Ks. Jan Krokos - "O prawdzie i wolności"

Na koniec pozostała nam relacja między wolnością a prawdą moralną. Prawdę moralną określiliśmy jako zgodność postępowania z przekonaniami. Chodzi nam tu zatem o danie odpowiedzi na pytanie, jaka jest rola wolności w zachodzeniu lub niezachodzeniu owej zgodności między przekonaniami a postępowaniem. Przekonania to problem poznawczy. Postępowanie do sprawa woli. A zatem nie można mówić o prawdzie moralnej, nie uwzględniając tego wszystkiego, co powiedzieliśmy o prawdzie ontycznej i poznawczej oraz o ich relacji do wolności.

Prawda moralna w istocie dotyczy budowania się ludzkiego czynu, określonego bytu przygodnego. Uprzedza go zamysł, zgodnie z którym będę działał. Za przygotowanie tego zamysłu odpowiedzialny jest intelekt. Może go oprzeć na fałszu, na niepewnych mniemaniach lub na prawdzie. Jest jasne, iż jedynie opierając się na prawdzie zamysł jest w pełni urzeczywistnialny. Nie wkręcę śrubki drewnianym śrubokrętem, ani nie przejdę pieszo po wodzie. Gdyby się coś takiego wydarzyło, nazwę to cudem. Problemy ekologiczne są przykładem, jak oparcie się na niepewnych mniemaniach, a niekiedy nawet świadomie na fałszach, przyniosło rezultat odwrotny od zamierzonego. Dlaczego? Bo moja wola, choć może tworzyć nowe byty, nie zmienia natury rzeczy, którymi w działaniu się posługuję i których działanie dotyczy. Nie zmienia też natury urzeczywistniającego się czynu. Jeśli jednak pomimo błędnego zamysłu udaje się coś osiągnąć, to tylko dlatego, iż w błędnym zamyśle są ziarenka prawdy. Gdyby ich nie było, zamysł ujawniłby natychmiast swoją niedorzeczność. "Eksplodowałby" - powiedziałby zapewne Husserl. Tymczasem przy całej złożoności zamysłu, fałsz potrafi się ukryć w mnogości prawdy.

Ale nie zawsze tak jest, iż znamy prawdę. Niekiedy, błądząc, przyjmujemy fałsz za prawdę. Wtedy nasz zamysł, oparty na fałszu wziętym za prawdę, także nie pozwoli w pełni urzeczywistnić się naszemu czynowi lub czyn ten, wbrew naszym zamierzeniom, będzie innym czynem, niż tego chcieliśmy. Szczere "ja tego nie chciałem" problem unaocznia. Z moralnego punktu widzenia istnieje jednak zasadnicza różnica między czynem zgodnym z moimi szczerymi przekonaniami o prawdzie i dobru, nawet jeśli te przekonania nie są słuszne, a czynem z takimi przekonaniami niezgodnym. Pierwsze są moralnie prawdziwe, drugie - nie. Człowiek, który postępuje zgodnie z własnymi przekonaniami, jest człowiekiem prawym, nawet jeśli błądzi. Ten zaś, który z nimi w zgodzie nie jest, prawym nazywać się nie może.

Odbiegając nieco od głównego nurtu naszych rozważań, by uniknąć nieporozumień, trzeba choć przez chwilę zatrzymać się nad "przekonaniem". Jest ono uznaniem określonego mniemania, żywionego przeze mnie, za prawdziwe. Jeśli jestem o czymś przekonany, to utrzymuję, iż rzeczy mają się tak właśnie, jak mniemam. Przekonanie domaga się zatem racji. Racje te mogą być czysto subiektywne ("bo tak mi się podoba") lub obiektywne. Te ostatnie dzielą się na: płynące z autorytetu i czysto poznawcze. Czynu, jeśli ma on być obiektywnie dobry, nie wystarczy opierać na subiektywnych przekonaniach. Trzeba odwoływać się do racji obiektywnych. Przekonanie, które - jak powiedzieliśmy - dotyczy prawdziwości mniemania, ze swej natury potrzebuje racji poznawczych. Może ich dostarczyć sam przebieg poznania. Niekiedy zaś, gdy materia przekracza nasze kompetencje poznawcze, trzeb" oprzeć się - krytycznie - na autorytecie28 .

To jednak co w tym miejscu najważniejsze: choć prawdę moralną określiliśmy jako zgodność postępowania z przekonaniami, za prawe gotowi jesteśmy uznać jedynie takie postępowanie, które jest zgodne z przekonaniami rzetelnie żywionymi, a więc takimi, które dotyczą rzetelnych poznań. Mając na uwadze to, co powiedzieliśmy o roli woli w spełnianiu się poznania, jest ona w porządku sprawczym odpowiedzialna nie tylko za dokonanie się czynu, lecz i za przygotowanie zamysłu, a więc i za leżące u jego podstaw przekonania. Jej sprawą jest bowiem chcenie rzetelnego poznania rzeczy, których dotyczy nasze działanie.

A zatem i w budowaniu się czynu uwidacznia się pierwszeństwo woli w porządku sprawczym. Choć ten urzeczywistnia zamysł, który jest dziełem intelektu, wolna wola dokonuje wyboru takiego a nie innego pomysłu, który - jak o tym mówiliśmy - znajdując w niej upodobanie, staje się zamysłem. Sprawą woli jest zatem urzeczywistniać zamysły, które mogą być zgodne lub niezgodne z przekonaniami. Mogę bowiem, ale nie muszę, urzeczywistniać to, co poznałem jako prawdziwe, dobre, słuszne. Mogę się temu przeciwstawić. A zatem moja nieskrytość moralna, moja prawość, zależy wyłącznie ode mnie. Jest zdana na moją wolę.

PRZYPISY:

  1. [«]  Na temat autorytetu zob. J.M. Bocheński, Co to jest autorytet? w: tenże, Logika i filozofia, Warszawa 1993,187-324.

  NA POCZĄTEK ROZDZIAŁU  
POWRÓT NA STRONĘ GŁÓWNĄ POWRÓT DO MENU Biblioteka wirtualna Spis treści