O. Jacek Salij - "Rozmowy ze Świętym Augustynem"

Ojcze, zacznijmy może od definicji męstwa.

Męstwo jest to miłość, która dla tego, którego kocha, łatwo zniesie wszystko.1

Mówi się też, że męstwo jest to wierność dobru bez względu na przeciwności. Ale Twoje określenie, Ojcze, jest chyba głębsze: Ty widzisz męstwo jako specyficzny rodzaj miłości. Łatwo jednak o męstwie mówić, trudniej być mężnym, jeśli zostanę do tego wezwany.

Nie lękaj się pogróżek człowieka. Bo kim jest człowiek? "Człowieka można porównać do podmuchu wiatru, dni jego jak cień przemijają" (Ps 143,4). Albo ci nie zaszkodzi i tylko przesunie się ten cień, którego ostrze mogło cię dotknąć - Bóg jest przecież potężny - albo, jeśli Bóg na to pozwoli, człowiek zaszkodzi docześnie twojemu cieniowi, to znaczy temu, co w tobie przemija, twojemu życiu doczesnemu, twojemu życiu staremu. Do samej śmierci nosimy w sobie coś ze starego człowieka. Człowiek może zaszkodzić życiu doczesnemu, nikt nie może ci odebrać życia wiecznego.2

Bardzo trzeba ożywić w sobie wiarę, żeby to zrozumieć. Zwłaszcza kiedy niebezpieczeństwo zagraża realnie.

Dlaczego człowiek ma się bać człowieka? W czym człowiek człowiekowi może zagrozić? Straszy: "Zabiję cię!'', a nie boi się tego, że wcześniej sam może umrzeć. "Zabiję", powiada. Kto to mówi? Komu mówi? Przypatrz się im obu: temu, który straszy, i temu, co się boi. Jeden z nich jest potężny, drugi słaby, ale obaj są śmiertelni. Zatem skąd tyle buty w napuszonej zaszczytami władzy, skoro taka sama u niej słabość ciała? Spokojnie przyjmuje pogróżki śmierci ten, kto nie boi się śmierci. Kto grozi, sam niech się lęka tego, czym straszy: niech spojrzy na siebie i niech się porówna z tym, kogo straszy. Zobaczy, że ich sytuacja jest jednakowa i wspólnie trzeba prosić Pana o miłosierdzie. To człowiek bowiem grozi człowiekowi, stworzenie stworzeniu. Tyle że jedno, choć podległe Stwórcy, nadęte pychą, drugie zaś znajduje ucieczkę u Stwórcy.3

Wdzięczny byłbym za jakiś konkretny przykład sytuacji, w której należy zachować się mężnie.

Powiada ci ktoś: Potrzebuję twojego fałszywego zeznania. Najpierw obiecuje. Ale cię nie zwiódł, bo stawiasz wyżej Boże obietnice niż ludzkie obiecanki; nie zwyciężyła w tobie pożądliwość. Zatem próbuje groźby i zaczyna straszyć czymś przerażającym. Wiele może, jest potężnym w tym świecie i wydaje mu się, że swoją groźbę może uskutecznić. Ogarnia cię strach przed nacierającym złem. Otóż to zło Bóg może przecież od ciebie odwrócić, jeśli uzna, że to przyniesie ci korzyść. Jeżeli zaś nie zechce odwrócić, zrozum, że nie dopuściłby tego na ciebie, gdyby nie wiedział, że właśnie tak będzie dla ciebie korzystnie. Uwolnił Bóg od ognia trzech młodzieńców. Czy zmienił się Bóg, że nie uwolnił męczenników od miecza? Ten sam był Bogiem trzech młodzieńców, co Machabeuszy. Tamci uniknęli ognia, ci ogniem byli męczeni, a jedni i drudzy osiągnęli zwycięstwo w Wiekuistym Bogu. Ani bowiem u tych pierwszych to życie doczesne nie przesłoniło radości prawdziwej, ani tych drugich nie złamały doczesne pogróżki.4

Co szczególnie radziłbyś, Ojcze, człowiekowi, który znalazł się na przykład w takiej sytuacji, jak to przed chwilą opisałeś?

Kiedy chrześcijanin cierpi jakąś krzywdę, niech nie wychodzi z nienawiścią przeciwko temu, od kogo jej doznaje. To byłoby tak, jakby chciał wiatr zwyciężyć. Niech raczej zacznie się modlić, żeby nie utracić miłości. Niech się nie boi, że nieprzyjazny człowiek coś mu zrobi. Trzeba bać się tego, żeby nie zachwiała się miłość, jaką kochasz nieprzyjaciela. Nieprzyjazny człowiek jest ciałem i krwią, podnosi rękę na to, co u ciebie widzi. Jest jeszcze nieprzyjaciel ukryty, władca tych ciemności, których doznajesz w swoim ciele i krwi. On szuka w tobie człowieka ukrytego; wysila się, aby zagrabić i zdewastować twoje skarby wewnętrzne. Zatem dwóch nieprzyjaciół zobacz, jawnego i ukrytego. Jawny jest człowiekiem, ukryty to diabeł. Człowiek jest według ludzkiej natury tym samym co ty, według wiary i miłości nie jest jeszcze tym samym co ty, ale może być. Ponieważ jest ich dwóch, jednego kochaj, drugiego unikaj.5

Generalnie powiadasz, Ojcze, że nie trzeba się bać, ale czegoś znów - jak powiadasz - trzeba się bać. Przydałoby się jakieś uporządkowanie tych problemów.

Przed swoją śmiercią Pan Bóg nasz postanowił nas umocnić. Wezwał nas, abyśmy się nie lękali, i wezwał, abyśmy się lękali. Powiedział: "Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, duszy zaś zabić nie mogą" (Mt 10,28). Oto wezwanie, żeby się nie lękać i przypatrzcie się wezwaniu do bojaźni: "Ale bójcie się Tego, który duszę i ciało może zatracić w piekle". Zatem lękajmy się, abyśmy byli nieulękli. Lęk zdaje się świadczyć o tchórzostwie. Zdaje się cechować słabych, nie mocnych. Ale posłuchajcie Pisma: "Bojaźń Pana nadzieją mocy" (Prz 14,26). Lękajmy się, abyśmy byli nieulękli. Inaczej mówiąc: Lękajmy się mądrze, abyśmy nie lękali się byle czego.6

Krótko mówiąc, jednego tylko Boga trzeba się bać...

Jest lęk niewolnika i jest bojaźń czysta. Jest strach przed karą i jest lęk, żeby nie utracić sprawiedliwości. Cóż w tym wielkiego, że ktoś boi się kary? Boi się jej najgorszy z niewolników i najbardziej krwawy bandyta. Bać się kary to nic wielkiego, ale wielką rzeczą jest kochać sprawiedliwość. Czy ten, kto kocha sprawiedliwość, niczego się nie boi? Owszem, boi się. Ale nie kary, tylko tego, żeby nie utracić sprawiedliwości. To jest bojaźń czysta, która trwa na wieki wieków. Miłość jej nie usuwa, ale ściśle się z nią splata i ma w niej współtowarzyszkę.7

Może jednak dałoby się powiedzieć coś dobrego i o bojaźni niewolniczej?

Są ludzie, którzy w tym sensie boją się Boga, że boją się wtrącenia do piekła, gdzie mogliby płonąć z diabłem w ogniu wiecznym. Taki strach poprzedza miłość: przychodzi, żeby odejść. Jeśli bowiem dotąd boisz się Boga ze względu na karę; to jeszcze nie kochasz Tego, którego w ten sposób się boisz. Bo nie pragniesz dobra, ale chcesz uniknąć zła. Dzięki temu jednak, że chcesz uniknąć zła, poprawiasz się i zaczynasz pragnąć dobra. Kiedy zaś zaczynasz pragnąć dobra, pojawia się w tobie bojaźń czysta. Boisz się Boga, żeby nie utracić Jego obecności: obejmujesz Go, pragniesz się Nim cieszyć.8

A jeśli bojaźń niewolnicza nie jest tylko etapem, ale człowiek się w niej ustabilizował?

Nawet bandyta boi się czynić zło, i tam, gdzie nie może, nie czyni go: a jednak jest bandytą. Otóż Bóg bada serce, nie ręce. Przychodzi wilk do owczarni, chciałby napaść, porwać, pożreć. Ale pasterze czuwają, psy szczekają: wilk nic nie może, niczego nie porwie, niczego nie zabije. A jednak wilkiem przyszedł i wilkiem odejdzie. Przyszedł wilkiem strasznym, odszedł wilkiem przestraszonym. Ale jest wilkiem zarówno wtedy, kiedy jest straszny, jak wtedy, kiedy przestraszony. Zbadaj więc samego siebie. Zobacz: nie czynisz zła, choć mógłbyś je uczynić i żaden człowiek by cię nie ukarał. Znaczy to, że boisz się Boga. Ale jeśli tylko ze strachu przed piekłem nie czynisz zła, jeszcze nie jesteś doskonały. W takim przypadku odważam się tak powiedzieć: jest w tobie wiara, bo wierzysz w przyszły sąd Boży, i cieszę się z twojej wiary, ale wciąż budzi we mnie lęk twoja przewrotność. Co chcę przez to powiedzieć? Że chociaż ze strachu przed piekłem nie czynisz zła, to czynisz dobro nie dlatego, że kochasz sprawiedliwość.9

Łatwo teoretycznie rozróżniać bojaźń czystą i bojaźń niewolniczą. Ale jak praktycznie sprawdzić, czy jest we mnie bojaźń czysta?

Każdy może sprawdzić, jaką bojaźń w sobie nosi: czy taką, która miłość wyklucza, czy też czystą, która będzie trwała na wieki wieków. Oblubieniec nasz jest nieobecny. Zapytaj się w sumieniu: Chcesz, aby przyszedł? Czy wolałbyś, aby się opóźnił? Oto stukam, bracia, do drzwi waszych serc, ale On słucha waszej odpowiedzi. Ja nie usłyszę tego, co każdy z was w sumieniu na to pytanie odpowie, bo jestem człowiekiem. Usłyszy was Ten, który jest nieobecny ciałem, ale obecny potęgą swego Majestatu. Jakże wielu jest tych, którzy gdyby usłyszeli: Oto Chrystus, jutro dzień Sądu! - nie potrafiliby powiedzieć: "Oby już przyszedł!" Ale ci, którzy tak by powiedzieli, wiele miłują. I gdyby im powiedziano: Może się opóźni! - zlękliby się, aby się nie opóźnił, bo ich bojaźń jest czysta.10

To, co mówisz, Ojcze, budzi podziw, radość, tęsknotę. Ale powiem Ci szczerze: Strasznie dużo mi brakuje do tego, żeby być doskonałym chrześcijaninem. Czy są sposoby na przezwyciężanie w sobie bojaźni niewolniczej? A zwłaszcza na opanowanie różnych strachów doczesnych?

Powiada Jan: "W miłości nie ma lęku, lecz doskonała miłość usuwa lęk" (1 J 4,18). Zatem, jeśli chcesz wyzbyć się strachu, zobacz najpierw, czy masz już w sobie doskonałą miłość, która usuwa strach. Bo jeśli ktoś bez miłości pozbędzie się strachu, pycha go nadyma, podczas gdy miłość by go budowała. Zdrowy organizm przepędza głód nie mdłością, ale jedzeniem. Podobnie ze zdrowej duszy strach należy przepędzić nie próżnością, ale miłością. Zatem roztrząśnij swoje sumienie, jeśli chcesz pozbyć się lęku. Nie wystarczy pomacać powierzchnię, wejdź w głąb, badaj tajemnice swojego serca. Staraj się tam wytropić zatrutą żyłę, która wsysa w ciebie i wchłania śmiercionośną światową miłość. Sprawdź, czy nie powoduje tobą i czy cię nie wciąga jakaś podnieta cielesnej rozkoszy, czy się nie wynosisz nadęty jakąś pustą chełpliwością, czy się nie spalasz jakąś próżną troską. A jeśli po przeszukaniu w kryjówkach sumienia nikczemnych słów, czynów i myśli, odważysz się powiedzieć, że widzisz siebie czystym i jasnym, sprawdź, czy w służbie sprawiedliwości - skoro nie trudzisz się już pracą na rzecz niegodziwości - nie zawładnęło tobą lenistwo. Jeśli nie, to słusznie się cieszysz. Raduj się, że nie ma w tobie lęku. Usunęła go miłość Boga, którego kochasz z całego serca i z całej duszy, i ze wszystkich myśli. Usunęła go również miłość bliźniego, którego kochasz jak samego siebie.11

Widzę, Ojcze, że nie cenisz zbytnio opanowania strachu jako celu samego w sobie. Wyraziłeś się z przekąsem o przepędzaniu strachu próżnością.

Stoicy uważają się za bardzo mocnych ze względu na siłę ducha. Wolność od strachu pielęgnują w sobie dla samej wolności od strachu. Nadętych pychą nie tyle mądrość uzdrowiła, co błąd zatwardził. Im bardziej zaś tracą zdrowie, tym więcej wierzą w to, że własnymi siłami można uzdrowić chorego ducha. Na tym zaś, ich zdaniem, polega duchowe zdrowie, że człowiekowi mądremu nie wolno okazać nikomu współczucia. Współczucie bowiem - powiadają - sprawia ból, tam zaś, gdzie jest ból, nie ma zdrowia. O niemądre zaślepienie!12

Ja jestem człowiek prosty, powiem Ci tak, jak to czuję. Wydaje mi się, że sama zdolność do odczuwania strachu nie jest czymś złym, jest chyba nawet darem Bożym. Strach sygnalizuje nam przecież niebezpieczeństwo, jakie nam grozi lub w jakim znaleźliśmy się - przy czym sygnalizuje to bardzo dotkliwie. Sądzę, że samo odczuwanie strachu nie poniża człowieka. Nawet męczennicy go odczuwali. Człowieka poniża dopiero to, że swojego strachu nie potrafi opanować, i pod jego wpływem dopuszcza się czynów niegodnych. A propos męczenników: Dlaczego Kościół przywiązuje tak wielką wagę do ich świadectwa? Przecież nawet złoczyńcy potrafili znosić zadawane im męki z prawdziwym fasonem!

W męczeństwie wiara prowadzi bój, a kiedy wiara walczy, nikt ciała nie zwalczy. Choćby je rozszarpano i podziurawiono. Czy może zginąć ten, kogo Chrystus odkupił swoją Krwią? Potężny człowiek nie pozwoli sobie odebrać tego, co kupił za swoje złoto, a Chrystus miałby utracić to, za co zapłacił swoją Krwią? I cała chwała zwycięstwa nie człowiekowi się należy, ale Bogu. Zaiste od Niego pochodzi ta cierpliwość, prawdziwa cierpliwość, święta cierpliwość, pobożna cierpliwość, sprawiedliwa cierpliwość. Chrześcijańska cierpliwość jest darem Bożym. Również wielu przestępców wspaniale zachowuje się podczas męki, nie poddają się i zwyciężają swojego kata, a następnie idą w ogień wieczny. Przyczyna cierpienia odróżnia męczennika od cierpliwych, a właściwie twardych złoczyńców.13

Na czym wobec tego polega prawdziwe męczeństwo?

Dobre zwycięstwo polega na pokonaniu wszystkich sposobów wroga. Jeśli zastosuje on obietnice, zwycięża się je przez powściągliwość. Kiedy zadaje tortury, zwycięstwo osiąga się przez cierpliwość. Podpowiadane błędy pokonuje męczennik mądrością. Wreszcie, po tych wszystkich zwycięstwach, wróg kusi duszę: "Zobacz, ile potrafiłeś! Jak wspaniale walczyłeś! Któż ci dorówna? Zwyciężyłeś!" Święta dusza niech takiemu odpowie: "Niech odstąpią zawstydzeni ci, którzy mi mówią: Zobacz, zobacz!" (Ps 69,4) W zwycięstwie niech powtarza tylko te słowa: "Dusza moja chlubi się w Panu, niech słyszą to pokorni i niech się weselą" (Ps 33,3).14

Zatem ostatecznie tajemnica męczeństwa tkwi w pokorze? W pokornym otwarciu się na moc Bożą?

Zauważmy, że kiedy Pan przystąpił do obmycia nóg swoim uczniom, przepasał się mocą. Bo cała moc jest w pokorze. Jeżeli więc cała moc w pokorze, nie bójcie się pysznych. Pokorni są jak skała: znajduje się na dole, ale jest mocna. A czym są pyszni? Są dymem, który wznosi się wysoko i ginie.15

Jeśli więc Pana Boga się trzymamy, nie bójmy się tych, którzy mają władzę tylko nad naszym ciałem.

Nieprzyjaciel może się srożyć, dopóki nie zada śmierci. Dalej władzy już nie ma ani nad duszą, ani nawet nad ciałem. Bo choćby porąbał ciało na kawałki, nie jest w stanie przeszkodzić zmartwychwstaniu.16

Ojcze, często przyłapuję się na tym, że kiedy mówię o męstwie, opisuję je najchętniej na przykładzie sytuacji skrajnych. Nie jestem pewien, czy to jest słuszne. Wprawdzie istota męstwa ujawnia się w nich ze szczególną wyrazistością, ale łatwo wówczas przeoczyć, że również nasze życie codzienne pełne jest rozmaitych wezwań do męstwa. Ja na przykład jestem księdzem, chciałbym dobrze wypełniać swoje obowiązki pasterskie, nie być najemnikiem. Powiedział Pan Jezus, że najemnik na widok zbliżającego się wilka ze strachu ucieka. Bez trudu mogę sobie wyobrazić, na czym polega ten strach najemnika w sytuacji prześladowania. Ale przecież słowa Pana Jezusa mają znaczenie uniwersalne, dotyczą nie tylko sytuacji nadzwyczajnych.

Kto jest tym najemnikiem, który widzi wilka i ucieka? Ten który swego szuka, a nie tego, co Jezusa Chrystusa, i nie odważa się upomnieć grzesznika (1 Tm 5,20). Oto zgrzeszył ktoś możny, ciężko zgrzeszył; należy go upomnieć, wykluczyć od komunii. Ale jeśli się go wykluczy, stanie się wrogiem, będzie zagrażał, szkodził, bo ma takie możliwości. I ten, który swego szuka, a nie tego, co Jezusa Chrystusa, milczy i nie upomina, aby nie utracić w konsekwencji wygody z czyjejś życzliwości, i nie narazić się na ludzką nieprzyjaźń. Drugi przykład: Oto wilk skacze owcy do gardła, diabeł kusi chrześcijanina do nieczystości, a ty milczysz, nie karcisz. O najemniku, zobaczyłeś wilka i uciekłeś! Może mi taki odpowie: Przecież jestem tu dalej, nie uciekłem. Uciekłeś, bo milczałeś; milczałeś, bo się przestraszyłeś. Strach jest duchową ucieczką. Ciałem pozostałeś - uciekłeś duchem. Inaczej postępował ten, który napisał: "Choć ciałem nieobecny, duchem jestem z wami" (Kol 2,5). Nie uciekał on duchowo, bo nawet ciałem nieobecny - upominał rozpustników (1 Kor 5,1n).17

Zatem we wszystkich sytuacjach, również tych codziennych, męstwo jest naszym obowiązkiem?

Męstwo jest obowiązkiem. Wypraszajmy je u Tego, który nam rozkazał, abyśmy byli mocni. Bo jeśli On nas nie uczyni mocnymi, nie wypełnimy Jego rozkazu. Wypraszajmy je u Tego, który powiedział: "Kto wytrwa aż do końca, ten będzie zbawiony" (Mt 10,2224,13). Żeby zaś nie osłabnąć wskutek przypisania mocy samemu sobie, módlmy się: "Bo Ty, Boże mój, jesteś moją mocą" (Ps 46,2).18

PRZYPISY:

  1. [«]  De moribus Ecclesiae catholicae, lib. 1,25 (PL 32,1322).
  2. [«]  Sermo. 32,16 (PL 38,202).
  3. [«]  Sermo. 65,2 (PL 38,427).
  4. [«]  Sermo. 32,15 (PL 38,202).
  5. [«]  Enarr. in Ps 54,6 (PL 36,632).
  6. [«]  Sermo. 65,1 (PL 38,427).
  7. [«]  In Ioan. Ev., tr. 43,7 (PL 35,1708).
  8. [«]  In Epist. Ioan., tr. 9,5 (PL 35,2049).
  9. [«]  Sermo. 178,10 (PL 38,965).
  10. [«]  Enarr. in Ps 127,8 (PL 37,1681n).
  11. [«]  Sermo. 348,1n (PL 39,1527).
  12. [«]  Sermo. 348,3 (PL 39,1528).
  13. [«]  Sermo. 274 (PL 38,1253).
  14. [«]  Tamże.
  15. [«]  Enarr. in Ps 92,3 (PL 37,1184).
  16. [«]  Enarr. in Ps 96,17 (PL 37,1250).
  17. [«]  In Ioan. Ev., tr. 46,8 (PL 35,1732).
  18. [«]  Enarr. in Ps 42,3 (PL 36,477).

  NA POCZĄTEK ROZDZIAŁU  
POWRÓT NA STRONĘ GŁÓWNĄ POWRÓT DO MENU Biblioteka wirtualna Spis treści