O. Jacek Salij - "Varia"

Kiedy ksiądz czytał Ewangelię, że jeśli ktoś chce być uczniem Pana Jezusa, to musi nieść swój krzyż, dziwnie mi się zrobiło. Przecież to chyba nie jest tak, że Pan Bóg lubi, kiedy ludzie cierpią?

Coś mi się wydaje, że ty nie rozróżniasz między krzyżem i cierpieniem.

A czy to nie jest tak, że człowiek niesie swój krzyż wtedy, kiedy spotka go jakaś choroba, cierpienie, nieszczęście w rodzinie, albo jakiś inny kłopot lub bieda?

I tak, i nie. Niesieniem krzyża staje się moje utrapienie dopiero wtedy, kiedy staram się je znosić cierpliwie i po Bożemu. Krzyż to jest takie znoszenie cierpienia, które mnie zbliża do Boga.

Ale wolno nam cierpienia unikać?

Nie tylko że wolno, ale powinniśmy go unikać, a przynajmniej je zmniejszać. Zarówno sobie, jak innym. Dlatego chodzimy do lekarza. Dlatego Kościół tak mocno przypomina nam o obowiązku miłosierdzia wobec ludzi, którzy znaleźli się w trudnej sytuacji. Dopiero kiedy jakiegoś cierpienia nie da się uniknąć, starajmy się przemieniać je w nasz krzyż. Czyli starajmy się tak je przyjmować, żeby to nas zbliżało do Boga.

Czy również męczeństwa za wiarę wolno nam unikać?

Oczywiście. Sam Pan Jezus uczył, że jeśli będą was prześladować w jednym mieście, uciekajcie do innego. Tylko jednego nam nie wolno: nie wolno nam wyprzeć się Pana Jezusa. Życie człowieka straciłoby sens, gdyby je ratować za cenę zdrady Pana Jezusa, który przecież jest naszym Najbliższym Przyjacielem.

Mam problem jeszcze z jednym zdaniem Pana Jezusa. On uczył: Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, bo bardziej trzeba się bać szkody na duszy. Jeśli mam być szczery, ja bardzo bym się bał takich, co zabijają ciało.

Dobrze, że starasz się być szczery wobec samego siebie. Ja też bardzo bym się bał takich ludzi. Strach w obliczu zagrożenia jest czymś naturalnym. Panu Jezusowi chodzi tylko o to, żeby się nie dać temu strachowi opanować. O to, żeby pod wpływem tego strachu nie zrobić czegoś, czego by się potem człowiek wstydził. A przede wszystkim chodzi o to, żeby nigdy, nawet pod wpływem jakiegoś strachu, nie zdradzić Pana Jezusa.

To chyba jednak nie takie proste: opanować strach!

Przede wszystkim o strachu nie trzeba za dużo myśleć. I nie trzeba wstydzić się tego, że strach odczuwasz. Trzeba tylko całą duszą wiedzieć, że Pan Jezus jest dla ciebie kimś Najbardziej Ukochanym. Jeśli ktoś bardzo mocno trzyma się Pana Jezusa, to na pewno nigdy Go nie zgubi. Wtedy nawet jeśli komuś przyjdzie cierpieć dla Niego, to nie tylko że wytrwa przy Nim, ale jeszcze będzie się z tego cieszył.

Trudno mi to sobie wyobrazić, żeby ktoś cieszył się z tego, że spotyka go coś złego.

Czytamy w Dziejach Apostolskich, że kiedy Apostołów ubiczowano za to, że głosili Ewangelię, oni wracając do domu cieszyli się z tego, że mogli cierpieć za wyznawanie Jezusa.

Ja jednak wolę nasze czasy, kiedy nam męczeństwo za wiarę nie grozi.

Oczywiście, że to lepiej, kiedy nikt za swoją wiarę nie jest prześladowany. Jednak również w naszych czasach wielu chrześcijan oddało życie za Chrystusa. Ale to za duży temat i teraz go zostawmy. Wspomnę jeszcze tylko o tym, że również w krajach pełnej wolności religijnej kogoś może spotkać jakieś prześladowanie za wiarę.

Jak to?

Na przykład ktoś może śmiać się z ciebie, że jesteś katolikiem, albo szydzić, że chodzisz do kościoła, że się modlisz, że nosisz medalik. Czasem przychodzi jakaś moda niezgodna z Bożym przykazaniem - i jeśli nie będziesz chciał przyłączyć się do kolegów pijących alkohol, itp., to ktoś może powiedzieć o tobie, że jesteś świętoszek albo maminsynek, albo coś w tym rodzaju. Jeśli wtedy wiesz swoje, nie wstydzisz się swojej wiary i trzymasz się mocno nauki Pana Jezusa, wtedy stajesz się odrobineczkę podobny do świętych męczenników.

Z tego wynika, że również nam nie wolno szydzić z ludzi innej wiary ani znęcać się nad dziećmi, które są inne niż zwyczajne dzieci.

Święta racja! Widzę, że się świetnie zrozumieliśmy!

  NA POCZĄTEK ROZDZIAŁU  
POWRÓT NA STRONĘ GŁÓWNĄ POWRÓT DO MENU Biblioteka wirtualna Spis treści