Ks. Jan Krokos - "O prawdzie i wolności"

Gdy już zdajemy sobie sprawę, co to jest prawda, gdy poznaliśmy jej właściwości, gdy uchwyciliśmy genetyczną zależność prawdy poznawczej od aktów poznania, rodzi się pytanie o poznawalność prawdy. Ze względu na ontyczne i poznawcze pojęcie prawdy rozpada się ono na dwa pytania: o fakt poznania czegoś, w tym szczególnie świata realnego, oraz o to, czy możemy poznać, że poznając coś osiągnęliśmy wiedzę (mniemanie prawdziwe). Pozytywną odpowiedź na pierwsze pytanie dał już każdy, kto sięgnął choćby po tę książkę. Przystąpienie do czytania czegoś, słuchania czy oglądania zakłada, iż jesteśmy przeświadczeni, że przynajmniej niekiedy, co nie znaczy że rzadko, uzyskujemy rzetelną informację o czymś, czyli że faktycznie coś poznajemy. Inaczej nasze postępowanie nie miałoby racji. Nie miałyby racji istnienia informacje na dworcach, informacje turystyczne i telefoniczne, gdyby informowany nie był w stanie poznać przekazywanej informacji: jej warstwy dźwiękowej czy fizycznego zapisu, jej warstwy znaczeniowej oraz przedmiotu (stanu rzeczy), na który zasłyszane dźwięki czy dojrzane zapisy wskazują dzięki znaczeniu. Wydaje się, iż właśnie dialog jest miejscem szczególnie wyrazistego ujawniania się poznania i prawdy. Warunkiem zaistnienia dialogu jest bowiem rzetelne (a więc prawdziwe) poznanie

  1. dźwięków czy napisów, które są przedmiotami fizycznymi, transcendentnymi wobec mojej świadomości, oraz
  2. znaczeń słów czy wyrazów i sensów zdań, które są przywiązane do brzmień lub napisów. Niekiedy też w dialogu występuje
  3. poznanie i rozpoznanie przedmiotu (także fizycznego, choć nie tylko), na który wskazują użyte terminy dzięki ich znaczeniu.

W dialogu też poznajemy, że poznajemy prawdziwie. Gdy powiem do kogoś "podaj mi czerwone pióro" i faktycznie to pióro dostanę, to nie tylko nastąpiło prawdziwe poznanie warstwy dźwiękowej i znaczeniowej mojej wypowiedzi przez mego rozmówcę oraz poznanie przez niego przedmiotu, o który mi chodziło, lecz także ja sam poznałem prawdziwie, że wydobyte przeze mnie dźwięki były tymi właśnie, do których jest przywiązany sens zdania rozkazującego "podaj mi czerwone pióro". Gdyby tak nie było, gdyby moje poznanie dźwięków mojej mowy nie było zasadniczo możliwe, nie byłaby możliwa korekta mojej wypowiedzi w jej warstwie brzmieniowej ze względu na jej nieprzystawalność do sensu, który zamierzałem zakomunikować. Tymczasem taka korekta jest faktem. Zdarza się bowiem, iż poprawiam brzmienie swojej wypowiedzi, jeśli dostrzegam, iż wydobyte przeze mnie dźwięki nie pozwalają zidentyfikować zna ku, o który mi w danym wypadku chodzi, a co za tym idzie - i przywiązanego doń znaczenia. W analizowanym przykładzie oprócz dźwięków własnej mowy, które jako przedmioty fizyczne należą do świata transcendentnego, występuje prawdziwe poznanie podanego mi przedmiotu i rozpoznanie w nim czerwonego pióra, o które prosiłem. Inaczej nie przyjąłbym tego przedmiotu, lecz bym powiedział: "to nie jest pióro" lub "to nie jest to pióro" i wyjaśnił, jak pióro wygląda lub o które pióro mi chodzi.

Wydaje się, iż przywołany tu przykład dialogu pokazuje niezasadność agnostycyzmu, który opowiada się za niepoznawalnością rzeczywistości transcendentnej lub za niepoznawalnością prawdziwości poznania, oraz sceptycyzmu, który negując możliwość poznania prawdy w sensie zgodności z rzeczywistością, każe powstrzymywać się od wydawania jakichkolwiek sądów o niej. Nie sposób się tu bliżej zająć tymi stanowiskami. Ich obecność w całej historii filozofii i uwikłanie w rozmaite kierunki filozoficzne, nie będące prima facie agnostycznymi lub sceptycznymi, sprawia, iż istnieje wiele odmian obu stanowisk. Agnostycyzm powszechny, głoszący niepoznawalność czegokolwiek, faktycznie nie występuje, a rozumiany ściśle prowadziłby do sprzeczności. Natomiast spotyka się agnostycyzm częściowy, kwestionujący poznawalność określonych kategorii przedmiotów. Podobnie ma się sprawa ze sceptycyzmem, który w swej czystej postaci nie głosi niepoznawalności czegokolwiek, lecz nierozstrzygalność problemu poznania prawdy. Radykalny i powszechny sceptycyzm, podważający wszelkie poznanie, wikła się w sprzeczności. Gdy zaś idzie o sceptycyzmy częściowe, nie da się ich potraktować en bloc.

W każdym razie, to co jest ważne dla naszego tematu, a co - jak sądzę - udało się nam unaocznić, to niezasadność generalnego kwestionowania

  1. możliwości poznania czegoś,
  2. możliwości poznania prawdy,
  3. możliwości prawdziwego poznania rzeczywistości transcendentnej (obiektywnej) - oraz że te możliwości przynajmniej niekiedy się realizują.

  NA POCZĄTEK ROZDZIAŁU  
POWRÓT NA STRONĘ GŁÓWNĄ POWRÓT DO MENU Biblioteka wirtualna Spis treści