Feliks Koneczny - "Dzieje administracji w Polsce w zarysie"

Siła zbrojna Polski miała się niebawem rozpaść. Wiadomo z historji, jak nieszczęsnym był koniec panowania Mieszka II, kiedy nieprzyjaciele zmówili się do okoła, a przytem wybuchły zwady w łonie dynastji piastowskiej. Skutek był taki, iż granice państwa uszczupliły się, a dynastja cała, wraz z królem (również zabitym) wyginęła. Zostało wprawdzie przy życiu jedno młodziuchne pacholę, Kazimierz, ale ten się nie liczył; oblatowany bowiem do zakonu Benedyktynów, nie mógł być żołnierzem, nie mógł dowodzić wojskiem, a zatem nie mógł też być królem. Jakgdyby więc całkiem już nie było Piastów.

Odkąd w roku 1037 zabrakło króla, nie miał kto zajmować się drużynami, boć kasztelanowie czynili to nie ze swojej mocy, a tylko z upoważnienia królewskiego, jako królewscy urzędnicy. Danina grodowa składana była nie na kasztelański rozkaz, lecz na królewski, a kasztelan wyręczał tylko osobę królewską. Nie było króla, nie było daniny grodowej! Nikt nie dbał o wyżywienie i potrzeby drużyn na grodach, więc drużynnicy . porozchodzili się, wracając do swoich rodów, z którego kto pochodził. Siła zbrojna państwa przepadła gdzieś od razu.

Niewolnicy z osad służebnych, nie mając nad sobą zwierzchniego pana, jakim był jedyny ich właściciel, sam król, stawali się faktycznie wolnymi - ale ta ich wolność równała się ogłodzeniu. Ziemia, na której ich osadzono przestała być królewską, skoro króla nie było i nie było rodziny królewskiej. Ta ziemia stawała się na nowo niczyją i każdy wolny mieszkaniec kraju miał prawo zająć ją na gospodarstwo dla siebie; a że ziemia osad służebnych była już zagospodarowana, przedstawiała przeto większą wartość i budziła pożądliwość sąsiednich rodów, które też nie omieszkały skorzystać z tego, że nie było właściciela, że to niczyje. Służebni znaleźli się zdani na łaskę i niełaskę sąsiednich wspólnot rodowych, a niebawem rozbiegli się.

Ludność niewolna, zwolniona od przymusu, przestawała pracować, a wolała iść na łatwiejszy chleb, na rabunki! Jeżeli gdzieś przywiązała się do pracowitego życia, a szczęśliwym trafem ziemia nie była jej zabrana, produkowała tyle, ile potrzebowała na własne utrzymanie, ale nic więcej. Choćby przeto drużynnik najprzywiązańszy był do swego grodu, wkrótce znalazł się tam bez żywności i nie miał zaopatrzonych żadnych potrzeb. Drużynnikom zabraknie wnet strzał, grotów i nie dostaną niczego dla swych koni; czyż mogą pozostać na grodzie?

Wobec takich okoliczności musiał w krótkim czasie po zabiciu Mieszka II, rozprządz się ustrój grodowy, a zatem cała administracja państwowa polska, i w następstwie tego cała państwowość polska.

Koniec dynastji stał się końcem państwa! Czyż ludność nie mogła nowej powołać dynastji, a nawet choćby bez dynastji czyż nie mogła sama sprostać zadaniom administracji państwowej?

Nie wiemy, czy mogła, ale to wiemy, że nie chciała. Ludność zachowała się wobec upadku państwa biernie, bo przedtem zachowywała się biernie wobec organizacji państwowej. Było to bowiem państwo społeczeństwu narzucone.

Każdy wie, że państwo może pochodzić z woli społeczeństwa, ale tez może istnieć wbrew jego woli. Naprz. niedawno istniały na polskiej ziemi trzy państwa zaborcze wbrew naszej woli, narzucone nam przemocą.

Może atoli być społeczeństwu narzuconą państwowość nie koniecznie obca, lecz także rodzima, nie koniecznie wroga, owszem, swoja i bardzo życzliwa, ale nie z państwowych zabiegów społeczeństwa wyrosła. Historja wszystkich a wszystkich narodów poucza, że z początku u żadnego państwowość nie rozwijała się z organizacji społecznej, lecz bywała narzuconą przez książąt, po pewnym czasie przez ten ród książęcy, któremu najlepiej się powiodło, przez dynastje. Tak też było w Polsce. Popiele, następnie Piastowie, powiększali swą siłę zbrojną, urządzali sobie kasztelanje sami własnemi zabiegami, narzucając tę polską państwowość polskiemu społeczeństwu. Społeczeństwo troszczyło się o tę państwowość o tyle, o ile było do tego przymuszone. Jedyną spójnię stanowiły starszyzny opolne, rozdzielające daninę grodową, co czyniono z musu, bo inaczej kasztelan z pomocą drużynników byłby ją sam wybierał, a to byłoby dla Opola i dla rodów niedogodniejsze.

Starszyzny Opola musiały dostarczyć daniny grodowej, ale głosu w sprawach ustroju grodowego nie miały - więc się też tym ustrojem nie zajmowały. Nawzajem kasztelan poprzestawał na odebraniu daniny, a poza tem nie obchodziło go n!c a nic, co się dzieje w opolu.

Społeczeństwo, od spraw państwowych dalekie, nie mające z niemi nic do czynienia, nie umiało wykrzesać z siebie ustroju państwowego, ani nawet tego nie próbowało. Pozostało zupełnie biernem wobec spraw państwowych. Państwo pierwszych Piastów było społeczeństwu narzucone - chociaż swoje, polskie, rodzime.

Jest jeszcze inny rodzaj państwa społeczeństwu narzuconego, a mianowicie rozbieżność społeczeństwa a państwa, a zatem przeciwieństwo pomiędzy jednem a drugiem. Tej rozbieżności historja polska nie zna; stanowi ona natomiast treść całej niemal historji rosyjskiej.

Państwo społeczeństwu narzucone może tedy być albo rozbieżne z niem, albo zgodne z niem, bo nie sprzeciwiające się interesom społeczeństwa, ale i w tym wypadku zaczyna się od bierności społeczeństwa wobec państwa - dopóki społeczeństwo państwowo nie dojrzeje.

Skoro tylko społeczeństwo państwowemi sprawami zainteresuje się, zaczyna się wkrótce walka społeczeństwa o wpływ na państwo, która w rozmaitych krajach rozmaicie przebiega i rozmaicie się kończy. W społeczeństwach zdrowych kończy się ona czwartą, najwyższą formą stosunku społeczeństwa do państwa, mianowicie wytwarza się państwo na społeczeństwie oparte. W tej-to formie obracała się historja polska.

Przez zamieszki i nieporządki po upadku dynastji nauczyło się społeczeństwo cenić porządki państwowe. Ponieważ nie było żadnej siły zbrojnej, napadli na Polskę Czesi i w straszliwym łupieżcym najeździe splądrowali Polskę aż do Gniezna. Ta klęska, ta ruina całego gospodarstwa krajowego pouczyła społeczeństwo, że siła zbrojna potrzebna jest nietylko dynastji do panowania, ale tez społeczeństwu dla bezpieczeństwa i do spokojnej pracy, do spokojnego dorabiania się. Bez wojska niema gospodarstwa1 !

Radość panowała w całym kraju, kiedy Kazimierz Mnich otrzymał dyspensę papieską i mógł zasiąść na ojcowskim tronie (1040 - 1058). Ludność niewolna wracała chętnie na swe miejsca, bo dostawała znów bezpieczne utrzymanie; wracała też znaczna część drużynników od gospodarstw rodowych. Nazwano Kazimierza Odnowicielem i słusznie; ale do odnowienia państwa przyczyniało się całe społeczeństwo, pouczone doświadczeniem, jak-to bez organizacji państwowej nie jest się pewnym jutra, ale też już za syna i następcy Kazimierza, za Bolesława Śmiałego (1058-1079) zaczyna się walka społeczeństwa o wpływ na państwo, walka o ingerencję.

We wszystkich krajach walkę tę rozpoczyna Kościół, a potem dopiero kroczy jego śladem możnowładztwo świeckie, następnie inne stany. W Polsce zaczęło się to od sporu biskupa krakowskiego Stanisława Szczepanowskiego (kanonizowanego w r. 1254) z królem Bolesławem Śmiałym o to, żeby Kościół miał prawo otrzymywać i przyjmować testamentowe zapisy dóbr. Jak wiadomo, sprawa skończyła się klątwą, a potem zabójstwem biskupa, wreszcie wygnaniem króla-zabójcy.

Za następców jego, Władysława Hermana (1081-1102) i Bolesława Krzywoustego (1102-1138) wre walka o jedność polityczną Polski przeciw systemowi dzielnicowemu, który jednak w końcu zwycięża. Testament Bolesława Krzywoustego ustanawia podział państwa na dzielnice. Jestto punkt zwrotny w dziejach administracji polskiej, bo w okresie dzielnicowym wytworzyło się niejedno. co zostało już na zawsze.

PRZYPISY:

  1. [«]  Przytacza się czasem kraje nie posiadające rzekomo armji, tylko "milicje", jakby zmiana nazwy zmieniała rzecz samąl Milicja jest wojsko nieliczne, złożone z ochotników. Czy państwo potrzebuje wojska mniej czy bardziej licznego, o tem rozstrzyga .. sąsiedztwo. Anglja sąsiaduje z morzem, więc... ma też wojsko i to bardzo liczne. bardzo potężne, ale morskie, czyli flotę wojenną! Podobnież Stany Zjednoczone Północnej Ameryki. Pod opieką tego morskiego wojska kwitnie handel Anglji. Osadnictwo amerykańskie rozwijało się przy pomocy stałego pogotowia wojennego. U nas dla niedostatku armji, osadnictwo ukrainne było wciąż niszczone przez Tatarów.

  NA POCZĄTEK ROZDZIAŁU  
POWRÓT NA STRONĘ GŁÓWNĄ POWRÓT DO MENU Biblioteka wirtualna Spis treści