Feliks Koneczny - "Dzieje administracji w Polsce w zarysie"

W miarę zagęszczania się ludności okazała się potrzeba, żeby oznaczać granice posiadłości; objeżdżało się je konno, stąd nazwa "ujazd". Gromada ujazdów sąsiednich, chociaż nie koniecznie wywodzących się od jednego rodu, stanowiła opole. Jedno lub więcej opoli stanowiło okręg obronnego grodu. Na pograniczu państwa bywały grody gęściej, w głębi kraju zakładano ich mniej.

Na grodzie wyręcza króla, rozkazuje i gospodaruje kasztelan, który jest zarazem przywódcą osiadłej na grodzie drużyny zbrojnej. O jej utrzymanie musi się starać opole, względnie opola, którym gród służy w razie potrzeby za ochronę i przytułek. Wobec tego Opola pograniczne byłyby obciążone ponad siły, bo tam grodów więcej, w niektórych stronach więcej niż opoli; natomiast w głębi kraju ledwie na kilka opoli przypadał jeden gród. Toteż każdy gród graniczny ma przydzieloną sobie pewną część ludności z głębi kraju, która ma powinności nie względem grodu sąsiedniego, lecz względem któregoś z grodów pogranicznych. To urządzenie, będące wynikiem prostej słuszności, zwało się: narok, a ludność wydzieloną niejako od swego poblizkiego grodu, a przydzieloną grodowi pogranicznemu, zwano narocznikami.

Każdy gród miał swoje osady służebne, składające się z ludności obcej, która w następnych dopiero pokoleniach miała się spolszczyć. Geneza tej ludności wojenna. Wielkie wojny z ościennymi, jakie prowadzili Bolesław Wielki i Mieszko II, wprowadziły do Polski jeńca wojennego. W Europie zachodniej jeniec stawał się prywatną własnością tego, kto go pojmał - lecz w Polsce stawał się własnością państwa, czyli używając wyrażenia dawnych wieków: własnością króla. Stawali się niewolnikami państwowymi (królewskimi). Osadzał ich król koło grodów, na służbę grodową i stąd nazwa osad służebnych. Nakładano na nich zajęcia przymusowe, jakich gród potrzebował. Śladem osadnictwa obcokrajowego są nazwy osad takie, jak np. Prusy, Niemcze, Czechy i t. p.; śladami przymusowych służebności nazwy tego rodzaju, jak Rybaki, Skotniki, Koniuchy, Piekary, Korabniki, Grotniki, Łagiewniki i t. p.

Piastowie rozszerzali coraz dalej swe panowanie, a nieraz siłą orężną; i mieli coraz rozleglejsze granice państwa do obrony przed ościennymi nieprzyjaciółmi; potrzebowali tedy coraz liczniejszej siły zbrojnej. Drużyny wojenne wzrosły za Bolesława W. do 16.000 głów; liczba na owe czasy olbrzymia, budząca podziw cudzoziemców.

Wzrost siły zbrojnej wymagał przedewszystkiem zapewnienia jej środków na utrzymanie. Drużynnicy, mając stanowić nieustanne pogotowie wojenne, nie posiadali własnych domów ni gospodarstw, lecz żyli gromadnie na koszcie królewskim, t. j. z daniny grodowej. Obowiązaną była do niej cała ludność. Był to najstarszy podatek. Opłacano go nie pieniądzmi, bo wówczas nie było jeszcze zgoła gospodarstwa pieniężnego, lecz panowało gospodarstwo naturalne, t. j. że wymieniano pomiędzy sobą wzajemnie płody i wyroby, płacąc rzeczą za rzecz, świadczeniem za świadczenie; toteż i daninę grodową uiszczano "w naturze". Danina grodowa obejmowała dostawę ziemiopłodów, zwierzyny, futer, miodu i t. p., tudzież robociznę około naprawy grodu, a wiec podatek na odrobek. Do daniny dodać jeszcze trzeba powinności naroczników dla pogranicza, tudzież osad służebnych, które znajdowały się około wszystkich grodów.

Kasztelan miał nadzór nad osadami służebnemi, musiał dopilnować porządku w narokach,. gromadzić zapasy z danin - i rozdawać, co trzeba, pomiędzy drużynników; on był odpowiedzialny za to, żeby drużyna grodowa była syta, odziana i żeby jej nie brakowało środków wojennych: koni, strzał, grotów, tarcz i t. d. On musiał tedy za całą drużynę gospodarować. Kasztelanie byli przeto zarazem urzędem nad majętnością państwową (królewską) w okręgu danego grodu; było to zawiadywanie wszystkiem, co się w tym okręgu należało państwu (królowi). Kasztelan był administratorem wszelkiego majątku państwowego, który obracano na utrzymanie ustroju grodowego.

Majątek ten wzrastał. Ażeby nie podwyższać nieustannie daniny, w czem ludność polska, wcale nie bogata, nie nastarczyłaby koniecznej potrzebie powiększania siły zbrojnej, utworzono majątki państwowe. Przyjęto za zasadę, że wszelka ziemia niczyja, przez nikogo jeszcze nie zagospodarowana, staje się własnością króla (początek królewszczyzn). Było takiej ziemi co niemiara, gdyż milami całemi ciągnął się jeszcze kraj pusty pomiędzy rzadkiemi osadami. Rzeczą kasztelana było wyciągnąć z tej ziemi jakieś pożytki (zwierzyna, futra, ryby, wosk i t. p), które należało obracać również na potrzeby grodów.

Wszelka tedy ziemia, królewska czy prywatna, przydzieloną jest do jakiejś kasztelanji. Obszar kasztelanji był bardzo nierówny. Gdzie grody stały gęściej, tam przydzielony do nich obszar gruntów bywał mniejszy. Jedna kasztelanja mogła mieć pod sobą ledwie kilka osad, inna kilkadziesiąt.

Danina grodowa oznaczona była na opole, a starszyzna opolna rozdzielała ją na rody, wspólnoty rodowe i osady. Rozdzielali, jak uważali sami za stosowne, w to kasztelan nie wdawał się; on znosił się tylko ze starszyzną i starszyzna była przed nim odpowiedzialną za dostarczenie państwu danin i świadczeń.

Kasztelanom całego państwa przewodzi wojewoda, wódz całego wojska, podlegający bezpośrednio samemu królowi.

Ustrój grodowy stanowi najstarszą naszą administrację państwową. Nie troszczy się ona o nic więcej, jak tylko o obronę wojskową państwa, jest tedy właściwie administracją wojskową. Zajmuje się gospodarstwem wyłącznie dla wojska.

Państwo ówczesne nie zajmuje się potrzebami społeczeństwa poza kwestją obrony od zewnętrznych nieprzyjaciół; na państwie ówczesnem nie ciąży żaden inny obowiązek. Skutkiem tego nie posiada też ono żadnych praw w żadnej dziedzinie życia zbiorowego poza kwestjami wojennemi.

Do jakiego stopnia państwo to nie wdaje się w żadne a żadne sprawy niewojenne, znać najdosadniej na tem, że nie trudni się ani nawet ściganiem zbrodniarzy. W razie zabójstwa przysługiwało rodom prawo zemsty, t. zw. krwina, według zasady: krew za krew, śmierć za śmierć. Ród, do którego zaliczał się zabity, dochodził sprawiedliwości sam sobie, a to w ten sposób, że każdy jego członek miał prawo, a nawet obowiązek zabić kogoś z rodu zabójcy; dopiero po dokonaniu "pomsty" krew pierwszego zabitego była zmyta. Takim sposobem atoli mściciel stawał się z kolei rzeczy także zabójcą, a któż mógł zapobiec, żeby od tego nie zaczęła się nowa "krwina", potem od nowej ofiary trzecia i czwarta i tak dalej bez końca! Toteż Kościół dążył do wyplenienia tego prawa i pod jego wpływem zamieniano pomstę krwawą na kary publiczne i na odszkodowania pieniężne (to drugie stanowiło karę niezmiernie dotkliwą w społeczeństwach prowadzących gospodarkę naturalną, gdzie o gotówkę było ogromnie trudno). Kościół nakłaniał władze królewskie, żeby zajęły się same ściganiem i karaniem zbrodniarzy i to stanowi najstarsze, pierwsze wdanie się państwa w sprawy społeczeństwa. Na Rusi nie udało się to aż do XV wieku! W Polsce już z początkiem XI wieku przyjmuje się, że zabójca może winę swą odkupić, składając t. zw. główszczyznę, okup za głowę zabitego jego rodowi. Niebawem dołączono do tego okup i dla państwa, opłatę t. zw. "winy" - na znak, że król sam również zbrodniarza karze. Potem wyznaczono kary więzienia i śmierci, ale to aż w następnym okresie administracji. Stopniowo rozwijało się państwowe sądownictwo karne, bardzo a bardzo powoli. Z początku nie było go wcale.

Na tym przykładzie widzimy, że w okresie tym brak jakiejkolwiek ingerencji państwa w sprawy społeczeństwa. Społeczeństwo ma swoją własną administrację, sprawowaną przez starszyznę rodów i Opola. Rządziło się samo, bez udziału władzy państwowej, która ograniczoną była do ustroju grodowego. Obok tego istniał niezależnie całkiem ustrój rodowy i opolny. Jeden nie miał nic do drugiego.

Społeczeństwo posiadało tedy samorząd nieograniczony, w którego zakresie władza królewska była bez znaczenia. Natomiast ta królewska władza była nieograniczoną w zakresie spraw dotyczących grodów, wojny i drużyn; w tej dziedzinie władze (starszyzny) społeczne nie posiadały najmniejszego znaczenia. Nie było zgoła mowy o żadnej ingerencji społeczeństwa w sprawy państwa.

  NA POCZĄTEK ROZDZIAŁU  
POWRÓT NA STRONĘ GŁÓWNĄ POWRÓT DO MENU Biblioteka wirtualna Spis treści