O. Jacek Salij - "Rozmowy ze Świętym Augustynem"

Ojcze, zarzuca się niekiedy chrześcijanom, że w ich trudnych zasadach odnośnie spraw płci jest sporo manicheizmu, jakiejś pogardy dla ciała. Ponieważ sam byłeś kiedyś manichejczykiem, a później wiele polemizowałeś z tą doktryną, chciałbym zapytać, co sądzisz o takim zarzucie.

Manichejczycy twierdzą, że płeć nie pochodzi od Boga, ale od diabła. Natomiast Naczynie wybrane - św. Paweł - powiada, że "jak kobieta powstała z mężczyzny, tak mężczyzna rodzi się przez kobietę, wszystko zaś pochodzi od Boga" (1 Kor 11,12). Tymczasem duch nieczysty twierdzi przez Manicheusza, że ciało jest z natury złe, bo nie jest stworzone przez Boga, tylko przez szatana. Otóż Duch Święty poucza ustami Pawła, że Kościół jest ciałem Chrystusa. Jakżeż ciało może być złe, jeśli nawet dusze mają naśladować zgodę jego członków?1

Ale wobec tego, dlaczego tak często powtarzasz w swoich kazaniach i pismach, że my, chrześcijanie, powinniśmy żyć nie według ciała, ale według ducha? Czy nie kryje się w tym jednak jakaś pogarda dla ciała? Albo czy nie zapomina się w ten sposób, że człowiek to dusza i ciało, a. nie sama tylko dusza?

Człowiek jest całością. Kiedy ciało, opuszczone przez duszę umiera, nie jest ono - nasza niższa część! - porzucone na zawsze. Grzebie się je, aby je odzyskać i już nigdy się z nim nie rozłączyć. "Zasiewa się ciało zmysłowe, zmartwychwstanie ciało duchowe" (1 Kor 15,44). Wówczas ciało nie będzie pożądać przeciwko duchowi, bo i samo będzie duchowe. Módlmy się więc i starajmy, aby ciało i duch, które obecnie walczą przeciw sobie, pogodziły się: ponieważ w nich obu istniejemy. Nie ciało jest wrogiem ducha, ale wada, przez którą ciało pożąda przeciw duchowi. Jeśli ta rana zostanie uzdrowiona, i ciało, i dusza dostąpią zbawienia, i nie będzie już między nimi walki.2

Wydaje mi się, że rozumiem: walczymy z ciałem, dla dobra ciała, żeby je przeduchowić. Chodzi zresztą nie tyle o walkę z ciałem, co z jego namiętnościami, które odwodzą nas od tego, co duchowe. Ale mam jeszcze jedną wątpliwość: Przecież nie tylko namiętności ciała przeszkadzają naszemu uduchowieniu, czasem groźniejsze są namiętności duszy, np. nienawiść, pycha, zazdrość...

Namiętność jest wadą nie tylko ciała, również duszy. Polega ona na rozpuście i pijaństwie, ale namiętnością jest również nieprzyjaźń, niezgoda, zazdrość, nienawiść. Czynami ciała Apostoł nazywa zarówno te, których źródłem jest dusza, jak te, które wypływają z samego ciała: bowiem całego człowieka nazywa ciałem. Mianowicie, czyny człowieka to te, których nie można przypisać Bogu: człowiek, który się ich dopuszcza, według siebie żyje, a nie według Boga. Natomiast duch człowieka, związany z Duchem Bożym, pożąda przeciw ciału, czyli przeciw samemu człowiekowi, ale dla niego właśnie. Aby człowiek, nie według siebie żyjąc, mógł powiedzieć: "Żyję już nie ja, ale żyje we mnie Chrystus" (Ga 2,20).3

Spróbuję streścić: Walka ciała z duchem, o której mówisz, Ojcze, to po prostu walka, która toczy się w człowieku między tym, co od Boga odwodzi, a tym, co do Boga prowadzi. No dobrze, a jeśli ktoś nie doświadcza tej walki?

Skarżył się Nauczyciel narodów: "Mój wewnętrzny człowiek ma upodobanie zgodne z prawem Bożym, ale w moich członkach spostrzegam prawo inne, które toczy walkę z prawem mojego umysłu" (Rz 7,22). Walki tej doświadczają jedynie ci, którzy walczą o cnoty i zwalczają wady. Niektórzy ludzie bowiem w ogóle nie znają prawa Bożego i wcale nie uważają złych pożądliwości za swych wrogów. W zaślepieniu służą tym pożądliwościom, a nawet uważają się za szczęśliwych, kiedy je zaspokajają, zamiast je wykorzeniać.4

Można również doświadczać tej walki, ale się do niej zbytnio nie przykładać...

Do walki tej wzywa nas Apostoł Paweł: "Jeżeli będziecie żyli według ciała, czeka was śmierć. Jeżeli zaś przy pomocy ducha uśmiercać będziecie popędy ciała, będziecie żyli" (Rz 8,13). Z tego wezwania wynika, że znajdujemy się w stanie wojny: musimy walczyć ze wszystkich sił, aby uśmiercić naszych wrogów, bo inaczej oni nas uśmiercą.5

Wrócę jeszcze do manichejczyków. Oni również powołują się na te właśnie wypowiedzi Apostoła Pawła...

Manichejczycy przemilczają w Listach apostolskich te zdania, które sprzeciwiają się ich przewrotnej doktrynie. Powołują się na zdanie, że "ciało pożąda przeciwko duchowi" (Ga 5,17), że "w moim ciele nie mieszka dobro" (Rz 7,18), a nie chcą zauważyć zdania, że "nigdy nikt nie odnosił się z nienawiścią do własnego ciała, lecz każdy żywi je i pielęgnuje, jak i Chrystus - Kościół" (Ef 5,29). Dostrzegają zdanie: "W członkach moich spostrzegam prawo inne, które toczy walkę z prawem mego umysłu" (Rz 7,23), a nie widzą, że napisano również: "Jak Chrystus umiłował Kościół, tak mężowie powinni miłować żony: jak własne ciała" (Ef 5,25.28). Nie wolno na jedne teksty Pisma zastawiać pułapki, a innych w ogóle nie słyszeć. Starajmy się jedne i drugie rozumieć poprawnie.6

Czasem nasuwa się ludziom taka wątpliwość: Seksualność jest właściwością także zwierząt. Zwierzęta wyrażają ją z całą spontanicznością. Dlaczego jeden tylko człowiek ma obowiązek ją powściągać? Niektórzy właśnie w imię potrzeby spontaniczności sprzeciwiają się ingerencji etyki w zachowania seksualne.

Pożądanie cielesne mamy wspólnie ze zwierzętami. Również bydło łączy się ze sobą i płodzi potomstwo, ale tylko człowiek wnioskuje i rozumie. Toteż rozum, który jest pierwszą władzą duszy, powinien jako rządca i pan powściągać niższe poruszenia ciała, i nie puszczać ich w samopas, bez umiaru i niegodziwie. Z ustanowienia Stwórcy, natura bydlęca tylko w pewnych okresach ma pociąg do samicy i do łączenia się. I nie potrzeba bydłu rozumu, aby w pozostałych okresach się powstrzymać, bo pociąg ten sam z siebie ziębnie i zupełnie ustaje. Człowiek zaś, dlatego zawsze jest zdolny do współżycia, bo może też swoje poruszenia opanować. Stwórca obdarzył cię rozumem, który ma zdolność panowania, i tak jak zwierzętom wyznaczył okres rui, tak tobie udzielił przykazań powściągliwości. Ty przestrzegasz tego, czego bydło nie potrafi, toteż twoja nadzieja jest bydłu niedostępna. Powściągliwość trudzi cię nieco, bydło nie zna tego trudu, ale będziesz się radował w wieczności, której bydło nie osiągnie.7

Myślę zresztą, że jeśli uważniej przypatrzeć się życiu zwierząt, a nawet roślin, to okaże się, że powszechnym prawem życia jest podleganie niezliczonym wręcz ograniczeniom - i że niekoniecznie musi to być czymś złym, bo z prawa tego wynika również mnóstwo skutków błogosławionych. Ale nie wchodźmy w ten temat. Interesuje mnie jeszcze taki problem: Czy Kościół nie przesadza w swojej nauce na temat prawa moralnego w dziedzinie ludzkiej seksualności? Czy nie poświęca tej dziedzinie zbyt dużo uwagi? Czy grzechów naruszających godność ludzkiej płci nie ocenia zbyt surowo? Często słyszy się takie głosy.

Wiem, bracia moi, co diabeł nieustannie wmawia tym, których związanych trzyma w swojej niewoli. Wiem, co podpowiada rozpustnikom i cudzołożnikom: Grzechy ciała nie są ciężkie. Przeciwko tym podszeptom szatana otwórzmy się na Chrystusowe wcielenie. Właśnie w ten sposób nieprzyjaciel zwodzi chrześcijan cielesnymi przyjemnostkami, że to, co ciężkie przedstawia jako drobiazg, jako łagodzące to, co rozdrapuje, jako słodkie to, co gorzkie. Ale cóż z tego, że szatan czyni lekkim to, co Chrystus ogłasza ciężkim? Zresztą czy szatan robi coś nowego? W Raju mówił: "Jedzcie, będziecie jako bogowie, na pewno nie umrzecie". Bóg zaś mówił: "W dniu, w którym spożyjecie, śmiercią pomrzecie" (Rdz 2,17).8

Ojcze, wiadomo nam wszystkim, jak wysoko cenisz dziewictwo ze względu na Chrystusa. Powołujesz się przy tym na zachętę św. Pawła, że "niezamężna i dziewica troszczy się o sprawy Pana, o to, by była święta i ciałem, i duchem" (1 Kor 7,34). Zapytam wprost: Czy wywyższając dziewictwo, nie gardzisz jakoś małżeństwem? Czy nie sugerujesz w ten sposób, że płeć to coś brudnego? Jeśli razem ze św. Pawłem chciałbyś, żeby dziewica "była święta ciałem i duchem", czy nie wynika stąd, że mężatka może być czysta co najwyżej duchem tylko?

Ależ z tych słów nie wynika, że mężatka nie jest święta ciałem, tylko duchem. Jeśli duch jest uświęcony, to i ciało jest święte, bo służy uświęconemu duchowi. Zresztą zauważmy, co pisze św. Paweł, kiedy zakazuje nam rozpusty: "Czyż nie wiecie, że ciała wasze są członkami Chrystusa? Czyż wziąwszy członki Chrystusa, będę je czynił członkami nierządnicy? Przenigdy!" (1 Kor 6,15) Kto się odważy powiedzieć, że członki Chrystusa nie są święte? Albo kto odważy się twierdzić, że ciała wiernych małżonków nie są członkami Chrystusa? A parę wierszy niżej napisano: "Czyż nie wiecie, że ciało wasze jest przybytkiem Ducha Świętego, który w was jest, a którego macie od Boga, i że już nie należycie do samych siebie? Za wielką bowiem cenę zostaliście nabyci" (w. 19). Ciała wiernych są więc i członkami Chrystusa, i świątynią Ducha Świętego, a chodzi tu niewątpliwie o wiernych obojga płci. Są tu i mężatki, i wolne, różne mają zasługi, jedne członki są bardziej godne od innych, ale wszystkie należą do ciała Chrystusa.9

A jeśli idzie o dziewictwo, czy w ogóle jest ono możliwe do zachowania?

Dziewice wydaje na świat nie płodność cielesna, nie są one dziećmi ciała i krwi. Jeśli szukamy ich matki, Kościół nią jest. Tylko święta dziewica może rodzić święte dziewice; tylko ta, która jest poślubiona jednemu mężowi, aby się okazać czystą dla Chrystusa (2 Kor 11,2).10

Jeśli dobrze rozumiem, twierdzisz, Ojcze, że czystość dziewicza jest darem Bożym. Sądzę, że to samo można powiedzieć o czystości małżeńskiej: kiedy małżonkowie tak układają swoje wspólne życie, że to ich przybliża do Boga, a nie oddala. O wszystkim, co nas przybliża do Boga, trzeba powiedzieć, że jest darem Bożym.

Wielkimi darami Bożymi są mądrość i powściągliwość. Mam na myśli tę mądrość, która daje poznanie Boga, i tę powściągliwość, dzięki której nie upodabniamy się do tego świata. Oby Bóg raczył uczynić nas mądrymi i powściągliwymi, bo tylko wówczas będziemy sprawiedliwi i doskonali. Módlmy się, żeby zachował to, czego nam już udzielił, i żeby dopełnił tego, czego nam jeszcze nie dał. Ten, który wiernych małżonków broni od cudzołóstwa i rozpusty, świętym dziewicom i wdowom pomoże do zachowania całkowitej wstrzemięźliwości.11

Przejdźmy może bardziej bezpośrednio do problemów małżeństwa. Ojcze, jak wiadomo, jednym z najbardziej kluczowych tekstów biblijnych o małżeństwie jest sławny fragment z Listu do Efezjan.

Apostoł mówi tu o trzech małżeństwach: Chrystusa z Kościołem, męża z żoną, ducha z ciałem. Wszystkie trzy są dobre, jeśli obie strony czuwają nad pięknem porządku: i przełożonym, i podwładnym można być w sposób piękny. Mężów Apostoł tu poucza: "Miłujcie żony, jak i Chrystus umiłował Kościół", ale zarazem: "Tak powinni mężowie miłować swe żony, jak własne ciało" (Ef 5,25.28).12

Mówiliśmy tyle o walce ducha z ciałem, a oto pojawia się pojęcie małżeństwa ducha z ciałem. Jednym słowem, już tu na ziemi jakieś przeduchowienie ciała, poddanie go duchowi jest możliwe i pożądane. I właśnie przy okazji małżeństwa mówi się o tym: znaczy to, że wspólna droga małżonków może i powinna ich prowadzić do przeduchowienia. Również negatyw jest w tym obrazie przekonujący: jeśli małżeństwo nie opiera się na prawdziwej, duchowej miłości - odzwierciedla raczej walkę ciała z duchem niż ich przeduchowioną jedność. Jedno mnie tylko w zestawieniu tych trzech małżeństw niepokoi: Czyżby również małżeństwo Chrystusa z Kościołem było niedoskonałe i w czymkolwiek podobne do relacji między duchem a ciałem?

Dlaczegóż mielibyśmy nie przyznać, że w ludziach duchowych Kościół jest poddany Chrystusowi, a w cielesnych pożąda przeciwko Chrystusowi?13

W dyskusjach z manichejczykami ciągle podkreślasz, Ojcze, że małżeństwo jest czymś dobrym. Jest dobre, bo właśnie w małżeństwie Bóg powołuje do życia nowych ludzi. Ale czy tylko dlatego?

Małżeństwo wydaje mi się dobrem nie tylko ze względu na rodzenie dzieci, lecz także ze względu na naturalną wspólnotę obu płci. Inaczej nie można by mówić o małżeństwie u starców, którzy utracili dzieci albo w ogóle ich nie mieli. Tymczasem w dobrym, choćby leciwym małżeństwie, nawet jeśli wygasł właściwy młodemu wiekowi płomień między mężczyzną a kobietą, kwitnie przecież miłość między mężem a żoną. I są tym lepsi, im dojrzalej - za obopólną zgodą - powstrzymują się od stosunków cielesnych: nie dlatego, że nie mogą już tego, co by chcieli, ale dlatego, że przedtem nie chcieli tego, co jeszcze mogli.14

O ile wiem, do jakichś form powściągliwości w małżeństwie zachęcasz, Ojcze, nie z pogardy dla spraw płci. Taka czy inna powściągliwość jest potrzebna jako dowód, nieraz głęboko angażujący małżonków, że liczy się dla nas przede wszystkim to, co duchowe. Współżycie małżeńskie jest jednak czymś z zasady dobrym. Pytanie: czy zawsze?

Można zapytać, czy mężczyzna i kobieta, związani wyłącznie ze sobą, mogą być nazwani małżeństwem, jeśli współżyją nie dla zrodzenia dzieci, lecz wyłącznie przez brak powściągliwości. Sądzę, że słusznie można ich nazwać małżeństwem, jeśli są sobie wierni aż do śmierci i nie unikają dzieci, chociaż nie w celu ich zrodzenia się łączą. Jeśli jednak nie chcą dzieci albo jakimś złym czynem sprawiają, żeby one się nie urodziły, takim ludziom nie przysługuje miano małżeństwa.15

I bolesny problem: rozwody. Pan Jezus uczył, że "każdy, kto oddala swą żonę - poza wypadkiem nierządu - naraża ją na cudzołóstwo; a kto by oddaloną pojął za żonę, dopuszcza się cudzołóstwa" (Mt 5,32). Co znaczą słowa: "poza wypadkiem nierządu".

Nie wolno mężowi oddalić żony, jeśli ta nie dopuściła się cudzołóstwa. I powiedziano dlaczego: gdyż naraża ją na cudzołóstwo, albowiem również gdyby nie sama odeszła, lecz została porzucona, wychodząc za innego dopuściłaby się cudzołóstwa. Jeśli zaś mąż oddala ją z racji cudzołóstwa, nie naraża jej na cudzołóstwo, bo oddala ją już jako cudzołożnicę.16

A jeśli została oddalona jako cudzołożnica, czy małżeństwo przestaje istnieć i obie strony mogą wejść w nowe związki małżeńskie?

Proszę zobaczyć, co to byłby za absurd: Ten drugi dlatego nie byłby cudzołożnikiem, bo poślubił cudzołożnicę. I co budzi jeszcze większy sprzeciw: owa kobieta nie byłaby już cudzołożnicą, bo dla drugiego męża nie byłaby już żoną cudzą, lecz jego własną. Co wówczas znaczyłoby słowo Pisma, że "żona związana jest tak długo, jak długo żyje jej małżonek" (1 Kor 7,39)? Jeśli cudzołóstwo rozwiązywałoby związek małżeński, co znaczyłyby słowa, że "uchodzić będzie za cudzołożną, jeśli za życia swego męża współżyje z innym mężczyzną" (Rz 7,3)?17

Ojcze, mówisz jedynie o niewierności kobiety...

Niewierność mężczyzn tym więcej godna jest nagany, im bardziej powinni oni górować cnotą i prowadzić kobiety swym przykładem. Mówię do chrześcijan, którzy z wiarą słuchają, że "mąż jest głową żony" (Ef 5,23). Mężowie więc mają prowadzić, żony zaś są towarzyszkami. Mąż musi się strzec, żeby swoim życiem nie iść tam, gdzie bałby się, żeby tam za nim nie poszła żona.18

A jednak wielu mężczyzn przyznaje sobie prawo do łagodniejszego oceniania swoich seksualnych przewinień.

Tym, którzy wyższość mężczyzny widzą jedynie w swobodzie grzeszenia - kiedy ogarnia nas lęk, żeby cudzołóstwo nie doprowadziło ich do zguby wiecznej - zwykliśmy stawiać przed oczy celibat duchownych. Wielu z nich porwano wbrew ich woli do dźwigania tego jarzma, a kiedy je przyjmą, niosą je, z Bożą pomocą, aż do właściwego celu. Mówimy wówczas: A jeżeli i was lud przymusi do poddania się temu jarzmu? Czy nie strzeglibyście w czystości przyjętego obowiązku, błagając Pana - niespodzianie dla samych siebie - o siły, o których przedtem nawet nie myśleliście? Tamtych jednak - powiadają - zaszczyt w tym utwierdza. Odpowiadam: A was jeszcze bardziej niech bojaźń miarkuje. Jeżeli bowiem liczni słudzy Boży przyjęli to, co nałożono na nich nagle i niespodziewanie, w nadziei, że w większym blasku zajaśnieją w Chrystusowym dziedzictwie - o ileż bardziej wy powinniście żyć powściągliwie i strzec się cudzołóstwa, lękając się już nie o to, że słabiej będziecie świecić w Królestwie Bożym, ale o to, żeby nie płonąć w ogniu wiecznym.19

Ojcze, uczysz jednoznacznie - zgodnie z nauką Chrystusa - że małżeństwo rozłącza tylko śmierć. Co wobec tego radzisz małżonkom skłóconym, małżeństwom w stanie rozpadu?

Łączy ich wspólny los, niech więc uznają z wiarą i pokorą, że również wspólne zło, wspólne doświadczenie, wspólna rana, wspólne uzdrowienie. Pojednanie małżonków, nawet jeśli zaistniało cudzołóstwo, to żadna hańba ani rzecz ponad siły. Nie wątpimy bowiem, że przez klucze Królestwa Niebieskiego dostępujemy odpuszczenia grzechów. Czy po to odpuszczono jej grzechy, żeby - rozwiedziona - nadal była nazywana cudzołożnicą? Nikt nie zakazuje powtórnego zejścia się, nawet prawo cywilne, które nie wie o tym, że przestępstwa zostały zmyte krwią Chrystusa. Albo przynajmniej niech się decydują na powściągliwość, ale niech nie wchodzą w inne związki cudzołożne.20

Może jeszcze dwa słowa, Ojcze, na temat czystości przedmałżeńskiej.

Do was się zwracam, nieżonaci, którzy przystępujecie już do Stołu Pańskiego, spożywacie Ciało Chrystusa i pijecie Jego Krew: Jeżeli zamierzacie się ożenić, strzeżcie samych siebie dla waszych żon. One powinny was znaleźć takimi, jakimi chcecie przyjąć je do siebie. Jaki młody człowiek nie chce poślubić czystej żony? A jeśli się żeni z dziewczyną, chce, żeby była nienaruszona. Szukasz nietkniętej, sam bądź nietknięty. Szukasz czystej, nie bądź nieczysty. To nie jest tak, że ona może, a ty nie możesz. Ponieważ ona może, wynika stąd, że to możliwe. Bóg prowadzi ją, aby mogła. A jeśli tak będziesz postępował, większą chwałę uzyskasz. Dlaczego większą? Jej pilnują rodzice i sama wstydliwość właściwa słabszej płci powstrzymuje. Wreszcie, ona boi się praw, których ty się nie boisz. Zatem będzie to bardziej chwalebne, jeśli dochowasz czystości. A dlatego jej dochowasz, że lękasz się Boga. Ona wielu innych rzeczy oprócz Boga musi się bać, ty boisz się samego tylko Boga. Ale Ten, którego ty się boisz, większy jest niż wszystko. Trzeba się Go bać w miejscu publicznym i na osobności. Idziesz - On cię widzi; wchodzisz do mieszkania - On cię widzi; jest jasno - On cię widzi; zgasiłeś światło - On cię widzi; wchodzisz do sypialni - On cię widzi; o czymś myślisz - On cię widzi. Jego się lękaj - Tego, który troszczy się o to, aby cię widzieć. Bądź czysty przynajmniej z bojaźni. A jeśli chcesz grzeszyć, spróbuj znaleźć takie miejsce, gdzie On ciebie nie będzie widział, i wtedy czyń co ci się podoba.21

Ojcze, moich współczesnych trzeba jeszcze przestrzec przed przystępowaniem do Komunii świętej, kiedy sumienie jest obciążone grzechem nieczystości.

Każdy niech postępuje według swego stanu, a każdego z was Bóg uczci. Zatem pamiętając o swoim stanie i zachowując złożone obietnice, przystępujcie do Ciała Pańskiego i do Krwi Pańskiej. Kto widzi, że od tego odbiega, niech nie przystępuje. Moja mowa niech raczej was skruszy. Niech radują się ci, którzy dochowują małżonkom tego, czego od nich wymagają. I ci, którzy zachowują całkowitą powściągliwość, jeśli ją ślubowali Bogu. Natomiast smutek ogarnia tych, którzy słyszą moje słowa: Niech nikt, kto nie zachowuje czystości, nie przystępuje do tego Chleba! I ja wolałbym ich nie mówić, ale co mam robić? Czy z lęku przed człowiekiem mam przestać mówić prawdę? Jeżeli więc ci słudzy nie boją się Pana, to czy ja też mam się Go nie lękać?22

PRZYPISY:

  1. [«]  De continentia, 24 (PL 40,365).
  2. [«]  Dz. cyt., 19 (PL 40,361).
  3. [«]  Dz. cyt., 28n (PL 40,369).
  4. [«]  Dz. cyt., 6n (PL 40,353).
  5. [«]  Dz. cyt., 8 (PL 40,354).
  6. [«]  Dz. cyt., 22n (PL 40,364).
  7. [«]  Sermo. 8,6 (PL 38,70).
  8. [«]  Sermo. 224,2 (PL 38,1094).
  9. [«]  De bono viduitatis, 8 (PL 40,434n).
  10. [«]  De sancta virginitate, 11 (PL 40,401).
  11. [«]  De bono viduitatis, 21 (PL 40,444).
  12. [«]  De continentia, 23 (PL 40,364).
  13. [«]  Dz. cyt., 25 (PL 40,366).
  14. [«]  De bono coniugali, 3 (PL 40,375).
  15. [«]  Dz. cyt., 5 (PL 40,376).
  16. [«]  De coniugiis ad ulterinis, lib. 1,2 (PL 40,453).
  17. [«]  Dz. cyt., lib. 2,3 (PL 40,472).
  18. [«]  Dz. cyt., 2,7 (PL 40,475).
  19. [«]  Dz. cyt., lib. 2,22 (PL 40,486).
  20. [«]  Dz. cyt., lib. 2,8 (PL 40,476).
  21. [«]  Sermo. 132,2 (PL 38,735n).
  22. [«]  Sermo. 132,2n (PL 38,736).

  NA POCZĄTEK ROZDZIAŁU  
POWRÓT NA STRONĘ GŁÓWNĄ POWRÓT DO MENU Biblioteka wirtualna Spis treści