O. Jacek Salij - "Rozmowy ze Świętym Augustynem"

Myślę, że rozmowę o pokucie powinno się zacząć od Jezusa Chrystusa, dzięki któremu możliwa się stała dla nas pokuta za grzechy i nawrócenie do Boga.

Jest coś pomiędzy nami i Bogiem, co oddziela, ale jest również Pośrednik, który dokonuje pojednania, tamto usuwając. Tym czymś pomiędzy nami a Bogiem, co oddziela, jest grzech. Pojednującym Pośrednikiem jest Pan Jezus Chrystus. "Jeden jest bowiem Bóg i jeden Pośrednik między Bogiem i ludźmi, człowiek, Jezus Chrystus" (1 Tm 2,5). Żeby usunąć mur oddzielający, jakim jest grzech, przyszedł ten Pośrednik i - sam będąc Kapłanem - stał się Ofiarą. Stał się Ofiarą za grzech, oddając samego siebie na całopalenie na Krzyżu swojej męki. Toteż Apostoł powiada: "W imieniu Chrystusa błagamy: Pojednajcie się z Bogiem!" (2 Kor 5,20) A gdybyśmy zapytali, jak to możliwe, otrzymalibyśmy taką odpowiedź: "Jego to, to znaczy samego Chrystusa, który nie znał grzechu, Bóg uczynił dla nas grzechem, abyśmy w Nim stali się sprawiedliwością Bożą" (2 Kor 5,21).1

Wobec tego, Ojcze, pokuta nie jest ciężką i przykrą koniecznością, ale darem Bożym i łaską.

Myślisz, człowiecze, że mógłbyś się nawrócić, gdybyś nie został wezwany? Ten sam, który cię wezwał, kiedy byłeś odwrócony, udzielił ci tego daru, że się nawróciłeś. Zatem nawet nawrócenia sobie nie przypisuj, bo gdyby cię nie wezwał, kiedy uciekałeś, nie byłbyś nawrócony.2

Ojcze, żyję w kraju, w którym stosunkowo niewielu dorosłych potrzebuje chrztu i prawie zapomnieliśmy o tym, że pierwszą pokutę powinien człowiek podjąć przed chrztem. Oczywiście, jeśli przyjmuje go w wieku dojrzałym.

Niedobrze byłoby przystąpić do chrztu, jeśli ktoś nie czynił pokuty z powodu poprzedniego życia. Jak bowiem można się opowiedzieć za nowym życiem, jeśli się nie żałuje starego? To, że przystępujący do chrztu powinni czynić pokutę, wynika również z Pisma Świętego. Kiedy zstąpił obiecany przedtem Duch Święty i Pan wiernie wypełnił swoją obietnicę, uczniowie zaczęli mówić różnymi językami, tak że każdy z obecnych rozpoznawał swój własny język. Przerażeni tym cudem proszą Apostołów o radę, jak mają żyć. Wówczas Piotr zwiastował im, że powinni czcić Tego, którego ukrzyżowali, i w wierze pić Krew, którą w okrucieństwie przelali. "Gdy to usłyszeli - powiada Pismo - skruszyli się w sercu" (Dz 2,37). Piotr odpowiedział: "Czyńcie pokutę i niech każdy z was ochrzci się w imię Jezusa Chrystusa i zostaną wam odpuszczone grzechy" (Dz 2,38).3

A po chrzcie?

O pokucie ochrzczonych wspomina Apostoł Paweł, kiedy mówi: "Oby mnie ponownie nie upokorzył wobec was Bóg mój, tak iżbym musiał opłakiwać wielu spośród tych, którzy popełniali przedtem grzechy i wcale nie czynili pokuty z powodu nieczystości, rozpusty i rozwiązłości, której się dopuścili" (2 Kor 12,21). Nie pisałby tego, gdyby to nie byli ludzie już ochrzczeni.4

Jak konkretnie ta pokuta ludzi ochrzczonych powinna wyglądać?

Ludzi oczyszcza słowo prawdy, pochodzącej od Tego, który powiedział: "Wy już jesteście czyści, dzięki słowu, które wam powiedziałem" (J 15,3). Oczyszcza również ofiara skruszonego serca: "Ofiarą dla Boga jest duch skruszony, sercem skruszonym i pokornym Bóg nie gardzi" (Ps 50,19). Oczyści także dzięki jałmużnom Ten, który powiedział: "Dajcie jałmużnę, a wszystko będzie dla was czyste" (Łk 11,41). Oczyści samą miłością, która jest ponad wszystko, Ten, który przez Apostoła Piotra powiedział: "Miłość zakrywa mnóstwo grzechów" (1 P 4,8). Wystarczy ona jedna, aby wszystko było dobre. Jeśli zaś jej zabraknie, wszystko będzie na próżno. Skąd zaś ona pochodzi, posłuchaj Apostoła: "Miłość Boża rozlana jest w sercach naszych przez Ducha Świętego, który został nam dany" (Rz 5,5). Toteż słusznie się sądzi, że ci, co poza Kościołem otrzymali chrzest Kościoła, nie mają Ducha Świętego, chyba że węzłem pokoju przylgną do Kościoła przez więź miłości.5

Zawsze podziwiam, Czcigodny Ojcze, że każdy temat, jaki podejmujesz, jest pełen Chrystusa. Ciągle też podkreślasz, że Chrystus raczył nierozerwalnie związać się z Kościołem. Jednakże te drogi ubiegania się o odpuszczenie grzechów, jakie wymieniłeś, dotyczą właściwie tylko grzechów lekkich.

Dopóki człowiek nosi to ciało, nie może nie mieć co najmniej lekkich grzechów. Chociaż nazywamy je lekkimi, nie lekceważ ich. Lekceważysz je, kiedy bierzesz je na wagę. Przerazisz się jednak, jeśli je zliczysz. Wiele lekkich grzechów tworzy wielki ciężar, tak jak wiele kropli tworzy rzekę, wiele ziaren czyni masę. Gdzie szukać ratunku? Przede wszystkim w spowiedzi: żeby nikt nie uważał się za sprawiedliwego i żeby człowiek, który jest, chociaż go nie było, nie podnosił karku wobec Boga, który widzi, jakie co jest. Zatem przede wszystkim spowiedź, następnie miłość, gdyż napisano: "Miłość zakrywa mnóstwo grzechów" (1 P 4,8).6

Ojcze, dlaczego tak wielką wagę przywiązujesz do spowiedzi?

Początkiem dobrego postępowania jest wyspowiadanie się ze złego postępowania. W ten sposób czynisz prawdę i przychodzisz do światła. Nie pieścisz się z sobą, nie zwodzisz się, nie schlebiasz sobie. Nie mówisz: "Jestem uczciwy", podczas gdy jesteś niegodziwcem. Zaczynasz czynić prawdę. Otóż "zbliżasz się do światła, aby się ujawniły czyny twoje, że w Bogu zostały dokonane" (J 3,21). Albowiem również grzech twój, który ci się nie podoba, podobałby ci się, gdyby Bóg cię nie oświecił i nie pokazał ci, jak z twoim grzechem jest naprawdę. Kto jednak, choć upomniany, kocha swoje grzechy, nienawidzi upominającego światła i ucieka od niego, aby nie potępiono jego złych czynów, które miłuje. Kto zaś czyni prawdę, sam oskarża się z powodu swojego zła. Nie przebacza sobie, nie zapomina sobie, aby Bóg mu zapomniał. Właśnie dlatego uznaje swoje grzechy i przychodzi do światła, aby Bóg mu zapomniał. I dziękuje Mu za to, że pokazał jemu, co ma w sobie nienawidzić.7

I właśnie dlatego Panu Bogu tak zależy na tym, abyśmy się wyspowiadali?

Wszelka niegodziwość, mała czy wielka, musi być ukarana - bądź przez samego pokutującego człowieka, bądź przez Boga, który przywraca naruszony porządek. Kto bowiem podejmuje pokutę, sam sobie wymierza karę. Zatem, bracia, wymierzajmy sobie karę za grzechy, jeśli zależy nam na Bożym miłosierdziu. Bóg nie może w taki sposób zmiłować się nad czyniącymi nieprawość, że przyklaśnie naszym grzechom albo nie będzie ich wykorzeniał. Po prostu albo ty sam siebie ukarzesz, albo On ciebie. Nie chcesz żeby cię karał? Ukarz się sam. Przecież dopuściłeś się czegoś, co nie może pozostać bezkarnie.8

Rozumiem oczywiście, że nie chodzi tylko o bezduszne wyjawienie swoich grzechów, ale o prawdziwe wyspowiadanie się Chrystusowi, który ma moc nas uleczyć. Człowiek, który prawdziwie się spowiada ze swoich grzechów, ze wszystkich sił będzie się starał już do nich nie wracać, a rany duszy będzie się starał leczyć bardziej rzetelnym wsłuchiwaniem się w Słowo Boże, czynami pomocy potrzebującym, częstą Komunią świętą. Ale tu właśnie pojawia się pytanie: Jeżeli to takie proste, to dlaczego tylu chrześcijan tak unika spowiedzi?

Człowiek pyszny tak się podnosi przeciwko Bogu, jak dym przeciwko niebu. I tak samo niczego nie osiągnie i zginie rozproszony wiatrami własnej próżności: wznosi się pyszny, nadyma nieprawdziwą wielkością. Taki właśnie jest dym: widzisz wielkie kłęby, a nie ma co uchwycić. Nabierzcie, bracia, wstrętu do tak karygodnej postawy i nie brońcie swoich grzechów. A jeśli dotychczas to czyniliście, przestańcie bronić. Poddajcie się Bogu i tak się bijcie w piersi, żeby również te grzechy, jakie w was pozostały, przestały istnieć. Starajcie się ich nie popełniać, a jeśli to możliwe, żadnych nie popełniajcie. Jeśli zaś nie da się tego osiągnąć, żeby żadnych nie popełniać, możecie się jednak pobożnie wyspowiadać. Pan okaże ci miłosierdzie, jeśli starasz się, żeby wszystkie grzechy zniknęły, i jeśli w miarę Jego pomocy rzeczywiście nikną. Resztę, jeśli zastanie cię w drodze i przy pracy, łatwo ci zapomni: bylebyś tylko umacniał się w tej postawie, nie słabnął. Jeśli nawet ostatni dzień nie zastanie cię zwycięzcą, zastanie cię przynajmniej w walce, a nie w niewoli i oddanego grzechowi.9

Wystarczy sobie przypomnieć, jak od wyznania swojego grzechu wykręcał się pierwszy człowiek, Adam.

Pierwszy grzesznik - jest to charakterystyczne dla pychy - nie oskarża siebie, że uległ namowom kobiety, ale zrzuca swoją winę na kobietę. Z przebiegłością, jaką nieszczęśnik w sobie począł, subtelnie próbuje rozciągnąć winę na samego Boga. Nie mówi: "Kobieta mi dała", ale: "Kobieta, którą postawiłeś przy mnie, mi dała" (Rdz 3,12). Nic nie jest tak bliskie grzesznikom, jak pragnienie, żeby Bogu przypisać to, z czego sami są oskarżani.10

Ostatnie zdanie, jakie powiedziałeś, Ojcze, wydaje się szczególnie warte zastanowienia.

Liczni wyznają swoją niegodziwość, ale oskarżając samego Pana Boga. Widząc swoje grzechy, powiadają: Bóg tak chciał. Gdyby taki powiedział: Nie zrobiłem tego; albo: To nie jest grzechem - wprawdzie sam by się nie oskarżał, ale też Boga by nie oskarżał. Jeśli jednak mówi: Zrobiłem to i jest to grzechem, ale Bóg chciał, żebym to uczynił - oskarża w ten sposób Boga. Są tacy, którzy powiadają: Tak mi było pisane; albo: Bo pod takim znakiem się urodziłem. Tacy również oskarżają Boga, tyle że okrężnie. Bo cóż to takiego los? Wynika on z układu gwiazd. A gwiazdy Bóg stworzył.11

Krótko mówiąc, różne sposoby ucieczki przed spowiedzią ze swoich grzechów sprowadzają się do ucieczki przed prawdą: przed prawdą o sobie i przed Prawdą, która jedynie może przywrócić człowiekowi jego samego.

Czytamy w Psalmie: "Prawda z ziemi się narodzi" (84,12). Słowa te można odnieść do spowiedzi. Byłeś grzesznikiem. Kiedy zgrzeszyłeś, powiedziano ci: "Ziemią jesteś i do ziemi pójdziesz" (Rdz 3,19). Ziemio, niechże narodzi się z ciebie prawda, aby sprawiedliwość spojrzała na ciebie z nieba! Jakże może się z ciebie narodzić prawda, skoro jesteś grzesznikiem i niegodziwcem? Wyznaj swoje grzechy, a narodzi się z ciebie prawda. Bo jeśli jesteś niegodziwcem, a uważasz się za sprawiedliwego, to jak prawda może się z ciebie narodzić? Kiedy zaś ty, niegodziwiec, nazywasz siebie niegodziwcem, oto prawda z ziemi się narodziła. Przypomnij sobie celnika modlącego się w świątyni daleko od faryzeusza. Nie śmiał nawet oczu podnieść ku niebu, ale bił się w piersi i mówił: "Panie, bądź miłościw mnie grzesznemu!" (Łk 18,13) Wówczas prawda z ziemi się narodziła, bo człowiek wyspowiadał się z grzechów.12

Właśnie, faryzeusz to następna postać człowieka pysznego, który nie umie się spowiadać.

Miał i faryzeusz grzechy. Ale w swojej przewrotności zapomniał, po co przyszedł. Zachowywał się jak chory, który pokazuje lekarzowi zdrowe członki, rany zaś ukrywa. To Bóg zakrywa rany, ty tego nie rób. Jeśli bowiem ze wstydu je ukryjesz, lekarz cię nie uzdrowi. Lekarz zakrywa rany i to wychodzi na zdrowie, nakłada bowiem opatrunek. Kiedy lekarz zakryje ranę, będzie się goić; jeśli czyni to zraniony, rana pozostaje. Zresztą przed kim ty ukrywasz? Przed Tym, który wie wszystko.13 ?

Ciekaw jestem, Ojcze, co byś powiedział takiemu faryzeuszowi, który zamiast spowiadać się z grzechów, chwali się swoimi cnotami.

Wyznaj swoją niegodziwość i wyznaj łaskę Bożą. Siebie oskarż, Boga uwielbij. Siebie napiętnuj, Boga wychwalaj, aby - kiedy przyjdzie - zobaczył w tobie mściciela twych własnych grzechów i zechciał być twoim Zbawicielem. Boisz się wyspowiadać Bogu, aby wskutek twojej spowiedzi cię nie potępił? Jeżeli pozostaniesz w ukryciu nie wyspowiadany, jako nie wyspowiadany zostaniesz potępiony. Boisz się spowiadać, chociaż i bez spowiedzi nie możesz się ukryć. Jeśli będziesz milczał, zostaniesz potępiony, a mógłbyś uzyskać wyzwolenie, gdybyś się wyspowiadał.14

Ojcze, swoją interpretacją modlitwy Psalmu: "Uwolnij mnie, Panie, od człowieka złego" (139,2) wiele mi pomogłeś w zrozumieniu sakramentu pokuty.

Modlisz się: "Uwolnij mnie, Panie, od człowieka złego". Od kogo? Powiesz, że od Gajusa, od Lucjusza, czy jeszcze od kogo tam. A Pan ci odpowie: A o sobie samym nic nie mówisz? Jeśli mam cię uwolnić od człowieka złego, najpierw trzeba cię uwolnić od samego siebie. Nie chciej być złym. Niech nie panuje nad tobą chciwość, niech cię nie depczą złe żądze, niech cię nie niszczy twój gniew. To są twoi wewnętrzni wrogowie. Sam sobie nie czyń nic złego. Cóż ci może zrobić zły sąsiad, zły zwierzchnik, zły możnowładca? Jeśli natrafi na sprawiedliwego, na wiernego, na chrześcijanina, cóż ci może zrobić? Cóż Szczepanowi zrobili prześladowcy? Czyniąc zło, przyczynili się do dobrego. Zatem kiedy się modlisz, aby cię Bóg uwolnił od człowieka złego, patrz na siebie, siebie nie oszczędzaj: oby Bóg uwolnił ciebie od ciebie! Oby ci odpuścił grzechy, dał zasługi, obdarzył mocą do zwalczenia pożądliwości, udzielił niebieskiej rozkoszy przewyższającej wszelką rozkosz ziemską.15

Teraz pytanie dla wielu moich współczesnych szczególnie ważne: Po co pośrednictwo księdza, kiedy chcę się wyspowiadać Bogu z moich grzechów?

"Każdy związany jest sznurami swoich grzechów" (Prz 5,22) i tylko w Kościele mogą być one rozwiązane. Temu, który nie żył już od czterech dni, Pan powiedział: "Łazarzu, wyjdź na zewnątrz!" (J 11,43) I wyszedł z grobu, mając związane ręce i nogi. To Pan pobudza do tego, żeby zmarły wyszedł z grobu. Dotyka serca, aby wyznanie grzechu się uzewnętrzniło. Ale Łazarz nadal jest jakoś związany. Kiedy więc wyszedł z grobu, powiada Pan do swoich uczniów - do tych samych, którym powiedział: "Co rozwiążecie na ziemi, będzie rozwiązane w niebie" (Mt 18,18); "Rozwiążcie go i pozwólcie mu chodzić" (J 11,44). Sam wskrzesił, za pośrednictwem uczniów rozwiązał.16

Ale ksiądz może być przecież człowiekiem niegodnym...

Sprzeciwia się Duchowi Świętemu, kto z rozproszenia nigdy nie przyjdzie do owczarni, która otrzymała Ducha Świętego na odpuszczenie grzechów. Choćby ktoś przystąpił do tej wspólnoty za pośrednictwem złego księdza, nicponia i obłudnika, który jest jednak duchownym katolickim, to w samym Duchu Świętym otrzymuje odpuszczenie grzechów, jeśli przystępuje z sercem nieobłudnym. Również w tym czasie, kiedy omłot jest wymieszany z plewą, Duch ten w taki sposób działa w świętym Kościele, iż żadna prawdziwa spowiedź nie zostanie odrzucona i żadnym udawaniem nie da się Go okłamać. I do tego stopnia nie ma nic wspólnego z bezbożnikami, że pobożnych gromadzi nawet za pośrednictwem ich posługi.17

Dowiaduję się, Ojcze, że w Twoich czasach istniała w Kościele odrębna grupa chrześcijan, zwana pokutnikami. Byli oni wyłączeni od Komunii świętej i nieraz parę lat czekali na rozgrzeszenie i pełne pojednanie z Bogiem i Kościołem. Ciekawi mnie, kto decydował o wykluczeniu chrześcijanina od Komunii?

Nie możemy nikomu zakazać Komunii - chociaż nie jest to jeszcze zakaz na śmierć, ale leczniczy - chyba że ktoś dobrowolnie się wyspowiadał albo też został oskarżony i skazany w sądzie, czy to świeckim, czy to kościelnym. Któż bowiem odważyłby się wziąć dobrowolnie na siebie to, żeby być jednocześnie czyimś oskarżycielem i sędzią?18

Źle być grzesznikiem wyłączonym od Komunii, ale z drugiej strony Pan Jezus powiedział: "Nie przyszedłem wzywać sprawiedliwych, ale grzeszników" (Mk 2,17). To będzie na pewno głupie, co teraz powiem: Może najlepiej być takim pośrodku - nie za wielkim grzesznikiem, ale jednak grzesznikiem?

Kiedy słyszysz, że Pan Jezus Chrystus przyszedł nie do sprawiedliwych, ale do grzeszników, nie chciej być grzesznikiem. Nie mów sobie, broń Boże: Jeśli zostanę sprawiedliwym, Chrystus przestanie mnie kochać; jeśli pozostanę grzesznikiem, będzie mnie kochał, bo przyszedł do grzeszników, nie do sprawiedliwych. Odpowie ci bowiem: Jeżeli poznałeś Lekarza, dlaczego nie przestraszyłeś się choroby? Owszem, lekarz przychodzi do chorego, to oczywiste: ale po to przychodzi, żeby ten przestał być chorym.19

Twoje słowa przypomniały mi, Ojcze, z jakim trudem dokonywał się Twój własny powrót do zdrowia.

Nieprzyjaciel wmawiał, że chce mojego dobra. I w ten sposób łańcuch na mnie sporządził i związał mnie. Albowiem przewrotna wola wydała z siebie żądzę. Kiedy zaś służy się żądzy, pojawia się nawyk. Jeśli znów nie zwalczać nawyku, przeradza się on w konieczność. Tymi nałożonymi na siebie jakby ogniwami, które nazwałem łańcuchem, byłem związany w ciężkiej niewoli. Nowa wola, która już zaczęła we mnie kiełkować, abym Ciebie, Boże, jedynie pewna Radości, czcił bezinteresownie i chciał Tobą żyć, nie potrafiła jeszcze przezwyciężyć dawnej woli zastarzałej. W ten sposób ścierały się ze sobą dwie moje wole, jedna stara, druga nowa, ta cielesna, tamta duchowa - i walcząc ze sobą, rozbijały mnie wewnętrznie.20

Właśnie, czasem jest tak, że mimo najlepszej woli człowiekowi nie od razu udaje się zerwać zupełnie ze swoim grzechem. Co wtedy robić?

Nie podobajmy się sobie, kiedy zgrzeszyliśmy, bo grzechy nie podobają się Bogu. A ponieważ nie jesteśmy bez grzechu, przynajmniej w tym bądźmy do Boga podobni, że nie podoba nam się to samo, co Jemu.21

Wróćmy jeszcze, Ojcze, do możliwości obmycia się z grzechów powszednich poza sakramentem pokuty. Nie przypominam sobie ani jednego Twojego kazania poświęconego "Modlitwie Pańskiej", w którym nie zwracałbyś szczególnej uwagi na znaczenie prośby: "I odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom".

W chrzcie otrzymujemy zupełne odpuszczenie wszystkich grzechów. Ponieważ jednak nikt nie może tu żyć bez grzechu - nie mówię o wielkim przestępstwie, które oddziela od tego Chleba - a chrzest możemy przyjąć tylko jeden raz; możliwość codziennego obmycia się otrzymaliśmy w "Modlitwie Pańskiej". Prosimy w niej, aby nasze grzechy były odpuszczone codziennie. Dzieje się tak, jeśli czynimy wedle słów: "Jako i my odpuszczamy naszym winowajcom".22

Chociaż chodzi tu o grzechy drobne, przecież trudno przypuścić, że do tej króciutkiej modlitwy automatycznie przywiązane jest ich odpuszczenie. To byłoby niegodne Pana Boga, który okazuje nam tyle szacunku.

Nie lekceważ grzechów drobnych. Bóg miłosierny, widząc naszą ułomność, ustanowił środki zaradcze. Co to za środki? Jałmużna, post, modlitwa - te trzy. Żeby twoja modlitwa była prawdziwa, musisz ją dopełnić doskonałą jałmużną. Co to jest jałmużna doskonała? Z tego, co ci zbywa, daj temu, który nie ma, a jeśli cię ktoś obrazi, wybacz mu. Ale nie sądźcie, bracia, że można codziennie uprawiać rozpustę i oczyszczać się z niej codzienną jałmużną. Nawet codzienne jałmużny nie wystarczą do oczyszczenia z tak ciężkich grzechów.23

Nam niestety jałmużna kojarzy się głównie z monetą daną na odczepne żebrakowi.

Jałmużna to nie tylko nakarmić głodnego, podać napój spragnionemu, ubranie obdartemu, przyjąć podróżnego, ukryć zbiega, odwiedzić chorego lub więźnia, jeńca wyzwolić, pomóc słabemu, odprowadzić niewidomego, smutnego pocieszyć, niedołężnego pielęgnować, błądzącemu pokazać drogę, komu trzeba poradzić i to, co niezbędne dać potrzebującemu. Zaprawdę, jałmużny udziela również ten, kto wybacza winowajcy. I kto wymierza karę temu, nad kim ma władzę albo w jakiś inny sposób powściąga go od złego, a przecież z serca mu wybacza to, w czym został skrzywdzony lub obrażony, i modli się o to, aby Bóg mu wybaczył. Taki daje jałmużnę i świadczy miłosierdzie nie tylko przez to, że wybacza i się modli, ale i przez to, że karci i wymierza naprawiającą karę.24

Jeszcze dwa słowa na temat okresu pokuty w roku liturgicznym, na temat Wielkiego Postu. Dopiero od Ciebie, Ojcze, dowiedziałem się, że liczba czterdzieści symbolizuje doczesność, zaś liczba pięćdziesiąt - wieczność. Czterdziestodniowy Wielki Post symbolizuje zatem całe nasze życie doczesne, tak jak pięćdziesiąt dni okresu wielkanocnego jest symbolem i zapowiedzią życia wiecznego. Również charakterystyczny dla Wielkiego Postu post od pokarmów zawiera w sobie głęboką symbolikę.

Postem wielkim i obejmującym całe doczesne życie jest powstrzymać się od występków i od niegodziwych rozkoszy świata. Na tym polega post doskonały, "abyśmy wyrzekłszy się bezbożności i żądz światowych, z umiarem i sprawiedliwie, i pobożnie żyli na tym świecie" (Tt 2,12). Apostoł wspomina również o nagrodzie za ten post: "oczekując błogosławionej nadziei i objawienia się chwały wielkiego Boga i Zbawiciela naszego Jezusa Chrystusa" (Tt 2,13).25

Dwa zwyczaje wielkopostne, jakie panowały, Ojcze, w Kościele Twoich czasów, zwróciły moją uwagę szczególnie. Po pierwsze, ścisłe powiązanie postów z pomocą ubogim.

Wielce błądzą tacy, którzy poszczą od mięsa, ale szukają pokarmów droższych i wymagających więcej przygotowania. To nie jest żaden post, tylko zmiana w używaniu. Jak można takim powiedzieć, żeby to, co odejmą sobie od ust, dali ubogiemu, skoro oni nie jedzą zwykłego pożywienia, bo jeszcze więcej wydają na inne? Zatem w okresie Wielkiego Postu mocniej pośćcie i z jedzenia sobie ujmujcie, i ubogim więcej dawajcie.26

I po drugie, powstrzymanie się w tym okresie od pożycia małżeńskiego.

Teraz czas po temu, aby żonaci powstrzymali się od żon, a mężatki od mężów swoich, i oddali się modlitwie (1 Kor 7,5). Wprawdzie również w ciągu roku powinni to niekiedy czynić, i to im częściej, tym lepiej. Bo jeśli ktoś bez umiaru pożąda rzeczy dozwolonych, obraża Tego, który dozwolił. Otóż modlitwa jest czymś duchowym, dlatego będzie tym przyjemniejsza Bogu, im więcej będzie owocowała zgodnie ze swoją naturą. Tym bardziej zaś zaowocuje duchowo, im bardziej duch będzie wolny od cielesnego używania.27

Ojcze, ale czy nie żądasz od ludzi rzeczy zbyt trudnych?

Sądzę, że nie powinno być dla małżonków ciężarem powstrzymywanie się przez ten coroczny uroczysty okres od tego, co jest obowiązkiem żyjących we wdowieństwie i co dziewice zobowiązują się przestrzegać przez całe życie.28

Już chyba będziemy kończyć tę rozmowę. Chciałbym Cię jeszcze zapytać o pojęcie pokuty bezużytecznej, jakie pojawia się w Twoim nauczaniu. Właściwie jest to pokuta więcej niż bezużyteczna, bo jeszcze pogłębia udrękę grzechu.

Na Sądzie każdy otrzyma to, co czynił, dobro lub zło (2 Kor 5,10). Wówczas ogarnie ludzi spóźniona i bezowocna pokuta: O, gdybyśmy mogli jeszcze raz żyć, słuchać i czynić to, czym gardziliśmy! Wówczas powiedzą ci, których ukształtowały ich niegodziwości: "Jaką korzyść przyniosła nam pycha? Co dały nam bogactwa, którymi chełpiliśmy się? To wszystko przeminęło jak cień" (Mdr 5,8n). Widzicie: będą żałować, ale ta pokuta przysporzy im męki, nie uzdrowienia.29

Zatem pora już na wniosek końcowy z naszej rozmowy.

Dobrze żyjmy, a żyjąc dobrze, nie mniemajmy, jakobyśmy byli bez grzechu. Tak żyjmy chwalebnie, abyśmy umieli prosić o przebaczenie. Bo ludzie idący na zatracenie, im mniej zważają na swoje grzechy, tym bardziej ciekawi są grzechów cudzych. Nie chodzi im o to, żeby poprawić, ale żeby ugryźć. Ponieważ sami żyją w sposób nie do usprawiedliwienia, gotowi są innych oskarżać. Otóż, bracia, grzech nie może pozostać bez kary, to byłoby niesprawiedliwe. Bóg twój powiada ci: Ukarz sam swój grzech albo Ja go ukarzę. Zatem karę za grzech wymierza pokutujący człowiek albo Sędzia Bóg. Albo ty ukarzesz swój grzech, ale nie siebie, albo Bóg go ukarze razem z tobą. Czymże bowiem jest pokuta, jeśli nie gniewem na siebie samego? Należy skruszyć swoje serce. Aby Bóg mógł stworzyć serce czyste, należy skruszyć serce nieczyste.30

PRZYPISY:

  1. [«]  In Ioan. Ev., tr. 41,5 (PL, 35,1695).
  2. [«]  Enarr. in Ps 84,8 (PL 37,1073).
  3. [«]  Sermo. 352,2 (PL 39,1550).
  4. [«]  Epist. 265,7 (PL 33,1088).
  5. [«]  Contra Cresconium Donatistam, lib. 2,15 (PL 43,475).
  6. [«]  In Epist. Ioan., tr. 1,6 (PL 35,1982).
  7. [«]  In Ioan. Ev., tr. 12,13 (PL 35,1491).
  8. [«]  Enarr. I in Ps 58,13 (PL 36,701).
  9. [«]  Sermo. 22,8 (PL 38,153).
  10. [«]  De Genesi contra Manich., lib. 2,35 (PL 34,209).
  11. [«]  Enarr. II in Ps 31,16 (PL 36,268).
  12. [«]  Enarr. in Ps 84,14 (PL 37,1079).
  13. [«]  Enarr. II in Ps 31,12 (PL 36,266).
  14. [«]  Enarr. in Ps 66,6 (PL 36,808).
  15. [«]  Sermo. 42,3 (PL 38,253n).
  16. [«]  Sermo. 295,2 (PL 38,1349n).
  17. [«]  Sermo. 71,37 (PL 38,466).
  18. [«]  Sermo. 351,10 (PL 39,1546).
  19. [«]  Sermo. 176,5 (PL 38,947).
  20. [«]  Confess., lib. 8, cap. 5 (PL 32,753).
  21. [«]  Sermo. 19,4 (PL 38,134).
  22. [«]  Sermo. 59,7 (PL 38,401).
  23. [«]  Sermo. 9,17n (PL 38,88).
  24. [«]  Enchiridion, 72 (PL 40,266).
  25. [«]  In Ioan. Ev., tr. 17,4 (PL 35,1529).
  26. [«]  Sermo. 209,3 (PL 38,1047).
  27. [«]  Sermo. 210,9 (PL 38,1052).
  28. [«]  Sermo. 208,1 (PL 38,1045).
  29. [«]  Sermo. 18,5 (PL 38,134).
  30. [«]  Sermo. 19,2n (PL 38,132-134).

  NA POCZĄTEK ROZDZIAŁU  
POWRÓT NA STRONĘ GŁÓWNĄ POWRÓT DO MENU Biblioteka wirtualna Spis treści