 gld. aż przez gubernium we Lwowie.

  NA POCZĄTEK ROZDZIAŁU  
POWRÓT NA STRONĘ GŁÓWNĄ POWRÓT DO MENU Biblioteka wirtualna Spis treści