Karol Wojtyła - "Miłość i odpowiedzialność"

Spojrzenie uzupełniające

Zwykle do książek dołącza się przypisy. Nie stanowią one osobnego rozdziału książki; nie należą do całokształtu myśli, poglądów i koncepcji, rozwijających się "wewnątrz" książki i będących ścisłą własnością jej autora. Leżą niejako "na zewnątrz", są przejawem zależności od myśli cudzej i od innych książek; są zarazem sprawdzianem oczytania autora i jego studiów. W książce niniejszej nie ma przypisów autorskich, a uwagi te mają inną rolę do spełnienia. Nie leżą one "na zewnątrz" książki, ale tkwią jak najbardziej w jej osnowie, stanowią ten aspekt jej treści, który w dotychczasowych rozdziałach nie doszedł dostatecznie do głosu. Czas, aby ten brak uzupełnić. I dlatego rozdział ten stanowi nie tyle przypisy do czterech rozdziałów poprzednich, ile - jak dodano w tytule - stanowi "spojrzenie uzupełniające" na całość tych spraw, którymi w tej książce się zajmujemy.

Są to, jak wiadomo, sprawy osób - miłość mężczyzny i kobiety jest przede wszystkim sprawą osób, tę prawdę staraliśmy się w rozdziałach dotychczasowych wydobyć jako problem zasadniczy. Dlatego też punkt widzenia całej etyki seksualnej jest personalistyczny i nie może być inny. Przedmiotem właściwym etyki seksualnej nie są bynajmniej same sprawy "ciała i płci", ale są nim takie sprawy osób i takie problemy osobowej miłości kobiety i mężczyzny, które wiążą się blisko ze sprawami "ciała i płci". Miłość w takim znaczeniu, w jakim rozumiemy ją tutaj, może być tylko i wyłącznie udziałem osób. Sprawy "ciała i płci" uczestniczą w niej przez to, że podporządkowują się zasadom wyznaczającym ramy tego porządku, jaki powinien panować W świecie osób.

Dlatego też etyka seksualna nie może być seksuologią, tzn. takim spojrzeniem na kobietę i mężczyznę oraz na miłość, które stawia cały problem wyłącznie lub przede wszystkim z punktu widzenia "ciała i płci". Ten sposób ujęcia znamienny jest dla "czystej" seksuologii, która zajmuje się problemami życia płciowego od strony bio-fizjologii oraz medycyny. Seksuolog przyrodnik zdaje sobie również sprawę z tego, że kobieta i mężczyzna są osobami, a jednak ten fakt nie stanowi punktu wyjścia w jego dociekaniach i w całym poglądzie na zagadnienie ich miłości. W rezultacie spojrzenie jego jest prawdziwe, ale jest równocześnie tylko częściowe, jest, więc tylko częściowo prawdziwe. W pełni prawdziwe może, bowiem być tylko takie spojrzenie, które wychodzi od gruntownej analizy faktu, że kobieta i mężczyzna są osobami, a miłość ich jest wzajemnym stosunkiem osób. Dopiero wówczas wiedza seksuologa przyrodnik  może wnieść bardzo wiele do szczegółowego zrozumienia zasad etyki seksualnej. Bez wysunięcia na plan pierwszy osoby i bez, związania z nią miłości pozbawiamy się istotnej podstawy rozeznania w tej trudnej dziedzinie ludzkiej moralności. Właściwy punkt widzenia winien, zatem być personalistyczny, nie zaś seksuologiczny. Seksuologia może dostarczyć tylko spojrzenia uzupełniającego.

Seksuologia przyrodnicza wiąże się zwykle z medycyną, stając się przez to seksuologią lekarską. Punkt widzenia medycyny, która jest nie tylko nauką, ale również sztuką (sztuka leczenia, oparta na przyrodniczym spojrzeniu na ciało ludzkie), nie utożsamia się z punktem widzenia etyki. Medycyna jest nastawiona na zdrowie ciała - w nim widzi właściwy swój przedmiot oraz cel. Etyka natomiast widzi przedmiot właściwy i cel w dobru moralnym osoby. Samo zdrowie ciała nie utożsamia się jeszcze z dobrem moralnym całej osoby, jest to w stosunku do dobra moralnego tylko dobro cząstkowe. Wiadomo przecież, że istnieją ludzie zdrowi a źli, podobnie jak zdarzają się jednostki chore i słabowite o wybitnej wartości moralnej. Inna rzecz, iż samo poszanowanie zdrowia oraz ochrona życia biologicznego jest jedną z dziedzin moralności (przykazanie "Nie zabijaj") - jedną, ale nie jedyną. Właściwy medycynie punkt widzenia ("należy starać się o zdrowie, a unikać choroby") jest w zasadzie ubocznie tylko związany z etyką seksualną, w której dominuje punkt widzenia personalistyczny. Chodzi o to, co należy się kobiecie od mężczyzny oraz mężczyźnie od kobiety z tej racji, że oboje są osobami, a nie tylko o to, co służy ich zdrowiu. Punkt widzenia seksuologii lekarskiej jest, więc znów jakimś punktem widzenia częściowym tylko - i winien być podporządkowany etyce, a w niej obiektywnym wymaganiom normy personalistycznej. Jasna rzecz, iż w polu widzenia tej normy, która wyklucza traktowanie osoby jako przedmiotu użycia, a domaga się szukania tego, co stanowi prawdziwe jej dobro, mieści się również troska o życie biologiczne i o zdrowie osoby jako o jedno z jej dóbr. Nie jest to jednak ani jej dobro jedyne, ani dobro nadrzędne czy też "ostateczne".

Przednaukowe stwierdzenie: płeć jest właściwością indywiduum ludzkiego otwiera nam dalej sięgające horyzonty. Indywiduum ludzkie jest bowiem osobą, osoba zaś jest podmiotem i przedmiotem miłości, która rodzi się właśnie między osobami. Miłość ta rodzi się pomiędzy kobietą i mężczyzną nie, dlatego, że są dwoma ustrojami różnopłciowymi, ale dlatego, że są dwiema osobami. Same różnice płciowe ujęte w sposób czysto przyrodniczy wskazują tylko na jden cel - na rozrodczość. Różnica płci służy wprost i bezpośrednio rozrodczości. To, że rozrodczość winna znaleźć oparcie w miłości, żadną miarą nie wynika z przyrodniczej analizy płci, ale z metafizycznego (tj. "poza- i ponad-przyrodniczego") faktu bycia osobą. Płeć dopiero jako właściwość osoby ma udział w powstawaniu i rozwoju miłości, sama z siebie nie stwarza jeszcze wystarczającej do tego podstawy.

Analizując w części drugiej rozdziału II miłość w aspekcie psychologicznym, zwróciliśmy uwagę na wartość "ciała i płci", która jest przedmiotem właściwym reakcji zmysłowości, twierdząc równocześnie, że reakcje te dostarczają jakby tworzywa miłości pomiędzy kobietą a mężczyzną. Analiza przyrodnicza poszczególnych współczynników płci i życia płciowego nie ukazuje nam jednak jeszcze tej wartości ani też jej przeżycia. Fakty natury somatycznej oraz procesy fizjologiczne, które należą do dziedziny wegetatywnej, warunkują tylko "z zewnątrz" owo przeżycie wartości "ciała i płci". Przeżycie to nie utożsamia się bynajmniej z faktami przyrodniczymi, choć nimi jest uwarunkowane. Że zaś przeżycie owo może mieć takie znaczenie dla miłości, na jakie wskazywaliśmy w rozdziałach poprzednich (zwłaszcza w II), pochodzi to stąd, że płeć jest właściwością osoby ludzkiej.

  NA POCZĄTEK ROZDZIAŁU  
POWRÓT NA STRONĘ GŁÓWNĄ POWRÓT DO MENU Biblioteka wirtualna Spis treści