Ks. Jan Krokos - "O prawdzie i wolności"

Analiza doświadczenia wolności pozwoliła nam wprowadzić rozróżnienie między wolną wolą, przypadkowymi wolnościami habitualnymi i wolnością aktualną. Choć twierdzimy, że i wolność jako stała (wolna wola) lub względnie stała (wolności habitualne) cecha człowieka jest nam dana bezpośrednio, nie ona się nam pierwotnie narzuca, lecz wolność aktualna.

Wolność aktualną napotykamy w czynie, w owym actus humanus, który trzeba odróżnić od actus hominis. Choć użyta tu terminologia, zaczerpnięta z licznych podręczników etyki i teologii moralnej, sama z siebie nie wyjaśnia różnicy, o którą tu chodzi, jednak wyraźnie na nią wskazuje. A różnicę tę dostrzegamy, doświadczając siebie samego. Doświadczamy bowiem niekiedy, że "działamy", to znów - że "coś się w nas dzieje". Świadectwo języka jest tu znowu pouczające. W pierwszym przypadku mamy do czynienia ze stroną czynną czasownika "działać", wskazującą, że określony podmiot (ja) jest sprawcą danej czynności. W drugim zaś - forma zwrotna czasownika "dziać się" użyta jest w stronie biernej, przez co nie zostaje wskazana osoba lub rzecz, która daną czynność wykonywa. Innymi słowy, doświadczamy zarówno, że sami jesteśmy sprawcami jakichś działań, tzn. że coś czynimy (stąd mowa o "czynie"), jak i że z nami czy w nas dzieje się coś "mimo naszej woli", a niekiedy nawet "wbrew woli", coś, czego my nie czujemy i nie jesteśmy sprawcami. Actus humanus (działanie ludzkie) zarezerwowano na oznaczenie czynu, którego ja-człowiek jestem sprawcą. Actus hominis (działanie człowieka) - na oznaczenie tych wszystkich "uczynnień", jak by powiedział kard. Karol Wojtyła, w których człowiek "jako konkretne «ja» nie jest czynny, w którym nie przeżywa jako «ja» swej sprawczości"29 .

Tak oto podjęty przez nas problem dotyka szerokiego zagadnienia czynu. Dla naszych rozważań ważne jest zdać sobie sprawę, że świadomość i wolność właśnie są momentami odróżniającymi czyn od uczynnienia. Uczynnienia bowiem, takie jak choćby bicie mego serca, procesy chemiczne zachodzące w moim organizmie, ale i przejęzyczenie, z którego nie zdaję sobie sprawy, nie tylko że dokonują się bez mojej woli, lecz same w sobie są nieświadome. Ani świadomość, ani moje chcenie ich nie budują, co nie znaczy, że nie mogę ich sobie uświadomić, jednakże jedynie dokonując specjalnego aktu poznania, całkowicie odrębnego od poznawanego uczynnienia. Inaczej jest z czynem. Do jego własności należy bycie wolnym i świadomym, co wynika z faktu, że sprawcą czynu może być tylko osoba. Ta bowiem jedynie jest obdarzona świadomością30 i wolnością.

Gdy w tej chwili formułuję te słowa, to czyn, który aktualnie spełniam: pisanie, jest nie tylko czynnością wolną (piszę tę książkę, bo tego chcę), lecz także świadomą (w moim pisaniu moment świadomości jest integralnie obecny, co sprawia, iż pisząc, wiem "że piszę" i "co piszę", bez konieczności dokonywania nowych, specjalnych aktów poznawczych). Oba te momenty, każdy w inny sposób, pozwalają mi panować (pan-ować = być panem) nad moim czynem: wolność (wola) - nad jego istnieniem (zaistnieniem i trwaniem), świadomość - nad jego kształtem. Wydaje się, że dobrze oddamy rzeczywistość czynu, jeśli powiemy, że świadomość czuwa nad tym, by mój czyn był tym oto czynem (by to moje pisanie było "pisaniem o prawdzie i wolności", a nie np. dowolnym przepisywaniem wyrazów ze słownika). Aby jednak ów czyn zaistniał i przez jakiś czas nie przestał być spełniany, trzeba, bym go chciał, pozwalając tym samym ujawnić się mojej wolności.

Uważny czytelnik zapewne zauważył, iż w problematyce czynu trudno było nam się ograniczyć do pojęcia wolności. Obok niego pojawiło się pojęcie woli i chcenia. Świadczyłoby to, że i w tym wypadku wolność ujawnia się jedynie jako własność czegoś, nie zaś jako coś samodzielnego. Pamiętając, że wolność odsłoniła się nam jako niezależność i otwarcie, stawiamy pytanie o "miejsce" wolności w czynie.

Nie miejsce tu, by przedstawić pełną strukturę czynu. Nam wystarczy zauważyć, iż czyn jest wolny dlatego, że jest chciany, choć chciany być nie musi. Właśnie chcenie tego, "co mogę, ale nie muszę", ukonkretniające się w decyzji (wybór zaś zakłada decyzję), sprawiają zaistnienie tego oto czynu i jego spełnianie się aż po spełnienie. Żaden czyn zainicjowany przez wolną decyzję, nie rozwija się niejako "siłą bezwładności", jak ciało w ruchu jednostajnym, lecz musi być ciągle podtrzymywany tym samym chceniem, które motywowało podjęcie określonej decyzji. A zatem chcenie leży nie tylko u początku czynu, lecz przenika go całego31 . Dlatego też możemy zasadnie mówić o wolności czynu, jako że nie co innego, ale właśnie chcenie jest wolne ze swej istoty.

Chcenie jest zaś zawsze czyimś chceniem. Akt chcenia wytryskuje ze swego podmiotu i jest skierowany ku jakiemuś przedmiotowi, ku czemuś, czego chcę. Abym mógł czegoś chcieć, to coś musi być obecne w polu mojej świadomości - i tu wolność spotyka się z prawdą. Abym zaś mógł chcieć, muszę jako podmiot określonych aktów chcenia być wyposażony w zdolność chcenia. Stąd obok poszczególnych aktów chcenia wskazuje się na samą ową zdolność, którą zwykło się nazywać wolą. Wola, jako zdolność spełnienia aktów chcenia, jest wolna potencjalnie, dzięki czemu i o całym podmiocie, wyposażonym w wolę, możemy powiedzieć, że jest wolny. Ta związana z wolą wolność potencjalna podmiotu uaktualnia się w poszczególnych aktach chcenia tego, "co mogę, ale nie muszę".

Związek między wolną wolą a poszczególnymi aktami stanie się jaśniejszy, jeśli odwołamy się do możności i urzeczywistnienia. Według św. Tomasza z Akwinu każda rzecz, obojętnie czy materialna, czy duchowa, jest ukonstytuowana właśnie z tych dwóch czynników. Możność (potentia) to realna moc tkwiąca w rzeczach, (a nie jedynie możliwość), moc stania się czymś, czym się jeszcze nie jest. Gdy zaś się tym czymś staje, powiemy, że się urzeczywistnia (uaktualnia). Urzeczywistnienie (actus) jest zatem elementem, który współgra i współistnieje z możnością, jak skutek z przyczyną. Aby zatem mogły być spełniane akty chcenia, podmiot owych aktów musi mieć możność ich spełnienia. Wola jest właśnie taką możnością. Podobnie, jak intelekt, wola jest władzą umysłową osoby, czyli taką jej zdolnością (właściwością), która pozwala tej osobie spełniać odpowiednie akty, czyny; innymi słowy: pozwala się czynom urzeczywistnić32 . Urzeczywistnienie się czynów wolnych, tzn. chcianych, wymaga, aby i wola była wolna, czyli niezależna i otwarta.

Czyn jest bowiem wolny tylko dlatego, iż jest chciany przez człowieka (szerzej - osobę), obdarzonego wolną wolą. O ile jednak o człowieku mówimy, że jest wolny, bo ma wolną wolę, o woli zaś, że jest wolna, bo może chcieć czegoś, ale nie musi, o tyle o czynie - że jest wolny, bo jest lub był chciany przez swego sprawcę.

To, że człowiek jest obdarzony wolną wolą i w tym sensie jest wolny, ma daleko idące konsekwencje, na które trzeba tu przynajmniej wskazać. Osoba ludzka jako podmiot czynów, które "chcę" uczynić, choć "nie muszę", ujawnia się jako ich sprawca za nie odpowiedzialny. Nie jest więc podmiotem do końca zdeterminowanym, lecz determinującym czyn, a tym samym siebie. "Kiedy chcę czegokolwiek, wówczas równocześnie stanowię o sobie" - napisał kard. Wojtyła33 , a jeśli tak, to dzięki wolnej woli nie tylko jestem wolny czyniąc to lub tamto, lecz i jestem wolny, kształtując siebie. Stąd mowa o autodeterminizmie osoby i - konsekwentnie - jej odpowiedzialności za czyn i za siebie.

W naszych rozważaniach niemal niepostrzeżenie przeszliśmy od wolności, manifestującej się w prostym chceniu tego, co mogę, ale nie muszę, do autodeterminizmu, będącego ukoronowaniem wolności. Wydaje się, że to niepostrzeżone przejście samo mówi nam coś o wolności czynu. U jego podstaw jest wolność chcenia, która umożliwia wolny wybór. Ten zaś - wolną decyzję, determinującą mój wolny czyn. Spełniając zaś go, w wolności sam siebie określam, czyli - autodeterminuję. Błędem byłoby jednak sądzić, że autodeterminacja zaczyna się dopiero po spełnieniu czynu. Chcenie, wybór, decyzja nie są pierwsze w sensie czasowym, lecz są "warstwami" kolejno fundującymi urzeczywistnienie się czynu i same są czynem. Autodeterminuję się już chcąc czegokolwiek, bo już to samo, że chcę, jest następstwem mojego wyboru i decyzji.

PRZYPISY:

  1. [«]  Kard. K. Wojtyła, Osoba i czyn, Kraków 1969, 71.
  2. [«]  Kontynuatorzy myśli św. Tomasza nie zgodziliby się na takie sformułowanie. Zamiast o świadomości mówiliby o rozumności. Rozum i świadomość nie są tym samym. Nie miejsce tu jednak na podjęcie tego tematu, natomiast wydaje się, iż dla czytelnika nie wprowadzonego w to zagadnienie, sformułowanie, którym się posłużyliśmy będzie jaśniejsze.
  3. [«]  Rozumieli to doskonale teologowie chrześcijańscy, od Ojców Kościoła począwszy, podejmujący problem stworzenia świata. Dostrzegali konieczność ustawicznego podtrzymywania go w bycie przez Pierwszą Przyczynę (Stwórcę) - conservatio rerum lub creatio continua. Twierdzili przy tym - choć nie wszyscy - iż nie jest tu konieczny nowy akt Boży, lecz wystarczy, aby pierwotne stwórcze działanie trwało.
  4. [«]  Por. S. Swieżawski, Wstęp do kwestii 77, w: św. Tomasz z Akwinu, Traktat o człowieku. Summa teologiczna 2,75-89, Poznań 1956, 154-163; tenże, Święty Tomasz, 51.
  5. [«]  Kard. K. Wojtyła, dz. cyt.,113.

  NA POCZĄTEK ROZDZIAŁU  
POWRÓT NA STRONĘ GŁÓWNĄ POWRÓT DO MENU Biblioteka wirtualna Spis treści