O. Jacek Salij - "Rozpacz pokonana"

Mówi się, że każdy ksiądz głosi w życiu jedno jedyne kazanie. Osobiście odczuwam, jak gdyby temat mojego kazania nieco się zmienił. Początkowo głosiłem kazanie o miłości. Przede wszystkim o miłości Boga do człowieka. "Tak Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego nam dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne". Słowa te umieściłem na swoim obrazku prymicyjnym, a później powtarzałem je na ambonie i w rozmównicy klasztornej setki razy. Ze słów tych wyrastała, jak roślina z ziarna, radosna prawda, że "Królestwo Boże w was jest". Już teraz jest w nas Królestwo Boże!

Od pewnego czasu mówię ciągle o beznadziejnym uwikłaniu człowieka w grzech, o tym, że ciągle jeszcze nie jesteśmy w stanie nawet 'wyobrazić sobie, co to znaczy być naprawdę człowiekiem. Otóż rozpoznanie, przynajmniej częściowe, naszej rozpaczliwej sytuacji wydaje się konieczne, aby otworzyć się na Chrystusa Zbawcę. Jest On Synem Bożym, a więc ma moc sprawić rzecz po ludzku niemożliwą: przezwyciężyć nasze obiektywnie beznadziejne zagubienie, pomóc nam zrozumieć i odzyskać samych siebie i, co więcej, przemieniać nas światłem swojej Boskości.

Takie jest moje kazanie obecne. Jest ono chyba również kazaniem o miłości, ale wydaje mi się, że jest to mowa bardziej konkretna, bliższa prochu ziemi, w którym - poniżeni synowie Boży - się znaleźliśmy. Mowa ta jest syntezą niezliczonych rozmów, jakie prowadzę z moimi bliźnimi na tematy ostateczne.

Tak jak w każdym kazaniu, które się głosi po wielekroć, powracam nieustannie do. tych samych motywów. Nie ma innej metody wgłębiania się w tę prawdę, której nie da się posiąść, gdyż to ona ma nas wziąć w swe posiadanie. Po prostu trzeba się w nią wgłębiać coraz więcej, aby nas coraz bardziej ogarniała. Toteż monotonia, jaką Czytelnik może odczuć podczas lektury poniższych esejów, wyniknie zapewne nie tylko z winy autora. Będzie również wezwaniem, aby książkę tę czytać bez pośpiechu i w duchu rzetelnego otwierania się na Chrystusa - Syna Bożego.

Wszystko to dotyczy pierwszej części książki. Część drugą zdecydowałem się opublikować, gdyż za parę lat mogłaby mnie ogarnąć pokusa wydania osobnego tomu esejów, poświęconych odsłanianiu teologii obecnej w literaturze. Pokusy tej chciałbym uniknąć. Zbyt często cierpię z powodu dyletantyzmu nieteologów wypowiadających się na tematy teologiczne, żeby nie wyznaczyć sobie bodaj minimalnych granic których w swoim z kolei dyletantyzmie wolałbym nie przekraczać.

Boże Narodzenie 1982

  NA POCZĄTEK ROZDZIAŁU  
POWRÓT NA STRONĘ GŁÓWNĄ POWRÓT DO MENU Biblioteka wirtualna Spis treści