Ks. Jan Krokos - "O prawdzie i wolności"

O prawdzie powiedzieliśmy, że jest zgodnością (adaequatio) między bytem a intelektem, zgodnością, która zachodzi w obie strony. Zachodzi ona dlatego, że zarówno byt, jak i wynik poznawczej aktywności intelektu41 , są (czy mogą być) prawdziwe. 0 ile jednak byt zawsze jest prawdziwy, bo jest czymś i jako taki może być poznany, to wynik poznania jedynie bywa prawdziwy, bo nie zawsze jest zgodny z bytem, będącym przedmiotem poznania. Jeśli się pamięta, że prawda ontyczna (byt) jest warunkiem możliwości prawdy poznawczej, pluralizm bytów nie pozwala mówić o prawdzie totalnej, ani w sensie ontycznym, ani też poznawczym, lecz o pluralizmie prawd. Co prawda posługując się abstrakcją czy ideacją możemy mówić o prawdzie jako takiej, lecz będzie to mowa jedynie o ogólnej idei prawdy jako owej szczególnej zgodności lub o pojęciu prawdy42 .Z pojęciem prawdy totalnej spotykamy się u Hegla. Jest ono jednak zależne od jego koncepcji Absolutu, który, jest całościowością i jako całość jest nieskończonym życiem, procesem samorozwoju. Tak pojmowany Absolut jest przedmiotem filozofii, która zajmuje się prawdą. Nic zatem dziwnego, że dla Hegla prawda o Absolucie, który jest całościowością, jest także całością. Nie znaczy to jednak, iż umysł ludzki jest posiadaczem owej prawdy jako całości. On jedynie staje się jej uczestnikiem, uczestnikiem samowiedzy Absolutu.

Ale idea prawdy totalnej przybiera i inną postać. Leży ona m.in. u podstaw współczesnego fundamentalizmu, ale i współczesnej fobii antyfundamentalistycznej. Grupy fundamentalistyczne budują bowiem swoją ideologię na dość wąskim zakresie prawd43 , utrzymując, iż w zasadzie wystarczają one do całościowego zinterpretowania świata44 . Antyfundamentaliści zaś atakując jako fundamentalizm wszelkie obstawanie przy swoich poglądach i wszelkie mocne twierdzenie o czymś, w istocie wychodzą z tych samych przeświadczeń, sami popadając w sceptycyzm i relatywizm. Fundamentalizm i wojujący antyfundamentalizm wyrasta ostatecznie z monizmu ontycznego, a co za tym idzie - i poznawczego, monizmu, który zapoznaje pluralizm bytowy i pluralizm poznawczy, przejawiający się w różnorodności i aspektowości poznania45 . W fundamentalizmie, ale i w antyfundamentalizmie, występuje pomieszanie absolutyzmu prawdy z czymś, co można by nazwać totalizmem prawdy, a co ukrywa się w przeświadczeniu, iż ktoś, kto twierdzi, że posiada prawdę, zna prawdę o wszystkim.

Z idei prawdy totalnej wyrasta z kolei totalizm języka, który przejawia się w jednoznacznym traktowaniu wszelkich wypowiedzi, niezależnie od ich charakteru i kontekstu językowego oraz pozajęzykowego, a także w dążeniu do oddania pełnej prawdy o przedmiocie w krótkim sformułowaniu, które nie domagałoby się już dalszych wyjaśnień. Ileż nieporozumień wyrasta z nieuwzględniania wieloznaczności wyrazów, form wypowiedzi, gatunków literackich, funkcji języka, wreszcie okoliczności wypowiedzi.

Tymczasem prawda ontyczna, a co za tym idzie - i prawda poznawcza, z samej swej natury nie może być prawdą totalną, gdyż rzeczywistości nie da się sprowadzić ani do jednego bytu, ani do jednego jego rodzaju, a co za tym idzie - oddać jednym słowem, jednym wyrażeniem językowym. Wszelkie monizmy popadają ostatecznie w sprzeczność. Czym innym jest bowiem Bóg a czym innym świat, czym innym kwiat a czym innym barwa tego kwiatu, czym innym określony przedmiot a czym innym poznanie tego przedmiotu, czym innym poznanie a czym innym działanie, czym innym nauka a czym innym sztuka itd. Nic zatem dziwnego, iż człowiek we wszystkich obszarach rzeczywistości poszukuje prawdy, pragnąc dowiedzieć się, jak się rzeczy mają. Stąd mówi się o prawdzie naukowej, potocznej, religijnej, moralnej, a także o prawdzie w literaturze i sztuce, mając na myśli nie tylko różnorodność przedmiotu, o którym się czegoś dowiadujemy, lecz także różnorodność sposobu zdobycia informacji o tym przedmiocie.

Poza tym - w zasadzie46 - wszelkie przedmioty poznania odznaczają się - jak by to powiedział Ingarden - transcendencją pełni bytu, która polega na tym, iż nie da się poznawczo wyczerpać bogactwa całej treści przedmiotu poznawanego ani w jednym akcie poznawczym, ani w skończonej mnogości takich aktów47 . A skoro tak, to wiedza ludzka jest nieadekwatna. Dotyczy jedynie określonych przedmiotów i ich aspektów, wydobywając jedynie coś z całego ich bogactwa.

Zdawali sobie z tego sprawę starożytni myśliciele greccy, nazywając siebie filozofami, tzn. miłośnikami mądrości. Pitagoras, który pierwszy miał siebie tak nazwać, następująco wyjaśnia to w rozmowie z tyranem Fliuntu, Leonem: żaden człowiek nie jest mądry, mądry jest tylko Bóg; stąd człowiek może być tylko miłośnikiem mądrości (φιλόσοφος - philosophos)48 , a więc kimś kto, jedynie dąży do takiej wiedzy, jaką posiadają bogowie.

Taki stan rzeczy ma jednak swą podstawę nie tylko w pluralizmie bytów i bogactwie ich treści, lecz także w naturze ludzkiego poznania, którego wynikiem jest wiedza. Poznanie ludzkie jest bowiem aspektywne: ujmuje swój przedmiot od jakiejś "strony", z jakiegoś punktu widzenia. O przebiśniegach, stojących przede mną w wazoniku, mogę powiedzieć prawdziwie zarówno, że są białe, mając na myśli barwę ich kwiatów, jak i że główki mają pochylone. Jeszcze inaczej opisze je malarz, odkrywając odcienie, których ja nie zauważam albo zauważając nie potrafię nazwać. Botanik zaś poda ich łacińską nazwę, wyjaśni budowę, zaliczy do rodziny amarylkowatych, powie, że jest to roślina cebulkowa itp. I wszystkie te wypowiedzi będą prawdziwe, będą wypowiedziami o tym samym przedmiocie, jednak o różnych jego stronach.

Mówiąc o aspektywności poznania, trzeba zatem podkreślić trzy sprawy:

  1. Aspektywność jest właściwością. każdego ludzkiego poznania; znaczy to, że każdy akt poznawczy (a także ich sekwencja) jest zdolny do ujęcia tylko określonych treści przedmiotowych: wąchając mogę poznać jedynie zapach czegoś, a nie np. smak czy barwę; aby poznać barwę czegoś, muszę na to coś spojrzeć, a jedynie smakując mogę poznać jego smak, choć jeden i ten sam przedmiot może mieć jednocześnie określoną barwę, smak i zapach.

  2. Złożoność i bogactwo treściowe przedmiotu poznania pozwalają poznawczo ująć jedynie coś w pełni, jaką stanowi sam ów przedmiot, jakąś jego "stronę".

  3. Wybór aspektu poznania zależy od poznającego, od jego zainteresowań. Nie jest jednak dowolny. Ograniczają go z jednej strony zdolności poznawcze samego poznającego, z drugiej zaś - posiadanie przez przedmiot określonych "stron" (nie mogę poznać barwy czegoś, co - jak np. liczba - barwy nie posiada) oraz okoliczności poznawania.

A zatem gdy pytamy o prawdziwość naszej wiedzy, uzyskanej dzięki poznaniu, wiedzy, która zazwyczaj jest utrwalona w języku, musimy dokładnie wiedzieć nie tylko, jakiego przedmiotu ta wiedza się tyczy, lecz także, jakiej jego strony, jakiego aspektu. Trzeba po prostu nasz wynik poznania odnieść do tego aspektu przedmiotu, jaki został ujęty w poznaniu. Stąd Antoni B. Stępień powie, że warunkiem rozpatrywania jakiegokolwiek zdania jako wyrażenia prawdziwego lub fałszywego jest uprzednie zrelatywizowanie go do określonego aspektu, przy czym - zaznacza - iż taka relatywizacja nie ma nic wspólnego z relatywizmem teoriopoznawczym. Ten bowiem głosi, że prawdziwość zdania zależy od tego, kto je wygłasza i w jakich okolicznościach, a nie jedynie od relacji zachodzącej między sensem tego zdania a faktycznym stanem rzeczy, do którego się ono odnosi49 .

Pluralizm bytów i aspektywność poznania pozwalają zrozumieć, dlaczego w wypadku takiego podmiotu poznającego, jakim jest człowiek, mamy do czynienia z wielością prawd. Wiedza ludzka, a ściślej - wiedza poszczególnego człowieka jest bowiem zakresowo ograniczona do wycinka rzeczywistości i to ujętej jeszcze z określonej strony, w zależności od typów aktów poznawczych, jakimi się posłużył. Od tego natomiast, w jaki sposób owe akty spełnił, zależy jakość uzyskanej wiedzy. Poznawać bowiem można coś mimochodem, przy okazji, a można poznawać z uwagą, czyniąc poznawanie centralnym aktem mojej świadomości w określonym czasie. Można poznawać coś pobieżnie, uchwytując jedynie to, co się samo narzuca, powierzchownie, a można poznawać coś dogłębnie, wkładając wiele trudu w dotarciu do głębszych warstw przedmiotu. Z tej racji możemy mówić o stopniach wiedzy, nigdy jednak nie możemy zasadnie mówić o stopniowaniu prawdy

PRZYPISY:

  1. [«]  Takie sformułowanie jest oczywiście pewnym uproszczeniem. Niemniej jest ono poprawne, jeśli się zważy, że nie istnieje poznanie ludzkie, które nie byłoby poznaniem intelektualnym. Nawet w poznaniu zmysłowym jest obecny moment intelektualny.
  2. [«]  Można by i tu pokazać, jak reguły słowotwórcze odbijają tę własność ludzkiej aktywności poznawczej, polegającej na przejściu od ujęcia własności czegoś do utworzenia tzw. pojęcia oderwanego. Z racji merytorycznych uczynimy to przy omawianiu wolności.
  3. [«]  Inna sprawa, czy wszystkie one są prawdami.
  4. [«]  W tym sensie wszystkie ideologie są fundamentalistyczne.
  5. [«]  Od fundamentalizmów kulturowych, będących ideologiami (te mamy tu przede wszystkim na uwadze), trzeba odróżnić tzw. fundamentalizm (i antyfundamentalizm) epistemologiczny (przez niektórych - dla odróżnienia - nazywany fundacjonalizmem). Niemniej i tu problem prawdy jest kluczowy. Por. A. Bronk, Fundamentalizm i antyfundamentalizm, w: Filozofować dziś. Z badań nad filozofią najnowszą, red. A. Bronk, Lublin 1995, 39-73.
  6. [«]  Piszemy "w zasadzie", gdyż uważa się, iż tzw. pierwotne jakości idealne i niektóre przedmioty intencjonalne mogą być poznane adekwatnie.
  7. [«]  R. Ingarden, Spór o istnienie świata, Warszawa 1973, t. II, cz.1, 208 n.
  8. [«]  Diogenes Laertios, Żywoty i poglądy słynnych filozofów, Warszawa 1984,12.
  9. [«]  A.B. Stępień, O metodzie teorii poznania. Rozważania wstępne, Lublin 1966, 25.

  NA POCZĄTEK ROZDZIAŁU  
POWRÓT NA STRONĘ GŁÓWNĄ POWRÓT DO MENU Biblioteka wirtualna Spis treści