Ks. Jan Krokos - "Argumenty za aborcją?"

W dyskusji o prawnej ochronie dziecka poczętego pada często następujący argument: Kościół, opowiadając się za prawną ochroną nie narodzonych, dąży do narzucenia, pod sankcją prawa karnego, swych norm moralnych, także niekatolikom.

Warto się bliżej przyjrzeć temu argumentowi, a ściślej: dwom zarzutom, jakie kryją się w powyższym sformułowaniu.

ZARZUT I - Kościół opowiadając się za prawną ochroną nie narodzonych, dąży do narzucenia swych norm moralnych, także niekatolikom.

  1. Zakłada się tu - i słusznie - że Kościół głosi określone normy moralne i zasady postępowania, zobowiązując swych wiernych do ich przestrzegania. By rozwiązać nasz dylemat, trzeba się zastanowić, jaka jest natura tych norm. Wydaje się, iż nie trzeba nikogo przekonywać, że Kościół głosi takie normy, które są normami religijnymi, tzn. które mają swe uzasadnienie w wierze katolickiej. W wierze katolickiej i tylko w wierze ma uzasadnienie np. nakaz uczestnictwa we Mszy świętej w niedziele i święta nakazane. Uzasadnienie to wynika bowiem (zasadniczo) z wiary w Bóstwo Jezusa Chrystusa i w rzeczywistość sakramentalną Eucharystii.

    Pytajmy jednak dalej: Czy wśród norm, głoszonych przez Kościół, będących normami moralnymi lub prawnymi, są takie, których dostateczne (wystarczające) uzasadnienie przedmiotowe (obiektywne) nie wypływa lub nie musi wypływać z wiary? Twierdzę, że tak. Np. norma "nie kradnij" ma (też) dostateczne pozareligijne uzasadnienie, a cywilne prawo małżeńskie czy rodzinne nie tylko ma niektóre przepisy takie same lub podobne jak prawo kanoniczne, lecz i takie samo lub podobne ich uzasadnienie.

    A zatem nie można a priori twierdzić, że jakaś norma moralna czy przepis prawny Kościoła nie ma dostatecznego uzasadnienia poza wiarą.

  2. Biorąc to pod uwagę, niewątpliwie można by mówić o narzucaniu niekatolikom religijnych norm etycznych czy kościelnych norm prawnych w przypadku norm, mających dostateczne uzasadnienie przedmiotowe jedynie w wierze. Poznanie tej normy i jej uzasadnienie zakłada bowiem z konieczności wiarę religijną.

    Inaczej ma się sprawa z normami posiadającymi poza wiarą dostateczne uzasadnienie przedmiotowe, które trzeba odróżnić od uzasadnienia subiektywnego i akceptowalności danej normy. Do poznania tych norm wystarczają bowiem naturalne zdolności poznawcze. Wobec nich katolicy i niekatolicy znajdują się na tej samej płaszczyźnie. I tak np. dostatecznym przedmiotowym uzasadnieniem normy "nie kradnij" jest niesprawiedliwe pozbawienie kogoś jakiegoś dobra przez kogoś drugiego. Zaś ani ta norma, ani jej uzasadnienie nie domagają się wiary jako swego fundamentu. W tym wypadku nie można więc mówić o narzucaniu komuś religijnych norm moralnych czy prawnych.

    Na marginesie zauważmy, że jeśli Kościół, a więc pasterze Kościoła wraz z wiernymi, czy wierni świeccy we własnym imieniu proponują uregulowanie jakiegoś problemu przez prawo świeckie, to czynią to z tej racji, iż są obywatelami danego państwa lub członkami danej społeczności świeckiej.

    Z powyższych racji ani norma ogólna "nie zabijaj", ani jej uszczegółowienie odnośnie do nie narodzonych nie jest normą sensu stricto religijną, co wykazywano wielokrotnie w dyskusji o prawnej ochronie dziecka poczętego. Stąd w tym wypadku zarzut narzucania przez Kościół religijnej normy moralnej osobom inaczej - lub niewierzącym jest bezpodstawny.

ZARZUT II - W przypadku prawnej ochrony dziecka poczętego Kościół chce (czy chce się) egzekwować zachowanie normy moralnej pod sankcją prawa karnego.

W jakich wypadkach wkracza, a raczej powinno wkraczać prawo karne? - oto podstawowe pytanie, jakie trzeba sobie tu postawić. Odpowiedź na nie jest istotna. To, czy dana sytuacja podpada pod prawo karne (niekoniecznie państwowe), można rozstrzygnąć bowiem jedynie znając naturę tego prawa, a drogę do poznania jej otwiera powyższe pytanie. Nie wchodząc w teorie kary i prawa karnego, możemy na nie odpowiedzieć po prostu: gdy ktoś niesprawiedliwie pozbawia kogoś jakiegoś dobra.

Czy taka sytuacja zachodzi w przypadku aborcji? Nie, jeśli "to coś", co się poczęło, nie jest człowiekiem. Tak, jeśli człowiekiem jest- pozbawia się go bowiem życia, fundamentalnego dobra każdego człowieka, i to niesprawiedliwie. Dobra fundamentalnego, bo pozbawiając człowieka życia unicestwia się go w wymiarze ziemskim i tym samym pozbawia się go wszystkich innych dóbr. Niesprawiedliwie, bo nie ma w nim żadnej winy, uzasadniającej odebranie mu życia.

Nie powtarzamy tu argumentów za człowieczeństwem poczętego życia w łonie ludzkich matek. Jedynie pokazujemy, że prawna ochrona poczętego życia ludzkiego (człowieka) z natury samego prawa karnego pod to prawo podpada.

By uniknąć nieporozumień należy dodać, że powyższe stwierdzenie nie przesądza o kształcie przepisów prawa w tej materii. Nie twierdzę też, jakoby prawo karne było jedynym czy choćby podstawowym działaniem, jakie należy podjąć, przeciwstawiając się złu aborcji.

  NA POCZĄTEK ROZDZIAŁU  
POWRÓT NA STRONĘ GŁÓWNĄ POWRÓT DO MENU Biblioteka wirtualna Spis treści