O. Jacek Salij - "Rozmowy ze Świętym Augustynem"

Jakże mam wołać do mego Boga, do Boga mojego i Pana? Kiedy Go wzywam, przecież wołam Tego, który jest we mnie. Gdzie zaś jest we mnie to miejsce, do którego przychodzi we mnie mój Bóg? Do którego przychodzi we mnie Bóg, który stworzył niebo i ziemię? Czyżby, Panie Boże mój, było we mnie coś, co może Cię ogarnąć? Czyż niebo i ziemia, które stworzyłeś i w których mnie stworzyłeś, ogarniają Cię? Czy nie jest tak, że ponieważ bez Ciebie nie istniałoby nic, z tego co istnieje, wszystko co istnieje, potrzebuje Ciebie? Ponieważ zaś i ja istnieję: Błagam Cię, przyjdź do mnie, który nie istniałbym, gdybyś nie był we mnie!1

Ojcze, Twoje słowa uświadomiły mi, że człowiek jest jedynym stworzeniem na tej ziemi, które może się modlić. Modlić się, to znaczy przyjąć Boga w gościnę do swojego wnętrza. Boga, którego niebo i ziemia ogarnąć nie mogą. Wprawdzie człowiek również nie może ogarnąć Boga, ale jeden tylko Bóg może ogarnąć człowieka: na tak nieskończoną miarę zostaliśmy stworzeni! Słowa Twoje uświadomiły ponadto, Ojcze, że modlitwa jest darem Bożym: nie jest w naszej mocy sprowadzić Boga do swojego serca, On dobrowolnie przychodzi do tych, którzy Go szukają. A to, że Go szukamy, również jest darem Bożym. Bo szukać Go możemy tylko w wierze.

Gdy wiara słabnie, ginie modlitwa. Bo któż się modli, jeśli w to nie wierzy? Toteż Apostoł najpierw zachęca do modlitwy: "Każdy, kto będzie wzywał imienia Pańskiego, będzie zbawiony" (Rz 10,13). Ale zaraz potem, aby wykazać, że źródłem modlitwy jest wiara, i że nie może płynąć rzeka, jeśli wyschnie źródło, dodaje: "Jakże zaś mają wzywać Tego, w którego uwierzyli?"2

Przypominają mi się tutaj słowa Pana Jezusa: "Na modlitwie nie bądźcie gadatliwi jak poganie" (Mt 6,7). Wynika z nich, że modlitwa może osłabnąć lub nawet zaginąć, mimo że pozornie jest jej bardzo dużo.

Wielu jest takich, którzy wołają ustami, a sercem są niemi. I wielu takich, którzy milczą ustami, a wołają postawą. Uszy Boga wsłuchują się w serce człowieka. Tak jak uszy cielesne otwarte są na głos z ust człowieka, tak uszy Boga - na głos z serca. Bóg wysłuchuje wielu, choć ich usta są zamknięte. Liczni zaś nie zostają wysłuchani, choć głośno wołają.3

Ojcze, co robić, żeby nasza modlitwa nie była pozorna, żeby była prawdziwa?

Kochajmy Boga bezinteresownie, nie oczekujmy od Niego żadnej innej nagrody. Kto prosi Go o inną nagrodę i ze względu na nią chce służyć Bogu, wyżej ceni to, co chce otrzymać, niż Tego, który ma to dać. Jak to? To u Boga nie będzie żadnej nagrody? Żadnej, oprócz Niego samego. Nagrodą Boga jest sam Bóg. Tę Nagrodę kochajmy, Tę obejmijmy. Kto kocha co innego, nie ma w nim czystej miłości.4

Ludzie czekają ponadto na rady praktyczne.

"Wy, kiedy się modlicie - powiada Pan - wejdźcie do izdebki" (Mt 6,6). Izdebką jest serce. "Zamknijcie drzwi i módlcie się do Ojca waszego w ukryciu". Nie wystarczy wejść do izdebki, jeśli drzwi stoją otworem dla rzeczy niepotrzebnych i różne rzeczy z zewnątrz wciskają się bezczelnie, aby zagarnąć to, co jest w naszym wnętrzu. Otóż zewnętrzem nazywamy wszystkie rzeczy doczesne i widzialne, które przez drzwi zmysłów wchodzą do naszych myśli i przeszkadzają w modlitwie mnóstwem próżnych wydarzeń. Zatem należy zamknąć drzwi, tzn. trzeba sprzeciwiać się zmysłom, aby nasza modlitwa duchowa wznosiła się do Ojca. Dzieje się to we wnętrzu serca, gdzie w ukryciu modlimy się do Ojca. "A Ojciec wasz, który widzi w ukryciu, odda wam".5

Każesz nam, Ojcze, kochać Boga bezinteresownie. Słowa tego używamy często, ale rzadko zastanawiamy się, co ono znaczy.

Chwalę Boga i sama Jego chwała mnie cieszy i nie będę się jej wstydził. Jest z nią zupełnie inaczej, niż kiedy kibice chwalą jeźdźca albo poskramiacza zwierząt, albo aktora: jedni chwalcy pociągają za sobą innych i zagrzewają się, aby wołać wspólnie. A kiedy tak wszyscy krzyczą, częstokroć - jeśli ten zostanie zwyciężony - wszyscy się wstydzą. Inaczej jest z Bogiem naszym. Chwalimy Go w wolności, kochamy Go miłością, bezinteresownie kochamy Go i chwalimy. Co to znaczy bezinteresownie? Ze względu na Niego samego, a nie dla czego innego. Jeśli chwalisz Boga w tym celu, żeby dał ci co innego, nie kochasz Go bezinteresownie. Byłoby ci wstyd, gdyby żona kochała cię ze względu na twoje bogactwa; i gdyby przypadkiem przyszło na ciebie ubóstwo, myślała o kim innym. Skoro więc ty chcesz być kochany przez żonę bezinteresownie, sam będziesz Boga kochał ze względu na co innego? Jaką nagrodę zamierzasz wziąć od Niego, chciwcze? Nie ziemię, ale samego siebie chce ci dać Ten, który stworzył niebo i ziemię!6

Wiem, że bezinteresowność w zasadzie wyklucza pytania: za co? dlaczego? Ale mimo woli cisną się one na usta...

Ilekroć chwalicie jakieś stworzenie, to dlatego, że jest dobre. Jest na bakier z mądrością, kto chwali coś niedobrego. Jeśli chwalisz niegodziwca, dlatego że jest niegodziwcem, czyż sam nie stajesz się niegodziwy? Jeśli chwalisz złodzieja, dlatego że jest złodziejem, czyż nie bierzesz na siebie współudziału? Jeśli chwalisz sprawiedliwego za jego sprawiedliwość, czyż nie zyskujesz sobie z nim cząstki? Przecież nie chwaliłbyś sprawiedliwego, gdybyś go nie kochał; nie kochałbyś, gdybyś nie miał z nim nic wspólnego. Zatem, jeśli chwalimy jakieś stworzenie, dlatego chwalimy, że jest dobre. Nie znajdziesz większej i lepszej, i mocniejszej przyczyny, dla której chwalisz Boga niż to, że jest dobry. "Chwalcie Pana, albowiem jest dobry" (Ps 134,3). Któż pojmie i ogarnie sercem, jak dobry jest Pan?7

Bezinteresowność, jeśli tylko nie pojmujemy jej abstrakcyjnie, nie wyklucza oczekiwań takiego czy innego dobra, nie wyklucza też prośby. Bezinteresowność miłości małżeńskiej nic nie traci na tym, że żona poprosi męża o wyprasowanie bielizny. Osobiście nie widzę żadnego zagrożenia dla bezinteresownej miłości Boga w tym, że zanosimy do Niego różne prośby. A jednak modlitwa prośby sprawia ludziom chyba najwięcej problemów.

Należy odróżnić dobrodziejstwa doczesne i wieczne. Doczesne to zdrowie, majątek, dobre imię, przyjaciele, dom, dzieci, żona oraz inne właściwe dla tego życia, w którym jesteśmy pielgrzymami. Wieczne dobrodziejstwa to przede wszystkim samo życie wieczne, niezniszczalność i nieśmiertelność ciała i duszy, wspólnota z aniołami, Miasto niebieskie, godność niczym nie zagrożona, Ojciec i ojczyzna, On nieśmiertelny, ona nie mająca wrogów. Pragnijmy tych dobrodziejstw z całą żarliwością, prośmy o nie z całą wytrwałością - nie chodzi o wielomówstwo, świadkiem niech będzie nasz jęk. Pragnienie modli się nieustannie, choćby język milczał. Jeśli nieustannie pragniesz, nieustannie się modlisz. Kiedy modlitwa ulega uśpieniu? Wówczas, kiedy ziębnie pragnienie. Zatem z całą łapczywością starajmy się o dobra wieczne, szukajmy ich całą swoją dobrą postawą, prośmy o te dobra bez obawy. Posiadanie ich zawsze przynosi korzyść, one szkodzić nie mogą. Dobra doczesne niekiedy są pożyteczne, niekiedy szkodzą. Dla wielu ubóstwo było korzyścią, a zaszkodziło im bogactwo; korzyścią było prywatne życie, a zaszkodziło wysokie stanowisko. Z kolei dla innych pieniądze i zaszczyty okazały się pożyteczne. Kto ich dobrze używa, ma z nich korzyść. Tym, którzy źle z nich korzystają, więcej szkodzą, i lepiej, żeby je utracili. Toteż, bracia, o rzeczy doczesne prośmy z umiarem. Bądźmy pewni, że jeśli je otrzymamy, daje nam je Ten, który wie, co dla nas jest pożyteczne. Prosiłeś, a nie otrzymałeś tego, o co prosiłeś? Uwierz Ojcu, że dałby ci to, gdyby ci to wyszło na pożytek.8

Można by tu przytoczyć słowa Apostoła Jakuba: "Prosicie, a nie otrzymujecie, bo źle prosicie, starając się jedynie o zaspokojenie swych żądz" (Jk 4,3).

Ludzie wzywają, tylko że nie Boga. Wzywasz to, co kochasz. Wzywać, to znaczy przywoływać do siebie. Jeśli więc po to wzywasz Boga, aby przyszły do ciebie pieniądze, spadek, świecka godność, to tych właśnie rzeczy wzywasz i przywołujesz je do siebie. W Bogu zaś widzisz pomocnika twoich pożądliwości, a nie Tego, który wysłuchuje pragnienia. Bóg jest dobry, jeśli da ci to, czego chcesz. A jeśli chcesz źle? Czy nie jest bardziej miłosierny, że ci tego nie daje? Idźmy dalej: Jeśli ci nie dał, już masz Boga za nic. Powiadasz: Tyle się modliłem, tak często się modliłem i nie zostałem wysłuchany! O co się modliłeś? Może o śmierć twojego nieprzyjaciela? Co jednak, jeśli i on się modlił o twoją śmierć? Bóg stworzył ciebie i jego, człowiekiem jesteś i ty, i on. Otóż Bóg jest Sędzią, słyszy obu, ale żadnego nie wysłuchuje. Smucisz się, że twoja modlitwa przeciwko wrogowi nie została wysłuchana? Ciesz się, że on nie został wysłuchany przeciwko tobie! Ja o co innego prosiłem - powiadasz. - Nie prosiłem o śmierć dla nieprzyjaciela, prosiłem o życie dla mojego dziecka. Czy o coś złego prosiłem? Czułeś, że prosisz o coś dobrego. A jeśli ono "zostało zabrane, aby złość nie odmieniła jego duszy"? (Mdr 4,11)9

Zatem nawet dobra modlitwa o dobra doczesne może być nie wysłuchana, bo Bóg lepiej od nas wie, czego nam potrzeba.

Bóg jest lekarzem, zaś utrapienie jest lekarstwem ku zbawieniu, a nie karą zapowiadającą potępienie. Kiedy dokonywany jest zabieg lekarski, ciebie to piecze, boli, krzyczysz. Lekarz nie wysłuchuje twoich krzyków, ale wysłuchuje twojej prośby, żebyś wrócił do zdrowia.10

A co na ten temat mówi Pismo Święte?

Bóg wysłuchał diabła, nie wysłuchał Apostoła - co na to powiecie? Prosiły złe duchy, aby je wysłał w wieprze, i pozwolił im na to. Prosił diabeł o to, żeby kusić Hioba i uzyskał to. Apostoł zaś nie został wysłuchany: "Abym zaś nie wynosił się z powodu wielkości objawień, dany mi został bodziec ciała, wysłannik szatana, który mnie policzkuje. Toteż trzy razy prosiłem Pana, aby wziął go ode mnie. Ale powiedział mi: Wystarczy ci mojej łaski, moc bowiem w słabości się doskonali" (2 Kor 12,7-9). Wysłuchał Bóg tego, którego wydał na potępienie, a nie wysłuchał tego, którego chciał uzdrowić. Również chory prosi lekarza o różne rzeczy, lecz ten nie wysłuchuje go, tak jak on tego chce, ale jak wymaga tego zdrowie. Zatem weź sobie Boga za lekarza. Proś Go o zbawienie, a On sam stanie się twoim Zbawieniem. Proś Go nie o zbawienie z zewnątrz, ale żeby On sam był twoim Zbawieniem.11

Zaprawdę drogi Boże nie są naszymi drogami.

Niekiedy Bóg w gniewie przychyla się do prośby, a w miłosierdziu odmawia tego, o co prosisz. Kiedy bowiem prosicie o to, co On pochwala, co nakazuje, co obiecuje w przyszłym świecie - proście spokojni o to, że otrzymacie, i przykładajcie się do modlitwy, ile tylko możecie. Bóg bowiem w swojej łaskawości udzieli wam tego; udzieli wam tego nie w gniewie, ale w miłosierdziu. Kiedy jednak prosicie o rzeczy doczesne, proście z umiarem i lękiem. Powierzcie to Jemu - aby dał, jeśli to przyniesie pożytek, i nie dał, gdyby to miało zaszkodzić. Bo lekarz, a nie chory, wie, co szkodzi, a co jest pożyteczne.12

Zresztą, kiedy Pan Bóg nie wysłucha po naszej myśli naszych próśb w kłopotach doczesnych, sami siebie możemy sprawdzić, czy kochamy Go bezinteresownie.

Przypatrzcie się, co zarzucał Hiobowi nieprzyjaciel. Widział człowieka, który służy Bogu, jest Mu we wszystkim posłuszny, czyni dużo dobra. Ponieważ jednak jest bogaty i ma szczęśliwą rodzinę, zarzuca diabeł, że Hiob czci Boga w zamian za to wszystko: "Czyż za darmo Hiob czci Boga?" (Hi 1,9) Bóg widział w sercu swojego sługi bezinteresowną cześć dla siebie. Dopuścił kusiciela nie dlatego, żeby nie wiedział tego, co wiedział, ale żebyśmy my mogli się dowiedzieć i naśladować.13

Trudność sprawiają mi przypowieści ewangeliczne, w których Pan Jezus nawołuje do wytrwałości w modlitwie. Dlaczego Pan Bóg każe się tak długo prosić? Ponadto: ludzie z tych przypowieści nie wysłuchują próśb od razu, bo są głusi na cudze potrzeby. W końcu wysłuchują dlatego, że chcą się pozbyć natrętów. Nawet przyjacielowi nie chce się wstać i pójść do spiżarni i "nie ze względu na przyjaźń, ale z powodu natręctwa wstanie i da proszącemu to, czego potrzebuje" (Łk 11,8). Pan Bóg jest przecież miłosierny i lituje się nad ludzką biedą. Dlaczego więc każe się długo prosić?

Ten, który nie chciał wysłuchać prośby, spełnił ją, kiedy proszący nie odchodził. O ile bardziej wysłucha nas Dobry, który zachęca nas do tego, abyśmy prosili, i któremu nie podoba się to, że nie prosimy! Jeśli jednak niekiedy opóźnia się z wysłuchaniem, to nie dlatego, że nie chce dać, ale żebyśmy lepiej zrozumieli wartość daru. To, co było długo upragnione, przyjmuje się z większą radością. Jeśli coś się szybko otrzymało, nie umie się tego cenić. Zatem proś, szukaj, nalegaj. W ten sposób wzrasta twoje zrozumienie. Bóg przygotował dla ciebie to, czego nie chce ci od razu udzielić - żebyś nauczył się pragnąć rzeczy wielkich według ich miary. Zatem "trzeba modlić się zawsze i nie ustawać" (Łk 18,1).14

A czy istnieją jakieś sposoby, żeby nasza modlitwa nabrała większej skuteczności? Poza tym, oczywiście, że należy oczyścić swoje sumienie i starać się bardziej zjednoczyć z Panem Bogiem.

Aby łatwiej dosięgnąć Boga naszymi modlitwami, należy przyprawić im skrzydła w postaci jałmużny i postów.15

O tym niestety my, ludzie XX wieku, często zapominamy. Ojcze, jeszcze taki problem: Niektóre modlitwy zanoszone w kościele wydają się jakby nieautentyczne. Na przykład, modlitwy za całą ludzkość. Przypominają mi one prośbę dziecka o gwiazdkę z nieba. Przecież trudno przypuścić, że nasza modlitwa przyczyni się istotnie do nawrócenia całej ludzkości.

Modlimy się za całą ludzkość, za wszystkie ziemie, za wszystkie narody, które codziennie siedzą i rozprawiają o tym, że Bóg nie jest sprawiedliwy: aby niektórzy się poprawili i zaczęli sprawiedliwość serca mierzyć Jego sprawiedliwością, i żeby przylgnęli do Niego.16

Dodałbym jeszcze od siebie, że kto modli się w sprawach przekraczających jego praktyczną wyobraźnię, przygotowuje w ten sposób miejsce dla tych spraw w swojej wyobraźni. Z tego punktu widzenia niezwykle pożyteczna - nawet tylko po ludzku biorąc - jest modlitwa za nieprzyjaciół. Niezależnie od skutków nadprzyrodzonych, chroni ona przed nienawiścią.

Proszę cię, św. Szczepanie, wyjaśnij mi - bo nie wiem - dlaczego za siebie modliłeś się na stojąco, a za nieprzyjaciół na kolanach (Dz 7,59n). Może odpowiedziałby nam tak: Modliłem się za siebie na stojąco, bo służyłem Bogu w prostocie i ta modlitwa, i prośba nie sprawiała mi trudu. Łatwo jest modlić się za sprawiedliwego. Kiedy jednak przyszło mu modlić się za tych, którzy zabijali świętych i jego kamienowali, zobaczył, że trudno jest uzyskać przebaczenie dla tak wielkiej i przelewającej się niegodziwości.17

W Szczepanie - jak to często w Kościele się przypomina - w gruncie rzeczy modlił się Chrystus. On pierwszy w chwili śmierci modlił się za własnych morderców, Szczepan Go naśladuje. Modlitwa Chrystusa to wielki i odrębny temat: Syn Boży, Bóg prawdziwy, stał się człowiekiem i modli się za nas do Przedwiecznego Ojca!

Pan nasz Jezus Chrystus modli się za nas i modli się w nas, i my się modlimy do Niego. Modli się za nas jako nasz Kapłan. Modli się w nas jako nasza Głowa. My się modlimy do Niego jako do naszego Boga. Rozpoznajmy zatem zarówno swoje głosy w Nim, jak Jego głosy w nas.18

Chrystus nie tylko modli się za nas, ale i nas nauczył się modlić. Ojcze, po wielekroć powtarzasz, że jeśli nasze prośby nie mieszczą się w którejś z siedmiu próśb "Modlitwy Pańskiej", nie powinniśmy ich zanosić, bo tylko Pana Boga obrazimy taką modlitwą. Nie ma już czasu, żeby dokładnie Cię wypytać o znaczenie kolejnych próśb tej modlitwy, w której Boga nazywamy naszym Ojcem. Ale na przykład dość tajemnicza wydaje mi się prośba: "Przyjdź Królestwo Twoje!"

Tylko dobre owce modlą się z serca i szczerze, kiedy zanoszą prośbę: "Przyjdź Królestwo Twoje!" Ludziom złym przy tych słowach serce powinno zadrżeć i język zaplątać. Czym ta modlitwa "Przyjdź Królestwo Twoje" jest dla ciebie? Kiedy przyjdzie, jakim cię zastanie? Zatem tak postępuj, abyś tę prośbę zanosił bez trwogi.19

Bardzo podoba mi się Twoja nauka, że w ogóle nie wolno nam przystąpić do Komunii świętej, jeśli przedtem nie wypowiemy z serca "Modlitwy Pańskiej". Głównie dlatego, że znajduje się tam prośba o odpuszczenie win. Ty, Ojcze, twierdzisz, że prośba ta w stosunku do grzechów powszednich jest zawsze wysłuchana, jeśli tylko rzetelnie wywiążemy się z warunku, jakim została obwarowana.

Warunek jest jasny, prawo zostało ustalone: Odpuść, tak jak ja odpuszczam. Zatem nie odpuści tobie, jeśli nie odpuścisz innym. Odpuść mi, tak jak ja odpuszczam innym. Modlitwę tę podyktował Prawnik niebieski, On cię nie oszukuje. Pójdź za Jego boską radą i módl się: Odpuść nam, jako i my odpuszczamy. I postępuj zgodnie ze swoimi słowami. Kto kłamie w modlitwie, nie zostanie wysłuchany. Kto kłamie w modlitwie, przegra swoją sprawę i otrzyma karę. Kto okłamuje Władcę, kłamstwo - kiedy On wróci - zostanie udowodnione. Jeśli kłamałeś w modlitwie, twoja modlitwa będzie świadczyć przeciwko tobie. Bóg nie będzie szukał świadków przeciwko tobie. Ten, który dał ci tę modlitwę, jest twoim Obrońcą. Jeśli kłamiesz - jest Świadkiem; jeśli się nie poprawisz, będzie twoim Sędzią.20

Najbardziej jednak tajemnicza w "Modlitwie Pańskiej" wydaje się prośba: "I nie wódź nas na pokuszenie".

Modlimy się w niej o to, abyśmy mogli przezwyciężyć pokusy do grzechu, aby Duch Boży, którego zadatek otrzymaliśmy, "przyszedł z pomocą naszej słabości" (Rz 8,26). Otóż ten, kto modli się: "I nie wódź nas na pokuszenie", nie modli się przecież o to, żeby być człowiekiem, bo jest nim z natury. Ani nie modli się o wolną wolę, którą otrzymał wraz z naturą. Ani nie modli się o odpuszczenie grzechów, bo tego dotyczyła prośba wcześniejsza: "Odpuść nam nasze winy". Ani nie modli się o to, aby Bóg mu dał przykazania. Modli się po prostu o to, aby wypełnić przykazania. Jeśli bowiem ulegnie pokusie, zgrzeszy, a to jest przeciwne przykazaniu. Zatem modli się o to, żeby nie grzeszył, to znaczy, nie czynił złego. O to modlił się dla Koryntian Apostoł Paweł: "Prosimy zaś Boga, abyście nie czynili nic złego" (2 Kor 13,7). Dostatecznie stąd wynika, że choć niewątpliwie zależy to od wolnej woli, jednak do tego, żeby nie grzeszyć, czyli nie czynić zła, jej moc nie wystarczy, dopóki nie zostanie wsparta łaską. Zatem prośba ta świadczy jasno jak słońce o tym, że potrzebujemy łaski.21

Kościół naucza, że grzech dokonał w nas tak wielkiego spustoszenia, iż o własnych siłach nie potrafimy nawet być w pełni uczciwymi. Ojcze, wytłumacz nam to szerzej, bo my w swojej pysze mało modlimy się o siłę do zachowywania Bożych przykazań.

Strzeż się, żeby nie zwiodła cię ufność we własne siły. Jesteś bowiem człowiekiem, a "przeklęty każdy, kto pokłada nadzieję w człowieku" (Jr 17,5). Lecz całym sercem złóż swoją nadzieję w Bogu i On stanie się twoją mocą, której zaufasz z oddaniem i wdzięcznością. Wówczas powiesz Mu pokornie i z wiarą: "Będę Cię miłował, Panie, mocy moja" (Ps 17,2), albowiem właśnie miłość Boża, jeśli jest doskonała, usuwa lęk (1 J 4,18). Rozlewa się ona w naszych sercach nie naszą ludzką mocą, ale "przez Ducha Świętego, który został nam dany" (Rz 5,5). Zatem "czuwaj i módl się, abyś nie uległ pokusie" (Mk 14,38). Już sama modlitwa poucza cię, że potrzebujesz pomocy twojego Pana i nie powinieneś pokładać nadziei na dobre życie w sobie samym. Modlisz się bowiem o to, abyś nie uległ pokusie. Człowiek nie prosiłby przecież o to, gdyby mógł to sobie zapewnić własną wolą. Gdyby wola wystarczyła, nie modlilibyśmy się o to, żeby nie ulec pokusie. Gdyby jednak woli zabrakło, to nie moglibyśmy się nawet modlić. Oby więc nie zabrakło w nas woli i módlmy się o sprostanie temu, czego chcemy - gdyż to On daje nam rozumienie tego, co słuszne. Ponieważ dobro już się w tobie zaczęło, masz za co dziękować. "Cóż bowiem masz, czego nie otrzymałeś? A jeśli otrzymałeś, strzeż się, abyś tym się nie chlubił tak, jakbyś nie otrzymał" (1 Kor 4,7), tzn. jakbyś mógł to mieć z samego siebie. Skoro zaś wiesz, od kogo otrzymałeś, proś Go, aby dokonało się w tobie to, co dzięki Niemu się rozpoczęło. "Z bojaźnią i drżeniem zabiegaj o swoje zbawienie. Albowiem Bóg to sprawia w tobie, że w dobrej woli i chcesz, i tego dokonujesz" (Flp 2,12n).22

Ponieważ zaś jestem grzesznikiem, powinienem również zanosić do Boga modlitwę przebłagalną.

Powiadamy Bogu: "Nie odwracaj ode mnie swojego oblicza" (Ps 26,9), ale również: "Odwróć swoje oblicze od grzechów moich" (Ps 50,11). Jedną osobą jest człowiek i grzesznik. Podczas gdy człowiek mówi: "Nie odwracaj ode mnie swojego oblicza", grzesznik powiada: "Odwróć swoje oblicze od grzechów moich". Inaczej mówiąc: Nie odwracaj swojego oblicza od tego, którego uczyniłeś; odwróć swoje oblicze od tego, co ja uczyniłem. Niech Twoje oko, Panie, rozróżni jedno od drugiego, niech z powodu wady nie zginie natura.23

Nie mówiliśmy jeszcze o modlitwie nieustannej.

Powiada Psalmista: "Przed Tobą, Panie, wszelkie moje pragnienie" (Ps 37,10). Nie przed ludźmi, którzy nie widzą, co się dzieje w sercu, ale "przed Tobą wszelkie moje pragnienie". Niech będzie twoje pragnienie przed Nim, a Ojciec, który widzi w ukryciu, odda tobie. Bo twoje pragnienie jest modlitwą; jeśli pragnienie trwa nieustannie, modlitwa jest nieustanna. Apostoł nie przez pomyłkę powiedział: "Módlcie się nieustannie" (1 Tes 5,17). Czy mamy nieustannie klęczeć albo leżeć krzyżem czy wznosić ręce? Jeśli tylko w ten sposób rozumiemy modlitwę, sądzę, że niemożliwa jest modlitwa nieustanna. Jest inna modlitwa nieustanna, wewnętrzna, a jest nią pragnienie. Pragnienie odpoczynku wiecznego. Jeśli nie chcesz przerwać tej modlitwy, nie przestawaj pragnąć. Zamilkniesz, jeśli ustaniesz w miłości. O tych, którzy zamilkli, powiedziano: "Ponieważ wzmoże się nieprawość, oziębnie miłość wielu" (Mt 24,12). Oziębłość w miłości jest milczeniem serca, żarliwość miłości jest wołaniem serca. Jeśli miłość trwa nieustannie, nieustannie wołasz.24

Sądzę jednak, że źle się dzieje, jeśli idea modlitwy nieustannej prowadzi do bagatelizowania tej modlitwy, w której świadomie i bezpośrednio zwracamy się do Boga i na którą przeznaczamy odrębny czas w naszych zajęciach.

Podobno bracia w Egipcie mają zwyczaj częstych, lecz bardzo krótkich modlitw, pośpiesznie jakby wyrzuconych z siebie, aby tak niezbędne w modlitwie czujne nastawienie nie osłabło ani nie stępiało w wyniku przedłużającego się odwlekania następnej modlitwy. Dzięki temu nastawienie to nie słabnie, jeśli modlitwa nie może trwać dłużej; kiedy jednak trwa, niełatwo ulega ono rozbiciu. Albowiem należy usunąć z modlitwy wielomówstwo, niech jednak nie brakuje jej wielu błagań, byleby nastawienie było żarliwe. Wielomówstwo polega na mnożeniu słów w prośbie o rzecz konieczną. Natomiast wiele błagać, znaczy gorącym sercem stukać wytrwale i pobożnie do Tego, którego błagamy. Często dokonuje się to bardziej jękiem niż przemowami, bardziej płaczem niż wypowiedzią.25

To bezpośrednie nastawienie na Boga jest przecież zaczątkiem wiekuistej kontemplacji. Pamiętam, Ojcze, jak kiedyś z tego punktu widzenia wyjaśniałeś symbolicznie postać biblijnej Racheli.

Dwie wolne żony Jakuba oznaczają dwa sposoby życia w ciele Chrystusa. Pierwsza oznacza życie doczesne, w którym się trudzimy, druga - życie wieczne, które będzie uszczęśliwiającą kontemplacją Boga. Pierwsze rozjaśnił Pan swoją Męką, drugie - Zmartwychwstaniem. Podobno imię Lea znaczy "Trudząca się", Rachela zaś - "Oglądany początek", czyli Słowo, dzięki któremu będziemy oglądać Tego, który jest Początkiem. Zatem Lea, pierwsza żona Jakuba, oznacza działanie obecnego śmiertelnego życia, kiedy to żyjemy z wiary, wykonując wiele trudnych dzieł, niepewni, jaki pożytek przyniosą tym, którym chcemy pomóc. Toteż wspomniano o niej, że miała chore oczy. Rachela zaś symbolizuje nadzieję wiekuistej kontemplacji Boga, kiedy to bez niepewności i w rozkoszy będziemy oglądać Prawdę. Rachelę właśnie kocha każdy, kto dąży do pobożności, i dla niej służy łasce Bożej.26

Niewątpliwie takie znaczenie mają ewangeliczne postaci Marty i Marii. Posługa Marty, wezwanie do czynienia dobra, kiedyś przeminie. Zjednoczenie Marii z Tym, który jest samym Dobrem, nigdy się nie skończy. Postać Marii przypomina nam, że już na tej ziemi można zacząć odpoczywać w Bogu.

Pan nie powiedział, że część Marty jest zła, ale że część Marii jest najlepsza i nie będzie jej odjęta. Posługa potrzebującym skończy się, kiedy niedostatki przeminą. Nagrodą zaś czynów, które przeminą, będzie odpoczynek, który trwać będzie wiecznie. Zatem w tej kontemplacji Bóg będzie wszystkim we wszystkim, gdyż niczego innego nie będziemy od Niego potrzebowali. Wystarczy nam to, że On sam będzie naszym Światłem i Rozkoszą.27

Co daj nam, Panie Boże! Módl się za nas, Ojcze, abyśmy i my doszli do oglądania Tego, którego Ty już widzisz twarzą w twarz!

PRZYPISY:

  1. [«]  Confess., lib. 1, cap. 2 (PL 32,661).
  2. [«]  Sermo. 115,1 (PL 38,655).
  3. [«]  Enarr. in Ps 119,9 (PL 37,1604).
  4. [«]  Enarr. in. Ps 72,32 (PL 36,928).
  5. [«]  De sermone Domini in Monte, lib. 2,11 (PL 34,1274).
  6. [«]  Enarr. in Ps 53,10 (PL 36,626).
  7. [«]  Enarr. in Ps 134,4n (PL 37,1741).
  8. [«]  Sermo. 80,7 (PL 38,497n).
  9. [«]  Enarr. in Ps 85,8 (PL 37,1087).
  10. [«]  Enarr. II in Ps 21,4 (PL 36,173).
  11. [«]  Enarr. in Ps 85,9 (PL 37,1088).
  12. [«]  Sermo. 354,7 (PL 39,1567).
  13. [«]  Enarr. in Ps 55,20 (PL 36,660).
  14. [«]  Sermo. 61,6 (PL 38,411).
  15. [«]  Sermo. 206,2 (PL 38,1041).
  16. [«]  Enarr. I in Ps 103,2 (PL 37,1337).
  17. [«]  Sermo. 49,11 (PL 38,326).
  18. [«]  Enarr. in Ps 85,1 (PL 37,1081).
  19. [«]  Sermo. 47,7 (PL 38,299).
  20. [«]  Sermo. 114,5 (PL 38,654).
  21. [«]  Epist. 177,4 (PL 33,766).
  22. [«]  Epist. 218,2n (PL 33,990).
  23. [«]  Sermo. 19,1 (PL 38,132).
  24. [«]  Enarr. in Ps 37,14 (PL 36,404).
  25. [«]  Epist. 130,20 (PL 33,501n).
  26. [«]  Contra Faustum Manich., lib. 22, cap. 52 (PL 42,432).
  27. [«]  De Trinitate, lib. 1,20 (PL 42,834).

  NA POCZĄTEK ROZDZIAŁU  
POWRÓT NA STRONĘ GŁÓWNĄ POWRÓT DO MENU Biblioteka wirtualna Spis treści