Feliks Koneczny - "Dzieje administracji w Polsce w zarysie"

Równocześnie zaniosło się na dwie autonomje polskie w państwach rozbiorowych, w Rosji i Austrji. Okoliczności około roku 1860 były dla nas nadzwyczaj pomyślne. Odzyskiwaliśmy polskość administracji przynajmniej względną, t. j. że miała być sprawowaną przez swoich i w sposób korzystny dla rozwoju polskości. Austrjacka autonomja opóźniła się, jak to wyłuszczono powyżej; wyprzedziła ją autonomja Kongresówki.

W roku 1859 zaczęły się demonstracje na ulicach Warszawy przeciw rządowi; skończyły się na tem, że następnego roku zaczęto strzelać do tłumów na ulicy, a w r. 1861 doszły sprawy do takiego zaognienia, że ogólny wybuch z jednej strony, a z drugiej ogólny wzmożony ucisk zdawały się czemś nieuchronnem. Natenczas jedyna wówczas jawna reprezentacja społeczeństwa polskiego pod zaborem rosyjskim, warszawskie Towarzystwo rolnicze, zamieniając się z konieczności w korporację polityczną, uchwaliło wysłać do cara pismo z wyrażeniem zapatrywań na stan kraju i jego potrzeby. Margrabia Aleksander Wielopolski radził, żeby wystąpić z jakimś wyraźnym projektem, a doradził, żeby żądać przywrócenia konstytucji z roku 1815. Znaczyło to: mieć polski sejm, polskie ministerstwa, polskich urzędników, a szkół polskich tyle, ile ich utrzymać potrafimy. Ale Towarzystwo uchwaliło adres do cara nijaki, w którym dużo było mówione, a nic wyraźnie nie powiedziane.

Kiedy demonstracje przybierały coraz większe i groźniejsze rozmiary, pojechał Wielopolski sam na własną rękę do Petersburga, a znalazłszy posłuch u cara, otrzymał w marcu 1861 nominację na "szefa komisji rządowej oświaty i wyznań" w Kongresówce. Pomnażał szkoły średnie polskie z kwartału na kwartał i założył szczęśliwą ręką w Warszawie uniwersytet, nazwany Szkołą Główną. Wielopolski kładł podwaliny lepszej przyszłości, podnosząc stan nauki, za czem idzie zawsze powiększenie zdatności i siły politycznej. W r. 1862 udało się Wielopolskiemu otrzymać pełnomocnictwa tak rozległe, iż prócz policji i wojska podlegało mu wszystko. Był faktycznym naczelnikiem rządu cywilnego w Kongresówce. Poobsadzał tedy urzędy Polakami, urządzał polską administację, i ustanowił Radę Stanu, któraby rozwijała dalej polskie urzędzenie kraju.

Reformy Wielopolskiego odnoszą się do lat 1861 - 1863. Przywracały Radę Stanu (zniesioną w r. 1841) i Komisję "wyznań religijnych i oświecenia publicznego", jaka istniała w rządzie Kongresówki do r. 1831. Rada Stanu miała zbierać się przynajmniej raz do roku, ażeby roztrząsnąć projekty zamierzonych ustaw, budżet, sprawozdania naczelników władz rządowych i samorządowych. Rada Stanu dzieliła się na trzy oddziały: prawodawczy, skarbowo-administracyjny i oddział próśb i zażaleń. Należeli do Rady Stanu członkowie Rady administracyjnej i osoby powołane przez monarchę dożywotnio, których część miała pochodzić z ciał samorządowych.

Komisja oświaty miała na czele dyrektora głównego i dwóch wydziałowych, z których jeden przewodniczył wydziałowi oświaty, drugi wyznaniowemu; do spraw grecko-unickich było dwóch wice-dyrektorów; obok nich dyrektor kancelarji, dwóch inspektorów szkolnych; nadto zasiadali w Komisji członkowie Rady duchownej rzymsko-katolickiej, delegat wyznaczony przez kapitułę unicką chełmską, przez prawosławnego archiepiskopa warszawskiego, prezes konsystorza ewangelicko-augsburskiego i prezes konsystorza kalwińskiego; wreszcie sześciu członków "honorowych" zamianowanych przez cesarza. Rada duchowna rzymskokatolicka składała się z arcybiskupa warszawskiego, z dwóch wyższych duchownych i dwóch duchownych referentów.

W r. 1862 utworzono odrębny zarząd komunikacji, podlegający bezpośrednio namiestnikowi Kongresówki, i odrębny zarząd poczt; odebrano tedy te gałęzie administracji władzom centralnym w Petersburgu.

Namiestnik posiadał dwóch zastępców: jednego do spraw wojskowych, drugiego do cywilnych, jako "naczelnika rządu cywilnego". Temu drugiemu poddano cały zarząd administracji cywilnej i przewodnictwo w Radzie administracyjnej, tudzież głos w Radzie Stanu. Urzędy niższe pozostawiono niemal bez zmiany, jak bywały w czasie od roku 1832, ale je spolszczono.

Wielopolski stał się twórcą samorządu wielce rozległego; nawracał pod tym względem do historycznych tradycji polskich. W marcu 1861 wyszły opracowane przez niego ustawy o radach powiatowych, gubernjalnych i miejskich.

Każdy powiat miał swą Radę z 15-18 członków, wybieranych na lat sześć, a ustępujących co trzy lata po połowie. Prawo głosowania mają obywatele bez różnicy wyznania, liczący przynajmniej 25 lat wieku, umiejący czytać i pisać po polsku, posiadający nieruchomość, z której opłacają sześć rubli rocznie podatków stałych, tudzież dzierżawcy opłacający rubli 18, nadto wszyscy mogący wykazać dochód roczny 180 rubli, albo płacący najmu rubli 60. Wszystkie stany są tu zrównane; niema stanów. Chłop jest również wyborcą i wybranym być może, jeżeli posiada warunki, określone do biernego prawa wyborczego z większemi wymaganiami: lat 30 i wyższy cenzus majątkowy, obliczony rozmaicie stosownie do zajęcia. Bez obliczenia takiego mogli być wybranymi do Rady powiatowej rzemieślnicy zatrudniający powyżej dziesięciu czeladzi, kupcy "gildyjni" (wpisani do "gildy", rejestrowani), nauczyciele szkół wyższych, tudzież osoby znane z wyższego stopnia wykształcenia lub zasłużone dla przemysłu, a których spis ułożyć miała Rada administracyjna.

Rada powiatowa zbierała się cztery razy do roku na posiedzenia tajne. Naczelnik powiatu ma być obecny, jako komisarz rządowy. Rada powiatowa wybiera z pośród siebie członków do Rady gubernjalnej i do różnych komitetów rządowych specjalnych, jako to: do oczynszowania włościan, komitet drogowy (dróg bocznych), spis wojskowy, zwalczanie zarazy księgosuszowej i t. p. Należą do Rady powiatowej wszelkie sprawy powiatu, na jakie powiat łoży fundusz; a zatem samorząd może rozszerzać się niemal bez ograniczenia, w miarę rozwoju dobrobytu i ducha obywatelskiego ludności. Dochody powiatowe mogą róść według uznania Rady powiatowej, gdyż oparte są na t. zw. dodatkowej kopiejce do podatków rządowych; do każdego podatku mógł sobie powiat przydać na swoje potrzeby, ile chciał, bez ograniczenia. Był tedy powiat w zupełności panem swego budżetu i swoich dochodów. Podatki rządowe, przypadające na powiat, Rada powiatowa rozkładała na gminy. Rada nadzorowała urzędowanie w gminach i we wszystkich instytucjach i korporacjach powiatu. Naczelnik powiatu jest obowiązany wykonywać zlecenia Rady powiatowej, w czem podlega kontroli tejże rady. W ten sposób utrzymaną miała być łączność administracji rządowej z samorządną.

Z członków wybranych z pośród rad powiatowych powstawały Rady gubernjalne. Odbywały swe posiedzenia tylko raz do roku, a komisarzem rządowym przy nich był gubernator. Należą do nich sprawy rolnicze, handlowe, przemysłowe tyczące całej gubernji, dozór nad gubernjalnemi zakładami filantropijnemi i robotami publicznemi. Własnych funduszów Rady gubernjalne nie posiadają Do nich należy też prowadzenie ksiąg szlacheckich, ponieważ osobne urzędy szlacheckie i godność marszałków szlachty były zniesione. Kompetencje gubernjalnej są tedy ciaśniejsze od powiatowej Rady; jestto władza bez własnego budżetu; niemniej ważna, gdyż jej wypadało udzielać opinji nietylko w sprawach przedkładanych przez rząd, ale też co do spraw powiatowych, jeżeli sprawa dotyczyła kilku powiatów.

W większych 28 miastach utworzono Rady miejskie. Składały się w miastach mniejszych z 8 członków, w średnich z 12; Warszawa miała 24. Wszyscy pochodzili z wyborów, przy których prawo głosowania przywiązane było do takich samych warunków, jak w sprawie Rad powiatowych, ale z niższym cenzusem majątkowym. Mandat radziecki trwa również 6 lat; co trzy lata ustępuje połowa, a w Warszawie co roku szósta część. Posiedzenia są tajne; lecz publicznem jest doroczne posiedzenie sprawozdawcze, a sprawozdanie z każdego roku musi być ogłaszane drukiem. Magistrat wybierała sobie rada miejska, lecz wybory zatwierdzała władza rządowa. W miastach małych składał się magistrat z przezydenta i dwóch radnych, w większych przydano jednego radnego. Magistrat jest organem wykonawczym rady miejskiej. Budżet miejski podlega atoli zatwierdzeniu rządu.

Wielopolski pragnął przeprowadzić reformę włościańską; ileż dobra byłoby na nas spłynęło, gdyby jej nie był przeprowadzał potem rząd carski! Od października 1861 miał się zacząć wolny wykup pańszczyzny, którego wysokość oznaczaliby naczelnicy powiatu lub podsędkowie; a potem miało nastąpić oczynszowanie powszechne włościan przez kontrakty wieczystoczynszowe z dobrowolnej umowy (powrót do pomysłów Trzeciego Maja), gdzieby do takiej umowy nie doszło, władza nakładała warunki na żądanie którejkolwiek ze stron, dworu czy chaty. Włościanie mieli płacić tylko 2/3 obliczonego czynszu. Zniesiono służebności (serwituty), nie oparte o wyraźny tytuł prawny; za zniesienie służebności opartych o taki tytuł zmniejszano włościaninowi czynsz. Do przeprowadzenia tej zasadniczej reformy ustanowione już były osobne delegacje i komisje czynszowe. Zdołano przeprowadzić tylko część pierwszą, t. j. wykup.

W reformach Wielopolskiego mieściło się także równouprawnienie Żydów.

Przyszło powstanie 1863 roku i zmiotło wszystkie reformy Wielopolskiego, prócz jednej: zostało tylko równouprawnienie Żydów.

Po powstaniu nastały stosunki w administracji takie, iż można to nazwać nowym najazdem Mongołów. Ciężki był ucisk w Kongresówce, cięższy na Litwie. Od roku 1865 obowiązywała ogólno-rosyjska ustawa o ustroju gubernij. Kiedy jednak w Rosji zaprowadzano ziemstwa samorządne (1864 r.), w zaborze rosyjskim na ziemiach polskich tego nie zrobiono.

Dzieje administracji rosyjskiej po roku 1863 są powszechnie znane, bo są to rzeczy znane żyjącym z własnego jeszcze doświadczenia - a do dziejów administracji polskiej one należą o tyle chyba, o ile skutkiem dziwnych okoliczności rządów w odzyskanej Ojczyźnie, przepisy tej administracji obowiązują do dnia dzisiejszego; kwestje administracji współczesnej nie należą zaś do zakresu niniejszego dziełka.

  NA POCZĄTEK ROZDZIAŁU  
POWRÓT NA STRONĘ GŁÓWNĄ POWRÓT DO MENU Biblioteka wirtualna Spis treści